Zmiany to krok naprzód, ale potrzebne są kolejne
Izabela Dąbrowska-Antoniak: Konieczne byłoby ograniczenie katalogu podmiotów uprawnionych do oferowania obligacji korporacyjnych wyłącznie do profesjonalistów, np. domów maklerskich
Jak pani ocenia zmiany w prawie dotyczące emisji obligacji korporacyjnych wprowadzone w ostatnim czasie na skutek problemów obligatariuszy GetBacku?
Część wdrażanych ostatnio regulacji rzeczywiście powstała jako odpowiedź na zaistniałe problemy z obligacjami korporacyjnymi. Jednak będą miały szerszy pozytywny skutek, również dla klientów korzystających z innego rodzaju usług finansowych. Pozwolą zmniejszyć ryzyko missellingu produktów finansowych, poprawią bezpieczeństwo inwestorów oraz ułatwią sankcjonowanie działań osób lub podmiotów, które dopuściły się nieuczciwych praktyk.
Pozwoli to uniknąć powtórki sytuacji, w których inwestorzy tracą pieniądze?
Całkowicie na pewno nie. Trzeba pamiętać, że z inwestycjami wiąże się typowo rynkowe ryzyko utraty części lub całości środków. Problem w tym, żeby klient, decydując się na jakąś inwestycję, miał pełną świadomość ryzyk z nią związanych. Dodatkowo, tak jak nie powstrzymamy np. zjawiska kradzieży samochodów, tak samo nie da się zapobiec wszystkim oszustwom w sektorze finansowym. Wprowadzone przepisy jednak na pewno utrudnią nadużycia, pozwolą wcześniej je wykryć i nałożyć sankcje na winnych. Kwestię obligacji reguluje ustawa z listopada ubiegłego roku, o której najgłośniej było w kontekście wzmocnienia nadzoru, ale zawiera też ona rozwiązania podnoszące poziom ochrony inwestorów.
Które uważa pani na najważniejsze?
Bardzo ważną zmianą jest zdematerializowanie obligacji i rejestracja ich w depozycie papierów wartościowych prowadzonym przez KDPW. Dodatkowo w przypadku obligacji w ofercie prywatnej emitent będzie musiał zawrzeć umowę o wykonywanie funkcji agenta emisji papierów wartościowych. Będzie to mogła być albo firma inwestycyjna uprawniona do prowadzenia rachunków papierów wartościowych, albo bank powierniczy. Na agenta emisji nałożono wiele obowiązków ważnych z punktu widzenia inwestora indywidualnego. Będzie musiał weryfikować, czy emitent spełnia wymogi dotyczące emisji papierów wartościowych, czy oferuje je zgodnie z prawem, czy emitent i emitowane przez niego papiery wartościowe spełniają warunki rejestracji w depozycie papierów wartościowych. Agent będzie też musiał zapewnić stworzenie ewidencji osób, które nabyły papiery wartościowe.
Czy to wystarczy, żeby emisje obligacji były bezpieczne?
Na pewno jest to jakiś krok naprzód. Choć rzecznik finansowy zwraca uwagę na potrzebę lepszej weryfikacji tych zabezpieczeń w przypadku stosowania zabezpieczenia nabytych obligacji, np. hipoteką na nieruchomości spółki (emitenta). Zauważamy, że w przypadku poręczenia lub gwarancji przez osobę trzecią najczęściej podmioty te powiązane są prawnie badź ekonomicznie z emitentem. Tego rodzaju powiązania zwiększają niewątpliwie ryzyko kredytowe. Rozważenia wymaga ograniczenie możliwości udzielenia tego rodzaju zabezpieczenia przez podmioty powiązane kapitałowo bądź osobowo z emitentem.
Warto też zwrócić uwagę na przepisy karne za przekazanie nieprawdziwych informacji lub zatajenie informacji dotyczących papierów wartościowych lub emitenta, które są istotne dla oceny dopuszczalności rejestracji papierów w depozycie papierów wartościowych.
Tu dochodzimy do kwestii osobistej odpowiedzialności menedżerów. Czy nie powinna dotyczyć ona również kwestii finansowych?
Zdaniem rzecznika jak najbardziej. Dlatego pozytywnie oceniamy rozszerzenie kompetencji prezesa UOKiK o możliwość nałożenia kary na osoby zarządzające firmą. Dla menedżerów podmiotów rynku finansowego może to być nawet 5 mln zł. Karę będzie można nałożyć, jeżeli taka osoba umyślnie dopuściła przez swoje działanie lub zaniechanie do stosowania we wzorcach umownych postanowień niedozwolonych lub stosowania nieuczciwych praktyk rynkowych.
Do tej pory odpowiedzialność ponosiły spółki. Nie ulega jednak wątpliwości, że 5 mln zł kary dla spółki ma zupełnie inną wagę niż 5 mln zł zapłacone bezpośrednio z kieszeni prezesa. Dodatkowo kary dla spółki to działanie post factum, a trzeba stworzyć system działający prewencyjnie. Menedżer musi mieć świadomość, że może łatwo stracić to, co zarobił na wprowadzaniu nieuczciwych produktów.
Wspomniała pani o missellingu. Czy w odniesieniu do produktów inwestycyjnych tego problemu nie niweluje dyrektywa MIFID II?
Dyrektywa faktycznie zwiększa zakres ochrony inwestorów, choćby poprzez zwiększenie obowiązków informacyjnych oraz nałożenie obowiązku przeprowadzenia ankiety adekwatności i profilu inwestycyjnego. Z praktyki rzecznika finansowego wynika, że stosowane obecnie ankiety zdają się nie weryfikować w sposób dostateczny wiedzy potencjalnych nabywców obligacji korporacyjnych. Prowadzi to do nabycia przez nich produktów o niewłaściwym charakterze i nieodpowiadających poziomowi akceptowalnego przez nich ryzyka utraty kapitału. Badanie profilu inwestycyjnego powinno w sposób dostateczny weryfikować wiedzę potencjalnych inwestorów. Dodatkowym problemem jest to, że inwestor może odmówić wypełnienia takiej ankiety, np. namówiony przez sprzedawcę. Dlatego rzecznik już od dawna postuluje rejestrowanie procesu oferowania obligacji inwestorom nieprofesjonalnym. To rozwiązanie powinno być uzupełnione o wprowadzenie domniemań prawnych skutkujących zmianą rozkładu ciężaru dowodu w toku ewentualnych sporów cywilnoprawnych. W praktyce chodzi o to, że jeśli firma nie przedstawi nagrania z rozmowy, to istniałoby domniemanie prawdziwości twierdzeń klienta, iż został wprowadzony w błąd.
Dobrze też byłoby, żeby oferujący te produkty byli bardziej profesjonalni.
Ale jak to osiągnąć?
Konieczne byłoby ograniczenie katalogu podmiotów uprawnionych do oferowania obligacji korporacyjnych wyłącznie do profesjonalistów (np. firm inwestycyjnych, domów maklerskich, banków z licencją domów maklerskich). Zdaniem rzecznika finansowego w proces dystrybucji powinny być zaangażowane wyłącznie profesjonalne podmioty dysponujące odpowiednim zapleczem osobowym. W tym procesie powinny uczestniczyć jedynie doradcy inwestycyjni czy maklerzy, których wiedza i przygotowanie do zajmowania się inwestycjami zostały potwierdzone uzyskaną licencją Komisji Nadzoru Finansowego. Obecnie dystrybucją takich produktów zajmują się przede wszystkim doradcy klienta, szczególnie w bankach. Oni faktycznie pełnią rolę sprzedawcy zainteresowanego jedynie sprzedażą danego produktu z uwagi na powiązanie wysokości swojego wynagrodzenia z wynikiem sprzedażowym. ©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu