Reakcja przedsiębiorców na zmianę prawa najczęściej jest negatywna
Marek Niechciał: Walorem nowych przepisów jest ich bardzo ogólne sformułowanie, co pozwoli dość elastycznie działać i uznawać za nieuczciwe bardzo wiele praktyk - także tych, które nie zostały ujęte w katalogu przykładowych naruszeń w ustawie
Czy ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwemu wykorzystywaniu przewagi kontraktowej w obrocie produktami rolnymi i spożywczymi jest potrzebna?
Bez wątpienia tak. Celem jest wyeliminowanie nieuczciwych praktyk z łańcucha dostaw żywności oraz zapewnienie, by członkowie tego łańcucha dostaw mimo różnic w potencjale gospodarczym mogli zawierać umowy na w miarę równych warunkach. Mamy wprawdzie ustawę o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, która teoretycznie zapewnia dostawcom ochronę własnych interesów ekonomicznych, dając im możliwość dochodzenia ich na drodze sądowej. Gdyby jednak ta ustawa skutecznie działała - to ta właśnie wprowadzana byłaby niepotrzebna. W praktyce firmy nie udają się do sądu, bo obawiają się retorsji ze strony wielkich sieci. W efekcie do sądu idą tylko wtedy, gdy są zdecydowane na zakończenie współpracy z kontrahentem albo już do tego doszło.
W momencie uchwalania ustawy o przewadze kontraktowej podobne regulacje obowiązywały w 20 unijnych krajach. Wolałbym oczywiście, aby w Polsce sektor wprowadził samoregulację. Niestety próba uregulowania tego przez kodeks dobrych praktyk skończyła się niepowodzeniem. Sektor nie wykorzystał szansy, by rozwiązać kwestię inną drogą niż ustawa, która właśnie wchodzi.
Zgodnie z ustawową definicją zawartą w art. 7 ustawy przewaga kontraktowa występuje, jeżeli między odbiorcą i nabywcą istnieje "znaczna dysproporcja w potencjale ekonomicznym" i jednocześnie słabsza ze stron nie ma wystarczających możliwości sprzedaży lub kupna produktów rolnych lub spożywczych od innych przedsiębiorców. Ustawodawca nie tłumaczy, kiedy owe dysproporcje w potencjale ekonomicznym będą znaczne. Jak zatem zdaniem UOKiK należy rozumieć określenie "znaczna dysproporcja w potencjale ekonomicznym"?
Z pewnością w większości przypadków nadsyłanych zgłoszeń będziemy spotykać się z sytuacją, kiedy dysproporcja w potencjale ekonomicznym będzie ewidentna. Przykładowo tak będzie, jeżeli producent czarnej porzeczki poskarży się na sieć supermarketów, której dostarcza owoce. Mniej klarowna sytuacja będzie natomiast, gdy po jednej stronie będziemy mieć znanego, dużego wytwórcę serków i jogurtów, a po drugiej - sieć handlową. Tutaj odpowiedź na pytanie o większy potencjał będzie trudniejsza.
W każdym przypadku będziemy badać, czy dysproporcja ma miejsce. W trakcie takiej analizy możemy uzyskać dane potwierdzające jej istnienie, np. gdy strony przedstawią dane liczbowe świadczące, że skarżący się producent, mimo znacznych udziałów w rynku, w negocjacjach z siecią odbiorców jest na dużo słabszej pozycji.
A w jaki sposób w praktyce UOKiK będzie ustalać istnienie owej dysproporcji w potencjale ekonomicznym? Czy będą brane pod uwagę tylko obroty danych przedsiębiorców, czy również inne czynniki?
Ustalając to, w pierwszej kolejności będziemy badali obrót i relacje obrotów obu przedsiębiorców. Oczywiście będziemy też analizować inne czynniki, jak chociażby: wielkość udziałów rynkowych, stopień rozpoznawalności marki, integrację wertykalną. Na pewno w trakcie oceny pod uwagę brana będzie pozycja rynkowa odbiorcy lub dostawcy w stosunku do swego kontrahenta, m.in. przejawiająca się w tym, że będzie on w stanie narzucić nieuczciwe warunki umowy.
Od strony technicznej ustalenie potencjału może być nie lada wyzwaniem. Czy planuje się zatrudnienie ekonomistów?
Rzeczywiście, niejednokrotnie potrzebne będą precyzyjne, szczegółowe analizy ekonomiczne. Planujemy w tym zakresie ścisłą współpracę prawników prowadzących postępowanie z naszym departamentem analiz ekonomicznych, jak również wzmocnienie kadrowe delegatury w Bydgoszczy, która będzie się zajmowała tymi sprawami, o osoby z wykształceniem kierunkowym.
Duże wątpliwości interpretacyjne budzi też inna kwestia: zgodnie z ustawą UOKiK podejmie interwencję wtedy, kiedy dojdzie do naruszenia interesu publicznego. Jak rozumieć to pojęcie?
Przesłanką interwencji niewątpliwie będzie konieczność zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego państwa. Zgodnie z intencją ustawodawcy szczególnie ważne jest, aby na owo bezpieczeństwo żywnościowe nie wpływały negatywnie nieprawidłowe relacje handlowe. Właśnie stosowanie nieuczciwych praktyk względem dostawcy produktów rolnych i spożywczych może wiązać się z zagrożeniem dla bezpieczeństwa żywnościowego. Po pierwsze dlatego, że presja nabywców na dostawców - zarówno co do poziomu cen, jak i innych sposobów wywierania na nich nacisku- może spowodować ograniczenia produkcji lub wyeliminować producenta z rynku. Po drugie wymuszanie na dostawcach niskich cen może sprawiać, że producenci rolni i przetwórcy będą zmuszeni do zastępowania w procesie produkcji surowców dobrej jakości gorszymi.
Zatem naszą rolą jest chronić produkcję rolną i spożywczą poprzez zapewnienie zdrowych relacji na tym rynku. Niewątpliwie istotny jest też dobrobyt konsumentów i ich interes, który przejawia się w tym, by zapewnić im odpowiednią jakość produktów. Te wszystkie elementy będą miały wpływ na podejmowanie decyzji o naszej interwencji.
Ze strony niektórych organizacji przedsiębiorców pojawiają się głosy, że przecież negocjowanie jak najniższych cen przez sieci leży w interesie konsumentów. W ten sposób bowiem mocno konkurując między sobą, zapewniają klientom najniższe ceny na dobra pierwszej potrzeby. Jak wyważyć interes dostawców i konsumentów?
Musimy podkreślić, że ustawodawcy chodziło nie tylko o ceny. W przeciwnym razie nie byłoby potrzeby tworzenia ustawy. Chodzi o uzdrowienie relacji pomiędzy dostawcami a odbiorcami. Dziś w praktyce - na skutek przewagi jednej strony - relacje są zaburzone. W opinii wielu dostawców produktów rolnych i spożywczych powszechną praktyką jest wymuszanie przez nabywców, w tym sklepy wielkopowierzchniowe, nierównoprawnych warunków umów. Praktyka pokazuje, że bardzo często mamy do czynienia z nieuczciwymi działaniami typu opóźnianie zapłaty, np. tuż przed upływem terminu zapłaty pod jakimś pretekstem kontrahent odsyła fakturę i informuje, że nie zapłaci w związku z jakimś drobnym błędem.
Interes publiczny jest rozumiany w ustawie nieco inaczej niż w ustawie o ochronie konkurencji i konsumentów. Ostatecznym celem w ustawie o przeciwdziałaniu nieuczciwemu wykorzystywaniu przewagi kontraktowej jest bezpieczeństwo żywnościowe, zdrowe relacje w łańcuchu dostaw, które mają przyczynić się do zdrowych zasad konkurencji i w konsekwencji do lepszej ochrony konsumentów poprzez lepszą jakość produktu.
Jak zauważył prezes, bardzo ważne jest zapewnienie zdrowej struktury produkcji rolnej i spożywczej, dobrych warunków współpracy i konkurencyjności kontrahentów. To jest ważne nie tylko dla przedsiębiorców, lecz także dla konsumentów. Ten aspekt podkreśla się zarówno w materiałach Komisji Europejskiej, zalecającej wprowadzenie odpowiednich regulacji, jak i w uzasadnieniu projektu polskiej ustawy. Ochrona przed nieuczciwym wykorzystaniem przewagi kontraktowej prowadzić ma do zapewnienia bardziej sprawiedliwego rozkładu środków w łańcuchu dostaw i skłaniać przedsiębiorców do większej innowacyjności, do inwestycji, co dla konsumentów niesie efekt w postaci żywności wyższej jakości. Natomiast zabieganie tylko o jak najniższą cenę czy minimalizowanie marży przyczynia się albo do wyrzucania dostawców z rynku, albo do ich słabej kondycji finansowej, nie sprzyja zaś ani jakości, ani konkurencyjności.
Czy UOKiK będzie badał wszystkie napływające zawiadomienia?
Na pewno wszystkie będą sprawdzane, ale nie zawsze będzie się to kończyło wszczęciem postępowania. Jeżeli uznamy, że nie ma podstaw - to zawiadomimy o tym stronę.
A czy w sytuacji, kiedy kilku producentów wystąpi łącznie, prezes UOKiK podejmie interwencję?
Tak, chociaż obroty każdego dostawcy będą uwzględniane osobno. Ustawa mówi bowiem, że pod uwagę brane są obroty danego dostawcy do nabywcy.
Jeżeli UOKiK uzna, że nie zajmie się sprawą zgłoszoną w skardze, to czy przedsiębiorca będzie mógł się odwołać od takiej decyzji?
Od decyzji umarzających formalnej drogi odwołania nie ma. Warto jednak przypomnieć, że jeżeli np. UOKiK nie zajmie się sprawą, ponieważ uzna, iż nie wystąpiła sytuacja znacznej dysproporcji w potencjale ekonomicznym, bo kontrahenci mają porównywalną pozycję - to tak jak dotychczas przedsiębiorca poszkodowany ma możliwość wystąpienia na drogę sądową na podstawie przepisów o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.
Czy UOKiK konsultował się ze swymi odpowiednikami w innych krajach, w których wprowadzono podobne regulacje? Czy te doświadczenia będą mogły być wykorzystane na gruncie polskim?
W momencie uchwalania ustawy podobne regulacje obowiązywały w 20 krajach unijnych. Jak najbardziej korzystać będziemy z doświadczeń tych, w których obowiązują zbliżone regulacje, m.in. Niemiec, Francji czy Czech. Opierać się też będziemy na materiałach Komisji Europejskiej, która analizuje ustawodawstwo poszczególnych państw.
A czy prezes UOKiK może wystąpić - z własnej inicjatywy - do przedsiębiorcy w sprawie praktyk nieuczciwie wykorzystujących przewagę kontraktową?
Jeżeli dostrzeżemy w jakimś obszarze potrzebę naszej interwencji, to będziemy również działać z własnej inicjatywy. Wiele zależy od tego, w jakiej ilości będą napływać wnioski.
Zgodnie z art. 12 ustawy prezes będzie mógł skierować wystąpienie do przedsiębiorcy bez wszczynania postępowania. Czy i w jakich przypadkach prezes będzie korzystał z tego uprawnienia?
W sytuacjach powtarzających się naruszeń mniejszej wagi będziemy korzystać z działań miękkich. Artykuł 12 jest odpowiednikiem art. 49a z ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, który jest już powszechnie stosowany w praktyce. Takie miękkie działania są często swoistym ostrzeżeniem: bez sankcji formalnej, ale przedsiębiorca musi mieć świadomość, że jeżeli się nie dostosuje, to może być wszczęte postępowanie kończące się nałożeniem kary.
Czy dopuszcza pan sytuację, że postępowanie będzie wszczynane na podstawie anonimowych informacji?
Zakładamy, że pojawią się zgłoszenia anonimowe, zwłaszcza że kilka tygodni temu uruchomiliśmy specjalną infolinię dla sygnalistów - osób, które chcą nam przekazać ważne informacje o nieprawidłowościach, a pragną pozostać przy tym anonimowe. Nie wykluczamy, że właśnie za jej pośrednictwem niektórzy będą kierować zgłoszenia także w tych sprawach. Będziemy z pewnością wykorzystywać te sygnały - pod warunkiem, że poza wiadomością, iż na danym rynku dzieje się źle, w anonimowym zgłoszeniu zostaną przekazane konkretne, szczegółowe informacje, które pozwolą dokonać wstępnej oceny sytuacji i podjąć działania. Dobrze byłoby, gdyby do takiej wiadomości załączone były jakiekolwiek dowody, które uprawdopodobnią, że na danym rynku dochodzi do nieprawidłowości. Jeśli informacje będą mało precyzyjne, to możemy mieć kłopot z podjęciem działań. Jeśli jednak otrzymamy taką informację anonimowo, ale z większą ilością danych - to jest szansa, że będzie można dopytać inne przedsiębiorstwa z danej branży. Dlatego bardzo ważne jest, aby w zgłoszeniu - zarówno tym anonimowym, jak i tym podpisanym przez przedsiębiorcę - zawrzeć jak najwięcej informacji.
