Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo europejskie

Banki muszą rzetelnie informować klientów o skutkach proponowanych transakcji

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Skończyło się podtrzymywane przez banki w majestacie prawa przekonanie, że chcącemu nie dzieje się krzywda, i namawianie klientów do kupowania instrumentów finansowych, których nie rozumieją.

To skutek obowiązywania zasad europejskiej regulacji MiFID (od ang. Markets in Financial Instruments Directive), czyli aktów wprowadzających je do polskiego porządku prawnego. I choć ustawa implementująca postanowienia trzech dyrektyw 2004/39/WE, 2006/73/WE i 1287/2006 weszła w życie 20 października 2009 r., to i tak opóźnione o dwa lata wdrażanie obowiązku ochrony inwestorów czy zwiększenia przejrzystości rynku zostało dodatkowo przesunięte przez jeszcze późniejsze wydanie przez ministra finansów rozporządzeń wykonawczych. Dały one bowiem bankom kolejne miesiące na wdrożenie tego, co i tak powinny były stosować (również w Polsce) już od lat.

Dla instytucji prowadzących działalność maklerską były to dwa miesiące od wejścia w życie rozporządzeń w sprawie trybu i warunków postępowania oraz w sprawie warunków technicznych i organizacyjnych, a dla pozostałych (nieprowadzących działalności maklerskiej) - sześć miesięcy. Tak więc ostatecznie dopiero od połowy czerwca 2010 r., po wprowadzeniu nowych metod analizy ryzyka, wszystkie banki muszą stosować dobre praktyki. Dla klientów - również wszelkich przedsiębiorców - oznacza to, że każde przedsiębiorstwo inwestycyjne (także bank) ma obowiązek działać uczciwie, sprawiedliwie i profesjonalnie, zgodnie z najlepiej pojętymi interesami inwestorów. Chodzi m.in. o konieczność ustalania ewentualnej sprzeczności interesów między bankiem (np. jego personelem, także kierowniczym) a klientem i między samymi klientami. Dotyczy to wszelkiego rodzaju usług zarówno inwestycyjnych, jak i dodatkowych. Poza tym - co chyba najważniejsze dla inwestorów - informacje, które uzyskują przy zawieraniu transakcji, muszą być rzetelne, niebudzące wątpliwości i niewprowadzające w błąd. Informacje dotyczące instrumentów finansowych i proponowanych strategii inwestycyjnych powinny też obejmować wytyczne i ostrzeżenia o ryzyku. Dla banków wiąże się to z koniecznością kategoryzowania klientów, a tym samym badania ich m.in. pod względem doświadczenia w inwestowaniu. Muszą więc teraz sprawdzać ich wiedzę o instrumentach finansowych (rozumienie kupowanego produktu). Tym samym oferowane produkty powinny być tak skonstruowane, by klienci, a nawet osoby wahające się co do transakcji (potencjalni klienci) mogli zrozumieć ich charakter, ryzyko wynikające z inwestycji i co za tym idzie - podejmowali świadome decyzje. Każde przedsiębiorstwo inwestycyjne musi dokonywać oceny, czy konkretna usługa lub produkt są odpowiednie dla określonego klienta. I jeśli urzędnik bankowy uzna, że wybrany instrument finansowy jest niestosowny, powinien ostrzec zainteresowanego. Dotyczy to w szczególności korzystających z derywatów czy zawierających transakcje w alternatywnych systemach obrotu. Co więcej, banki musiały (dopiero teraz) zatrudnić osoby odpowiedzialne za kontrolę zgodności ich działania z prawem, podległe w zasadzie bezpośrednio zarządowi.

Nowy mechanizm polega na zaklasyfikowaniu klienta jako detalicznego, profesjonalnego albo tzw. uprawnionego kontrahenta. Wiedza potrzebna do tego bankowi ma zostać pozyskana po przeprowadzeniu ankiety. Dlatego każdy petent przed zaoferowaniem mu usługi instrumentu finansowego powinien dostać do wypełnia tzw. test adekwatności lub odpowiedniości, z którego powinien wynikać nie tylko jego stan wiedzy i doświadczenia, lecz także informacja o sytuacji finansowej przedsiębiorcy i jego celach inwestycyjnych. Tak więc właściciele lub przedstawiciele firm pracujących w innych dziedzinach niż finanse, w zasadzie bez względu na rozmiar prowadzonej działalności, będą zapewne najczęściej klientami detalicznymi. A ci korzystają (przynajmniej teoretycznie) z najwyższej ochrony. I tylko klienci, profesjonalni, także uprawnieni kontrahenci, inwestując, nie muszą być prowadzeni za rękę. Nie będą również musieli przekazywać tylu informacji o swoich firmach, co klienci detaliczni.

Dobromiła Niedzielska-Jakubczyk

dobromila.niedzielska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.