Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo europejskie

Wolność wypowiedzi lekarza ma swoje granice

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Wyrok w sprawie Bielau przeciwko Austrii (skarga nr 20007/22), który zapadł 27 sierpnia br., dotyczy niezwykle istotnego zagadnienia odpowiedzialności lekarzy za treści, które wypowiadają lub publikują na tematy dotyczące medycyny, chorób i sposobów leczenia. Problem ten ujawnił się w całej swej ostrości w okresie pandemii COVID-19, jednak obecny był już wcześniej, o czym świadczy niniejsza sprawa. W 2016 r. dr Bielau, lekarz medycyny, na swojej stronie internetowej zaprzeczał istnieniu wirusów, skuteczności jakichkolwiek szczepionek, i temu, aby kiedykolwiek szczepionki pomogły w zwalczeniu jakiejkolwiek choroby.

Przeciwko skarżącemu zainicjowano postępowanie dyscyplinarne, które zakończyło się stwierdzeniem, że naruszył przepisy ustawy o osobach wykonujących zawody medyczne, a w szczególności przepisy dotyczące reputacji lekarza. Ukarano go karą finansową. Skarżący odwoływał się od tego postanowienia we wszystkich możliwych instancjach sądowych w Austrii. Ostateczne dictum w jego sprawie wydał austriacki Naczelny Sąd Administracyjny, odrzucając skargę skarżącego jako niedopuszczalną. W swoim szczegółowym uzasadnieniu sąd ten zasadniczo stwierdził, że naruszył on poprzez swoje twierdzenia obowiązek zapewnienia tylko obiektywnych i prawdziwych informacji, które nie podważają reputacji zawodu lekarza. Uznał również, że jego stwierdzenia miały miejsce „w związku z wykonywaniem zawodu lekarza”, co skarżący kwestionował, a jego wypowiedzi wyraźnie służyły reklamowaniu i promowaniu własnych metod leczenia. Zgodnie z ekspertyzami przedłożonymi sądowi twierdzenia skarżącego nie były zgodne z aktualnym stanem wiedzy i nauk medycznych, a niektóre były wręcz niezgodne „ze zdrowym rozsądkiem”. W konkluzji sąd austriacki uznał, że skarżący naruszył reputację zawodu lekarza poprzez dostarczanie nieobiektywnych informacji w celach reklamowych oraz swoje obowiązki zawodowe.

W skardze przedłożonej do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka lekarz powołał się na gwarancje wolności wypowiedzi, które jego zdaniem zostały wobec niego naruszone poprzez nałożone kary. Skarżący podniósł, że sądy krajowe błędnie zakwalifikowały jego wypowiedzi i stwierdzenia zamieszczane na stronie internetowej – według niego nie stanowiły one reklamy jego usług medycznych. Utrzymywał ponadto, że wolność wypowiedzi chroni również dyskusję na tematy związane ze szczepieniami, w tym ryzyka, jakie za sobą niosą. Korzystał on zatem z tego prawa, służąc uzasadnionym interesom społecznym, dostarczając informacji o alternatywnych opcjach leczenia. Nawet jeśli kwestionowane oświadczenia na jego stronie internetowej nie były zgodne z medycyną konwencjonalną, istnieje wiele publikacji naukowych potwierdzających zamieszczane przez niego treści.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.