Identyczne słowo to za mało, by unieważnić znak
TEZA: Znak towarowy powinien być oceniany jako integralna całość. Nie oznacza to jednak zakazu dokonywania oceny jego poszczególnych elementów.
Sygn. akt II GSK 873/13
z 27 sierpnia 2014 r.
Prowadząca działalność gospodarczą pod nazwą P. w M. wniosła o unieważnienie prawa ochronnego na znak towarowy słowno-graficzny, udzielonego na rzecz [...] w S. Wskazała, że jest właścicielem praw ochronnych na trzy znaki słowno-graficzne, które zastrzeżono dla środków do pielęgnacji włosów. Jej zdaniem klienci wybierają towary uprawnionego nieświadomie, gdyż sporny znak wprowadza ich w błąd.
Urząd Patentowy RP oddalił wniosek. Decyzję tę utrzymał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Wskazał, że porównywane znaki towarowe mają jeden wspólny element - słowo "[...]". Różnią się jednak istotnie pod względem wizualnym, fonetycznym i znaczeniowym. Sąd I instancji stwierdził, że znaki oceniane całościowo wywierają odmienne ogólne wrażenie i nie wywołują ryzyka skojarzeń co do pochodzenia towarów nimi oznaczonych.
Prowadząca działalność gospodarczą zaskarżyła powyższy wyrok.
Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę. Wskazał, że w sprawie dokonano całościowej oceny, czy istniało niebezpieczeństwo wprowadzenia odbiorców w błąd w rozumieniu art. 132 ust. 2 pkt 2 ustawy z 30 czerwca 2000 r. - Prawo własności przemysłowej (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 1410; dalej: p.w.p.). Wymagało to ustalenia identyczności lub podobieństwa towarów objętych przeciwstawionymi znakami oraz samych znaków, co należy zbadać na trzech płaszczyznach: wizualnej, fonetycznej i znaczeniowej. Dokonując tego porównania, trzeba zwrócić uwagę na rodzaj porównywanych znaków towarowych oraz na to, czy istnieje ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd.
Towary, do oznaczenia których zostały przeznaczone przeciwstawione znaki, są identyczne lub podobne w rozumieniu art. 132 ust. 2 pkt 2 p.w.p. Mogą mieć tożsame przeznaczenie i sposób użytkowania oraz być rozprowadzane przez te same kanały dystrybucji. Adresowane są również do tego samego kręgu odbiorców.
NSA podkreślił, że znak powinien być oceniany jako integralna całość. Nie oznacza to jednak zakazu dokonywania oceny jego poszczególnych elementów. Wskazał, że porównywane znaki towarowe wywierają odmienne ogólne wrażenie w warstwie wizualnej ze względu m.in. na inną kompozycję elementów słownych, krój czcionki, a także różnice w elementach graficznych oraz kolorystyce. Różnią się więc istotnie pod względem wizualnym, fonetycznym i znaczeniowym, wywierają odmienne całościowe wrażenie i nie wywołują podobnych skojarzeń.
Sąd wskazał, że w spornym znaku wspólny element wyeksponowano w grafice tak, by stanowił dominujący element, w przeciwstawionych znakach zaś zajmuje on równorzędną pozycję z elementami, obok których został umieszczony. Trudno więc uznać go za zasadniczą część znaków, decydującą o ich zdolności odróżniającej. Znaki te mają również inne elementy. W tej sytuacji nie istnieje więc niebezpieczeństwo wprowadzenia odbiorców w błąd.
Oprac. Elżbieta Pawluk vel Kiryczuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu