Co by tu począć z referendarskimi praktykami
Referendarz sądowy to młody zawód prawniczy. Jego przedstawiciele otrzymali jednak dość duże uprawnienia: w postępowaniu rejestrowym wykonuje wszystkie czynności z wyłączeniem prowadzenia rozprawy (art. 5091 par. 2 k.p.c.), są również odpowiedzialni za rejestrację spółek w rejestrze przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego (KRS).
Postępowanie, w którym orzeka referendarz, ma charakter nieprocesowy, inicjowany poprzez złożenie przez odpowiedni podmiot (w wyjątkowych sytuacjach może być wszczęte z urzędu) wniosku na odpowiednim formularzu. Wraz z nim należy złożyć odpowiednie załączniki i bez wezwania uiścić opłatę sądową w odpowiedniej wysokości.
Tyle teorii, ale czy w praktyce wygląda to wszystko tak pięknie i klarownie? Otóż nie do końca... Każdy, kto choć raz próbował zarejestrować spółkę w KRS, wie, że często wiąże się to z wieloma problemami, gdyż w trakcie postępowania okazuje się, iż mimo ogromnej staranności przy przygotowaniu całej dokumentacji, a to formularz okaże się nieprawidłowo wypełniony, a to nie zostaną załączone odpowiednie dokumenty lub ich liczba będzie nieodpowiednia itd. W takich wypadkach wniosek albo zostanie zwrócony bez najmniejszego wyjaśnienia, albo przyszły przedsiębiorca musi uzupełnić braki we wskazanym terminie. Wszystko byłoby w porządku, gdyby rzeczywiście uzupełnianie braków we wniosku wynikało z niedopatrzenia ze strony wnioskodawcy. Niestety, w wielu przypadkach nie ma to z tym nic wspólnego.
Gdzie więc tkwi problem? Jedna strona medalu to duże trudności przedsiębiorcy z wypełnieniem stosownych formularzy. Trzeba dobitnie stwierdzić, iż są one zbyt zawiłe dla przeciętnego człowieka, który zazwyczaj nie rozumie stosowanego w nich języka, a o poprawnym sposobie ich wypełnienia dowiaduje się dopiero w trakcie postępowania rejestrowego. Oznacza to, iż jeśli znajdą się w nich błędy, sąd w osobie referendarza zwróci nam wniosek jako błędnie wypełniony. Oczywiście przedsiębiorca może go złożyć raz jeszcze, wykorzystując zdobytą właśnie wiedzę, ale czy rzeczywiście chodzi o to, by już na starcie zniechęcać go do jakiejkolwiek aktywności gospodarczej?
Nie jest też zrozumiałe, dlaczego nie można by przedsiębiorcy pouczyć, wytłumaczyć, jak wypełnić wniosek i jakie dokumenty złożyć. Zaoszczędziłoby to pracy sądowi i czasu przedsiębiorcy, który jak nikt inny rozumie, że czas to pieniądz.
Druga strona medalu to sposób pracy referendarzy sądowych. I tu niestety zdarzają się przypadki, które doprawdy trudno pojąć. Jednym z takich kuriozów jest, że referendarz wzywa do uzupełnienia wniosku o dokumenty wcześniej już złożone. Fakt z życia wzięty - w jednej ze spraw zdarzyło mi się, iż w aktach postępowania tuż przed postanowieniem wzywającym do uzupełnienia jednego z dokumentów wpięty był... właśnie ten dokument. Referendarz wzywa więc do uzupełnienia braków, których de facto nie ma i w konsekwencji postępowanie zostaje wydłużone, o zdenerwowaniu wnioskodawcy nie wspominając.
Jaka jest więc odpowiedzialność referendarza za takie postępowanie i co mu grozi? W mojej ocenie wydaje się znikoma. Co prawda może on odpowiadać dyscyplinarnie za naruszenie swoich obowiązków, w tym za oczywistą i rażącą obrazę przepisów prawa i uchybienie godności stanowiska. Może również ponieść odpowiedzialność dyscyplinarną. W sprawach dyscyplinarnych referendarzy orzekają komisje dyscyplinarne, a karami są: nagana, nagana z ostrzeżeniem, nagana z obniżeniem wynagrodzenia zasadniczego o 10 proc. na dwa lata lub wydalenie z pracy. Jednak o ukaraniu referendarza za utrudnianie życia przedsiębiorcy, prawdę mówiąc, jeszcze nie słyszałam.
@RY1@i02/2014/008/i02.2014.008.215000200.802.jpg@RY2@
Anna Świątkiewicz-Pałosz adwokat, KPP Baran & Pluta
Anna Świątkiewicz-Pałosz
adwokat, KPP Baran & Pluta
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu