Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

W radach nadzorczych banków bez wymogu polszczyzny

3 czerwca 2014

Nadzór finansowy chce, żeby wymóg znajomości języka polskiego został po staremu i dotyczył tylko dwóch członków zarządu

Komisja Nadzoru Finansowego uznała, że oczekiwanie, by wszyscy członkowie rad nadzorczych w bankach, znali nasz język, to jednak za dużo. Taki wymóg został zaproponowany w projekcie nowelizacji Prawa bankowego (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 1376, ze zm.), firmowanym przez Ministerstwo Finansów, który jednak w znacznej mierze składa się z propozycji nadzoru finansowego. Projekt ma na celu wdrożenie w naszych przepisach postanowień unijnej dyrektywy CRD IV dotyczącej wymogów kapitałowych wobec banków oraz towarzyszącego mu rozporządzenia CRR.

"W projekcie nałożono na członków rady nadzorczej wymóg posiadania wykształcenia i doświadczenia zawodowego niezbędnego do kierowania bankiem oraz wymóg udowodnionej znajomości języka polskiego. Po szczegółowej analizie tego zagadnienia urząd KNF doszedł jednak do wniosku, że należy zrezygnować z tego wymogu, tym bardziej, że takiej konieczności nie przewiduje CRD IV" - napisał w opinii do projektu ustawy Andrzej Jakubiak, przewodniczący KNF.

DGP pisał niedawno, że wprowadzenie wymogu znajomości języka polskiego od członków rad nadzorczych mogłoby oznaczać duże zmiany kadrowe w bankach. Wśród kilkunastu największych banków kontrolowanych przez zagranicznych właścicieli nie ma ani jednego, w którym ten warunek byłby spełniony.

Branża jest przeciw

Proponowany obowiązek znajomości polskiego w przypadku członków rad i zarządów został skrytykowany także przez branżę. "Należy wnikliwie przeanalizować, czy wymóg jest konieczny do wykonywania zawodu, tj. odpowiednio do kierowania i nadzorowania banku. W przypadku uznania, iż wymóg znajomości języka polskiego jest niezbędny do sprawowania funkcji członka zarządu i rady nadzorczej, uzasadnione byłoby wprowadzenie go nie tylko w stosunku do banków, ale również np. spółek notowanych na rynku regulowanym" - napisał Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich.

Zastrzeżenia zgłosiły także Bankowy Fundusz Gwarancyjny i Izba Zarządzających Funduszami i Aktywami.

Modyfikacja projektu, jaką zaproponował nadzór, oznacza powrót do rozwiązania obowiązującego dziś: znajomością języka polskiego muszą się wykazać prezes i członek zarządu odpowiedzialny za pion ryzyka (te dwie osoby są zatwierdzane przez KNF). Komisja może w ogóle odstąpić od tego wymogu, jeśli chodzi o niewielki bank.

Nowe uprawnienia KNF

W projekcie ustawy znalazł się zapis dający ministrowi finansów uprawnienia do wydawania rozporządzeń dotyczących sektora bankowego. Powód? KNF nie jest wymieniona w konstytucyjnym katalogu organów uprawnionych do wydawania powszechnie obowiązujących aktów prawnych. Szef nadzoru zaproponował jednak, by KNF (która dzisiaj korzysta z możliwości wydawania uchwał) miała pewien udział w tworzeniu rozporządzeń - a konkretnie możliwość ich opiniowania.

Z uwag do projektu wynika też, że kontrowersje budzi również proponowana w nim zasada informowania przez nadzór o zastosowanych karach. W przypadku osób fizycznych nadzór podawałby nie tylko imię i nazwisko, ale także miejsce zamieszkania, a informacja taka byłaby ogólnie dostępna przez pięć lat. Rządowe Centrum Legislacji zauważyło, że podawanie miejsca zamieszkania "wydaje się wykraczać poza zakres danych przewidzianych do publikacji zgodnie z dyrektywą i może zostać uznane za środek nieproporcjonalny do celu". Natomiast Narodowy Bank Polski zwrócił uwagę, że dyrektywa "pozwala na ograniczenie zakresu publikowanych informacji, jeśli niesie to zagrożenie dla systemu finansowego. Rozwiązanie to wydaje się nie być odzwierciedlone w projekcie ustawy".

Nowelizacja prawa bankowego dotyczy nie tylko banków, ale także innych instytucji działających na rynku kapitałowym. W ustawie o obrocie instrumentami finansowymi (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 94) przewiduje się wprowadzenie kar do 5 mln euro dla "osób odpowiedzialnych za zaistniałe naruszenia (przepisów regulujących organizowanie rynku regulowanego lub prowadzenie działalności maklerskiej)". Prezes Giełdy Papierów Wartościowych, Adam Maciejewski, napisał, że z dyrektywy nie wynika, iż przepis powinien objąć także podmioty prowadzące rynek regulowany - jak GPW. "Ponadto kara jest zbyt wysoka i rażąco niewspółmierna w stosunku do katalogu sankcji przewidzianych (aktualnie - red.) ustawą o obrocie instrumentami finansowymi" - stwierdził Maciejewski.

Łukasz Wilkowicz

lukasz.wilkowicz@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.