Oczywiście najlepiej, jeśli informacja zostanie podpisana. Wówczas możemy dopytać danego przedsiębiorcę o szczegóły. Warto tutaj dodać, że na żadnym etapie prowadzonego postępowania nie będziemy ujawniali tożsamości podmiotów, które nas zawiadomią.
Dotyczy to wszystkich zgłoszeń: tych anonimowych i tych nie anonimowych?
Tak. Wszystkie postępowania będą wszczynane z urzędu. Zarówno w sytuacji, kiedy zainicjuje je zgłoszenie, jak i wtedy, kiedy podejmiemy je z własnej inicjatywy.
Jak UOKiK będzie chronił przedsiębiorcę, który przyszedł do niego z informacją, że stosowana jest wobec niego praktyka nieuczciwie wykorzystująca przewagę kontraktową?
W decyzji nie będzie ujawniana informacja, czy dane postępowanie zostało wszczęte w wyniku zgłoszenia dokonanego przez określony podmiot, czy sygnału nadesłanego przez związek branżowy bądź czy jest to efekt własnego monitoringu UOKiK. Okoliczność, że w decyzji pojawi się stwierdzenie, że naruszenie nastąpiło wobec danego przedsiębiorcy, nie będzie w żadnym przypadku oznaczała, że to on zgłosił się do nas.
Jakie praktyki będą uznane za praktyki nieuczciwie wykorzystujące przewagę kontraktową? Proszę o podanie przykładowych naruszeń, innych niż wskazane w ustawie.
Zapoznawaliśmy się z doświadczeniami zagranicznymi. Możemy wskazać takie przypadki naruszeń, jak np. narzucanie zwrotów niesprzedanych towarów, mimo że umowa nie przewidywała takiej praktyki, czy też nieuczciwe wykorzystywanie informacji o towarach produkowanych pod marką własną, które dostawca przekazał sieci handlowej, przerzucanie nadmiernego ryzyka, różnych nieprzewidzianych kosztów, które się pojawiały już po zawarciu umowy.
Czy powstanie lista takich naruszeń?
Ustawa wymienia cztery generalne naruszenia. Są to przykłady tego, co może zostać zakwestionowane jako nieuczciwa praktyka. Nie będzie dodatkowej listy, natomiast publikowane będą na stronie internetowej UOKiK wszystkie wydane decyzje. Każdy przypadek będzie badany osobno i zapewne po jakimś czasie będzie można wyróżnić najczęściej występujące naruszenia.
Czy urząd nie obawia się napływu olbrzymiej liczby zgłoszeń?
Rzeczywiście, istnieje ryzyko, że będzie ich dużo. Jak ktoś wyliczył podczas jednego ze spotkań informacyjnych, w samej branży mięsnej działa ok. 200 tys. rolników dostawców. Wystarczy, że poskarży się 1 proc. z nich - to może oznaczać napływ około 2 tys. wniosków. Poczekamy na pierwsze tygodnie - wtedy będziemy mogli ocenić skalę.
Trzeba pamiętać, że ustawa wprowadza próg wielkości spraw, jakie mogą do nas trafić. Inaczej mówiąc: nie każdy rolnik, producent żywności będzie mógł się do nas zwrócić. Urząd może interweniować wtedy, gdy łączna wartość obrotów między dostawcą a odbiorcą w roku wszczęcia postępowania lub w którymkolwiek z dwóch lat poprzedzających przekroczyła 50 tys. zł. Kolejny próg to obrót nabywcy lub dostawcy, który stosuje praktykę: w roku poprzedzającym rok wszczęcia postępowania musi przekroczyć 100 mln zł. Poza tym trzeba pamiętać, że jak wspomniano, urząd podejmował będzie działanie, jeśli doszło do spełnienia określonych przesłanek, a więc m.in. do naruszenia omawianego wcześniej interesu publicznego, a przy tym zaistniała znaczna dysproporcja w potencjale ekonomicznym.
