Bez paniki po nowelizacji dyrektywy o delegowaniu
Po ponad czterech miesiącach obowiązywania nowych przepisów o wysyłaniu pracowników do krajów UE polskie firmy nie składają broni. Chociaż mają więcej obowiązków, to nadal działają
Delegowanie pracy przez kilka lat było tematem gorącego politycznego sporu pomiędzy państwami naszego regionu a zachodem Europy. Spór ten Europa Środkowa przegrała, kiedy z końcem lipca w życie weszły znowelizowane przepisy dyrektywy o pracownikach delegowanych. Zgodnie z nimi firma wysyłająca pracownika do pracy w innym kraju członkowskim po 12 miesiącach delegowania (lub 18, jeśli okres ten zostanie przedłużony) musi stosować wszystkie warunki zatrudnienia wymagane przez prawo państwa, w którym wykonywana jest praca.
Nowelizacja nie oznacza końca delegowania, ale stawia przed polskimi firmami większe wymagania. Zmiana w europejskim prawie to konsekwencja zarzutów ze strony zachodnich państw, że firmy z naszego regionu stosują dumping socjalny, konkurując z zachodnimi niską płacą. Polski rząd odpowiadał zarzutami o protekcjonizm. Polacy stanowią największą grupę narodowościową wśród delegowanych – co piąty wysłany do pracy do innego państwa Unii to Polak. Łącznie liczba delegowanych w UE sięga 3 mln.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.