Dziennik Gazeta Prawana logo

Artysta odmówił występu w pandemii, bo obawiał się o zdrowie. Czy opera mogła go zwolnić?

młotek i łańcuch sędziowski
Pracownika nie można "karać" za to, że własnym sumptem dbał o siebie w pandemii.ShutterStock
dzisiaj, 14:41

Artysta, który podczas występu odmówił wyjścia na scenę z obawy o swoje zdrowie, w czasie, gdy w Polsce szalała pandemia, nie powinien zostać zwolniony – orzekł warszawski sąd. I podkreślił, że nikogo nie można karać za to, że własnym sumptem dbał o swoje bezpieczeństwo.

Na wokandzie zawisła sprawa artysty występującego w operowym zespole, który z obawy o swoje zdrowie odmówił wyjścia na scenę w trakcie występu. Sytuacja miała miejsce w styczniu 2022 r., kiedy to Polska zmagała się z pandemią koronawirusa, a przypadki zachorowań odnotowano również wśród wykonawców. Postawa artysty nie spotkała się jednak z aprobatą pracodawcy, który zwolnił go, zarzucając nieprofesjonalne zachowanie i niesubordynację.

Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi – Południe w Warszawie przywrócił go jednak do pracy. Historia miała jednak swój ciąg dalszy. Z takim rozstrzygnięciem nie zgodziła się bowiem pozwana opera, która odwołała się od wydanego wyroku. Sprawa trafiła więc do Sądu Okręgowego Warszawa-Praga w Warszawie, który apelację oddalił z tego powodu, że artysta przynależał do związku, a więc miał zagwarantowaną ochronę przed zwolnieniem. Na tym jednak nie poprzestał i przyjrzał się szczegółom sprawy.

Czy pracodawca mógł zwolnić artystę za niewyjście na scenę?

Jak ustalił SO, mimo że pracownicy opery mieli wykonywane testy, zwolniony później artysta obawiał się o swoje zdrowie. Uważał, że na niewielkiej scenie, gdzie dzień po dniu występować miał wraz z chórem, nie ma możliwości zachowania odpowiedniego dystansu. Podczas właściwego wykonu performerzy nie mogli też mieć na sobie maseczek, bo to możliwe było tylko w trakcie prób. Ostatecznie w kluczowych dniach, kiedy zaplanowano występ, artysta zjawił się w pracy, przebrał się w strój sceniczny i liczył na to, że przed publicznością będzie mógł ustawić się w taki sposób, aby nie zbliżać się zbytnio do pozostałych wykonawców. Okazało się, że to było możliwe jedynie w części przedstawienia, dlatego pozostałą część spędził za kulisami, śpiewając swoje partie w maseczce. O sprawie dowiedziała się dyrekcja opery.

Rozpatrujący sprawę SO podkreślił wyraźnie, że niezwykle istotne są okoliczności, w jakich rozegrała się cała historia. I że choć zachowanie artysty – z punktu widzenia pracodawcy – mogło wydawać się niedopuszczalne – miało swoje podstawy. Nigdy wcześniej bowiem, jak zauważył SO, nie mieliśmy do czynienia z pandemią, która „u wszystkich wywoływała obawy i wiele innych stanów, których wspólnym mianownikiem była niepewność”. - Z tego względu wszystko, co wówczas się wydarzyło, trzeba oceniać z ostrożnością, bez ferowania tak stanowczych i kategorycznych sądów, jak czyni to pozwany. Powód – wbrew zarzutom pozwanego – nie działał z premedytacją, celowością i zamiarem ośmieszenia pracodawcy czy też wyrządzenia mu innej szkody – wyjaśnił sąd. I zauważył, że zachowanie za kulisami nie było jednorazowym, niezapowiedzianym wybrykiem, ale konsekwencją trwającej już sytuacji, kiedy to pracownik próbował zorientować się, w jaki sposób mógłby zapewnić sobie bezpieczeństwo. I choć SO nie zaprzeczył, że pracodawca dbał o to, aby chronić podwładnych przed zagrożeniem, to jednak mimo działań i jego, i innych służb „wciąż żywa była obawa każdego o życie i zdrowie”.

W szczególnych okolicznościach pracodawca nie może zwolnić

Na tej podstawie SO orzekł więc, że zachowania artysty nie można uznać za naganne. I choć trudno też powiedzieć, żeby działał on w interesie swojego pracodawcy, to kluczowe okazały się właśnie wspomniane wcześniej okoliczności.

"Powód wybrał jedną z możliwości, która – choć z punktu widzenia kierownictwa była niedopuszczalna – dla powoda była jedyną, pozwalającą mu zapewnić sobie bezpieczeństwo. Powód działał wówczas właśnie w obawie o to, czy jest bezpieczny na scenie. Nie kierowały nim żadne inne przesłanki, w tym zamiar wyrządzenia pracodawcy szkody. Nie była to, zdaniem sądu, także zwykła – tak oceniana przez pracodawcę – niesubordynacja" - wyjaśnił SO. Zastrzegł przy tym jednak, że gdyby powód w innym czasie, a więc w warunkach niepandemicznych, zachował się w sposób, o jakim mowa, a więc nie wyszedł na scenę, stał za kulisami i śpiewał w maseczce czy nawet bez maseczki, ocena jego zachowania musiałaby być bardziej kategoryczna.

Wyrok jest prawomocny.

Podstawa prawna

Wyrok Sądu Okręgowego Warszawa-Praga w Warszawie z 22 stycznia 2026 r., sygn. akt VII Pa 55/23

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: GazetaPrawna.pl / Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.