Pewnym uproszczeniem dla nas będzie też to, że jeśli sprawy będą podobne - np. dotyczyć będą tego samego podmiotu naruszającego - będziemy mogli prowadzić jedno postępowanie wyjaśniające, a nie wiele osobnych.
Czy za znaczącym zwiększeniem obowiązków prezesa UOKiK pójdą większe pieniądze na realizację zadań?
Niestety, w ocenie skutków regulacji, która towarzyszyła projektowi ustawy, przewidziano wprawdzie, że będziemy mieli więcej obowiązków, ale nie przewidziano w związku z tym odpowiednich pieniędzy.
Będzie pan prezes w przyszłości zabiegał o takie dodatkowe środki?
Jeżeli okaże się, że napłynęły 2 tys. wniosków - to oczywiście będziemy szukać możliwości wzmocnienia urzędu. Na razie udało nam się uzyskać pewne, niewielkie środki na wzmocnienie kadrowe delegatury w Bydgoszczy.
Liczymy też na to, że po wejściu ustawy sytuacja na rynku się poprawi, że zadziała samo wprowadzenie regulacji, a możliwość nałożenia kar finansowych działać będzie odstraszająco. Doświadczenia innych krajów pokazują, że już samo wprowadzenie przepisów uregulowało rynek.
To przykład ustawy, której mechanizm z założenia ma być taki, że jeśli ona zadziała - to sytuacja powinna unormować się i nie powinniśmy mieć dużej liczby zgłoszeń.
Duże obawy wśród przedsiębiorców budzi wysokość kar. Czy pan prezes będzie korzystał z możliwości nakładania kar w maksymalnej wysokości?
Nie jest to jakaś wyjątkowa wysokość sankcji. Przypomnę, że kary określone w ustawie o ochronie konkurencji i konsumentów mogą być nakładane w wysokości do 10 proc. obrotów danego przedsiębiorcy. W praktyce jednak sankcje sięgające górnych pułapów ustawowych nakładane są sporadycznie. Nie mogę oczywiście powiedzieć, że nie będziemy tego robić. Jednak podstawowym celem ustawodawcy nie jest karanie, a ucywilizowanie rynku. Liczymy, że sama świadomość, że kary mogą być tak wysokie, będzie działać odstraszająco. Zależy nam na tym, aby do naruszeń nie dochodziło. Będziemy zatem zadowoleni nie wtedy, kiedy zgłoszeń będzie wiele, ale wtedy, kiedy ich nie będzie i nie nałożymy kar w ogóle. Taki jest cel ustawy.
Co grozi przedsiębiorcy, jeśli okaże się, że złożył zawiadomienie, a nie ma podstaw do wszczęcia postępowania?
Nie przewidziano w takim przypadku kar. Jednak nie spodziewamy się, by takie fałszywe zgłoszenia napływały masowo bądź stanowiły problem. Łatwo rozpoznać taką skargę już przy pierwszych czynnościach sprawdzających.
Kontrowersje wśród części przedsiębiorców budzi też decyzja, by sprawami napływających zawiadomień zajmowała się delegatura w Bydgoszczy. Dziś już niektórzy twierdzą, że może to oznaczać dodatkowe koszty związane z dojazdem, podczas gdy wiele firm ma centralne siedziby w Warszawie.
Dlaczego polska administracja ma być ograniczona tylko do Warszawy? Mamy młodych zdolnych ludzi w regionach. Warto wykorzystać ten potencjał. Delegatura w Bydgoszczy ma doświadczenie w sprawach zarówno antymonopolowych, jak i dotyczących ochrony konsumentów.
Obawy o koszty wydają się przesadzone. Większość spraw jest prowadzona na zasadzie korespondencji. Znaczek do Warszawy i do Bydgoszczy kosztuje tyle samo. Sądzę, że koszt jazdy do tego miasta jest mniejszy niż koszt pracy prawnika. Poza tym jeśli przedsiębiorcy będą przestrzegać prawa, to nie będą musieli jeździć do Bydgoszczy.
Z podobnymi tendencjami w tym zakresie mamy do czynienia w wielu innych krajach. Niekiedy całe urzędy antymonopolowe lokalizowane są w innych miastach niż większość organów centralnych państwa. Przykładowo w Niemczech organ ochrony konkurencji ma siedzibę w Bonn, w Czechach - w Brnie.
Czy UOKiK jest przygotowany kadrowo na nowe zadania? Jak dużymi siłami będzie realizować działania delegatura w Bydgoszczy?
Obecnie w delegaturze jest dziewięć osób. Część z nich zajmie się sprawami z zakresu przewagi kontraktowej. W najbliższym czasie dodatkowo planujemy zatrudnienie czterech osób - prawników i ekonomistów. Startujemy z pewnego pułapu - poczekamy na rozwój sytuacji.
Dla porównania w Czechach sprawami przewagi kontraktowej zajmuje się około dziesięciu osób.
Czy budżet UOKiK się zwiększy w kolejnych latach?
Od kilku lat zauważalnie rośnie liczba różnego rodzaju zadań nakładanych na UOKiK. I to nie tylko przez przepisy krajowe, lecz także rozporządzenia unijne. O ile dodanie jednego dodatkowego obowiązku nie byłoby zapewne problemem, o tyle jeśli tych nowych zadań pojawia się kilkanaście, to sytuacja robi się trudna. Mam obietnice, że w przyszłym budżecie znajdą się pieniądze na kilka etatów.
We Włoszech działalność urzędu będącego odpowiednikiem UOKiK jest finansowana ze składek firm. U nas w ten sposób finansowana jest np. działalność Komisji Nadzoru Finansowego czy rzecznika finansowego. Jednak przy okazji rozszerzania zadań UOKiK związanych z ochroną konsumentów na rynku finansowym nie zdecydowano się na analogiczne rozwiązanie.
Już dziś eksperci zapowiadają, że przedsiębiorcy będą starali się obchodzić ustawę, np. zamiast zawierać umowę na rok, będą ustalać kontrakty na trzy miesiące albo zdecydują się w większym stopniu korzystać z pośredników czy też podejmować będą współpracę tylko z największymi kontrahentami, aby zmniejszyć ryzyko pozwów. Czy UOKiK widzi takie zagrożenie?
Z całą pewnością będziemy robili wszystko, aby nie było możliwości ominięcia przepisów ustawy. Zamierzamy tak prowadzić postępowania, aby ewentualne tego typu patologie wyeliminować. Walorem nowych przepisów jest właśnie ich bardzo ogólne sformułowanie, co pozwoli dość elastycznie działać i uznawać za nieuczciwe bardzo wiele praktyk - także tych, które nie zostały ujęte w katalogu przykładowych naruszeń w ustawie.
Argument, że na skutek wejścia ustawy przedsiębiorcy masowo zaczną korzystać z pośredników, wydaje się nietrafiony. W ustawie nabywca jest bowiem zdefiniowany jako pośredni lub bezpośredni. Zatem nawet jeśli ktoś nabywa produkty od dostawcy w sposób pośredni, to na nim spoczywa odpowiedzialność, i ustawa zakłada, że to on owe praktyki nieuczciwe stosuje, a nie pośrednik - i to on będzie odpowiedzialny w świetle przepisów. Tak więc ustawowe regulacje pozwalają nam takie próby obejścia przepisów skutecznie ścigać. Nie sądzimy zatem, że wejście w życie ustawy spowoduje automatyczne wyłączenie mniejszych kontrahentów z łańcucha dostaw.
Poza tym niektóre argumenty wydają się mało realne w świetle oczekiwań polskiego rynku. Ktoś gdzieś zapowiadał, że będzie korzystał tylko z dostawców zagranicznych. Nie sądzę, żeby to było realne w polskich warunkach, jako że polscy konsumenci szczególnie cenią sobie rodzimą żywność. Nie wyobrażam sobie, by jakikolwiek prezes firmy planował rozwijać swoją sieć, opierając się na sprzedaży żywności importowanej z zagranicy. To w obecnej sytuacji byłoby samobójstwo biznesowe.
Kiedy nowe prawo wchodzi w życie, reakcja przedsiębiorców najczęściej na każdą zmianę jest negatywna. Zazwyczaj jednak obawy okazują się nieuzasadnione.
@RY1@i02/2017/135/i02.2017.135.18300040d.801.jpg@RY2@
fot. materiały prasowe
Marek Niechciał prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów
@RY1@i02/2017/135/i02.2017.135.18300040d.802.jpg@RY2@
fot. materiały prasowe
Piotr Adamczewski dyrektor Delegatury UOKiK w Bydgoszczy
Rozmawiała Joanna Pieńczykowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu