Wstęp - Rząd: to nie Skarb Państwa powinien być stroną w sporach z farmami wiatrowymi
Czy rzeczywiście polski rząd jest stroną w sporze między polskimi koncernami energetycznymi a inwestorami budującymi wiatraki? Tak twierdzi Invenergy, amerykańska firma, który wyłożyła w Polsce 2,2 mld zł w budowę farm wiatrowych. Nie tylko zaskarżyła ona bowiem Tauron za zerwanie umów na kwotę 1,2 mld zł, ale dodatkowo - powołując się na umowy o wzajemnej ochronie inwestycji (tzw. BIT) - wystąpiła z roszczeniami na ścieżkę arbitrażu międzynarodowego, domagając się kolejnych ok. 2,5 mld zł wprost od Skarbu Państwa. Rząd polski odpiera jednak zarzuty. Kancelaria Prezesa Rady Ministrów twierdzi w odpowiedzi dla Tygodnika Gazeta Prawna, że chodzi tu tylko o spór kontraktowy, a więc pomiędzy firmami, które podpisały umowę, i w żadnym wypadku nie dotyczy on ochrony jakości inwestycji zagranicznych.
Invenergy upiera się przy swoim. Jej zdaniem umowy podpisywały wprawdzie spółki zależne Tauronu, ale w rzeczywistości rozmowy prowadzone były pomiędzy amerykańską spółką a firmą matką, w której Skarb Państwa jest głównym udziałowcem. I sugeruje przy tym, że spółki zależne były powołane tylko do tego, by zawierać, a potem - rozwiązywać kontrakty. Świadczyć miałby o tym choćby fakt, że w pewnym momencie Tauron rozpoczął proces likwidacji PE-PKH.
Kto ma rację? Prawnicy nie chcą tego przesądzać - ale, co ciekawe, tylko oficjalnie, pod nazwiskiem. Nieoficjalnie znajdują argumenty przemawiające za tym, że rację mają Amerykanie. Choć jednocześnie zaznaczają, że ich roszczenia są dość wybujałe. Jak się dowiedzieliśmy, spór trafi do arbitrażu Komisji ONZ ds. Międzynarodowego Prawa Handlowego (UNCITRAL). Stawia to Polskę w trochę korzystniejszej sytuacji, bo jak twierdzą eksperci, trybunał ten jest dość zachowawczy, gdy chodzi o stwierdzanie odpowiedzialności odszkodowawczej pozwanych państw.
Z pozwami przeciwko Polsce szykują się podobno także spółki z europejskiego rynku. Tyle że w ich przypadku uciekanie się do arbitrażu już raczej nie wchodzi w grę - a to po niedawnym wyroku Trybunał Sprawiedliwości UE, który uznał, że na forum europejskim właściwym do rozwiązywania takich sporów jest właśnie TS UE. ⒸⓅ
@RY1@i02/2018/059/i02.2018.059.183000200.801.jpg@RY2@
Joanna Pieńczykowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu