Sądny dzień nad gazociągiem
Polska spodziewa się, że niemiecki sąd nie wyłączy rury spod rygoru unijnej dyrektywy gazowej. To by oznaczało, że Gazprom nie będzie mógł wykorzystywać Nord Stream 2 w stu procentach
Dziś niemiecki sąd w Duesseldorfie ma wydać wyrok w sprawie Nord Stream 2. Niewykluczone, że zezwoli na odwołanie, co z kolei sprawiłoby, że ostateczna decyzja będzie należała do federalnego sądu w Karlsruhe.
Według naszych nieoficjalnych informacji drugi możliwy, choć mniej prawdopodobny, scenariusz jest taki, że sprawa powróci do ponownego rozpatrzenia przez niemieckiego regulatora. Chodzi o Federalną Agencję ds. Sieci (BNetzA), która 15 maja 2020 r. odmówiła zwolnienia niemieckiego odcinka Nord Stream 2 ze stosowania gazowych antymonopolowych przepisów Unii. Nie można jednak zupełnie wykluczyć trzeciego scenariusza, czyli przychylenia się niemieckiego sądu do argumentów Gazpromu za wyłączeniem NS2 z unijnego reżimu. W poniedziałkowym wywiadzie dla DGP prezes PGNiG Paweł Majewski powiedział, że wyrok ten będzie „swoistym testem dla niemieckiej praworządności”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.