Spółki wodne nie muszą informować o wszystkim, co dotyczy spraw wodnych
Podmioty prawa prywatnego mogą być traktowane tak jak organ władzy, kiedy świadczą usługi publiczne. Tak orzekł TSUE
Na podstawie dyrektywy 2003/4/WE w sprawie publicznego dostępu do informacji dotyczących środowiska nie tylko rząd lub inny organ administracji publicznej można uznać za organ władzy publicznej. Jest nim także osoba fizyczna lub prawna, która na mocy prawa krajowego sprawuje publiczne funkcje administracyjne. Jest organem władzy nawet taki podmiot, który świadczy publiczne usługi związane ze środowiskiem i podlega przy tym organowi administracji publicznej. Państwa członkowskie Unii Europejskiej muszą przy tym zapewnić, by organy władzy publicznej miały obowiązek udostępniania posiadanych informacji o środowisku każdemu, kto się do nich w takiej sprawie zgłosi. Powinny to czynić bez wykazywania przez wnioskodawcę interesu, jaki nim kieruje. Tyle dyrektywa. Konwencje międzynarodowe i krajowe systemy prawa powodują jednak rozmaite rozumienie tych zasad w praktyce.
Wędkarze pytają
Problem terminowego udzielania informacji przez angielskie i walijskie publiczno- i prywatnoprawne spółki wodne, które komercyjnie świadczą usługi wodociągowe i kanalizacyjne, powstał, kiedy Fish Legal, czyli angielska federacja wędkarzy, zwrócił się z prośbą o wyjaśnienie szczegółów dotyczących zrzucania ścieków, ich oczyszczania oraz przelewów awaryjnych. Emily Shirley, działająca jedynie we własnym imieniu, chciała się z kolei dowiedzieć, jaka ma być przepustowość kanalizacji zapisana w planie zagospodarowania przestrzennego dla jej wsi w hrabstwie Kent. Spółki wodne nie przekazały jednak ani organizacji wędkarskiej, ani pani Shirley żądanych informacji, mimo że prawo Zjednoczonego Królestwa nakazuje odpowiadać na pytania o środowisko naturalne w ciągu 20 dni, a tylko wyjątkowo w terminie 40 dni. Jednocześnie krajowe rozporządzenie o informacjach dotyczących środowiska, określane jako EIR 2004, mówi, że organem władzy publicznej jest nawet osoba fizyczna lub prawna świadcząca usługi związane ze środowiskiem, jeżeli podlega ministerstwu albo innemu podmiotowi wykonującemu funkcje administracyjne. Tymczasem spółki wodne (i publiczne, i prywatne) muszą na mocy ustaw nie tylko zapewniać zaopatrzenie w wodę i utylizować ścieki, lecz także utrzymywać w dobrym stanie infrastrukturę służącą wypełnianiu ich zadań, a nawet wolno im dokonywać wywłaszczeń w celu wykonania swoich powinności. Mogą również stanowić przepisy administracyjne dotyczące będących w ich posiadaniu tras żeglugowych czy działek. Poza tym mają prawo zrzucać wodę nawet do prywatnych rzek i strumieni. Czasowo zakazują też podlewania, a nawet podejmują decyzje o odcięciu niektórych klientów od zaopatrzenia w wodę. Czynią to wszystko na mocy koncesji (dotyczy ich 25-letni okres wypowiedzenia). W czasie ich obowiązywania spółki wnoszą z kolei opłaty na rzecz organów administracji publicznej, a minister środowiska i organ ds. regulacji usług wodnych (OFWAT) sprawują nad nimi nadzór.
Jak administracja
Federacja wędkarzy i Emily Shirley poskarżyły się najpierw organom administracji. Po tym jak ich żądania nie zostały uwzględnione, wniosły sprawy do sądu administracyjnego. Ten również oddalił skargi. Uznał, że spółki wodne nie mogą być uważane za organy władzy publicznej, a tym samym nie mają obowiązku udzielania informacji publicznej dotyczącej środowiska naturalnego.
Sąd wyższej instancji zapytał jednak luksemburski Trybunał Sprawiedliwości, jak należy interpretować przepisy dyrektywy 2003/4/WE. Jego zdaniem bowiem - wbrew wydanym już angielskim orzeczeniom w podobnych sprawach - definicja organów władzy publicznej zawarta w dyrektywie odpowiada temu, czym są i jak działają spółki wodne w Wielkiej Brytanii. Zdaniem sądu odsyłającego sprawę do europejskiego sądu sprawują one bowiem publiczne funkcje administracyjne, a prowadzona przez nie działalność podlega ścisłej kontroli organów państwowych.
Organy administracji państwowej i samorządowej utrzymywały przed brytyjskimi sądami administracyjnymi, że spółki wodne nie mogą być uznane za organy władzy publicznej przede wszystkim dlatego, że nie mogą stosować przymusu ani nie określają samodzielnie środków pozwalających realizować ich cele.
Informacje niekonieczne
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej odpowiedział izbie administracyjnej krajowego sądu apelacyjnego, że nie można stosować przepisów prawa krajowego do rozumienia funkcji publicznych wykonywanych przez podmioty, które nie są organami administracji centralnej ani samorządowej.
Prawo Unii i określone w nim kardynalne zasady, takie jak np. równość czy prawo dostępu do informacji o środowisku naturalnym, muszą podlegać jednolitej i autonomicznej wykładni w całej Wspólnocie. Dlatego nawet postanowienia zapisane w konwencji z Aarhus o dostępie do informacji, udziale społeczeństwa w podejmowaniu decyzji oraz o dostępie do sprawiedliwości w sprawach dotyczących środowiska, że mogą istnieć różnice w rozumieniu pojęcia funkcji publicznej w przepisach krajowych poszczególnych państw, nie może zmieniać zasady. Dlatego TS orzekł, że do sądów krajowych należy za każdym razem zbadanie, czy funkcje pełnione przez podmioty prawa prywatnego można uznać za wychodzące poza ramy obowiązujące między podmiotami prawa prywatnego. Tym razem, w wypadku brytyjskich spółek wodnych, sąd będzie musiał rozważyć, czy np. prawo wywłaszczania działek albo czasowe prawo zakazywania podlewania angielskich trawników są uprawnieniami wziętymi od organów władzy publicznej, czy nie.
Poza tym luksemburski trybunał przypomniał, że zgodnie z przepisami dyrektywy 2003/4/WE organ o uprawnieniach władczych musi nadzorować osoby fizyczne lub prawne świadczące publiczne usługi dotyczące środowiska, żeby i o nich można było mówić jako o pełniących funkcje organu władzy publicznej.
Niemniej, co najważniejsze dla sprawy udzielania informacji o środowisku naturalnym, TS uznał, że podmioty takie jak brytyjskie spółki wodne nie mają obowiązku dostarczania pytającym danych niemających związku z zakresem świadczonych przez nie usług. Muszą więc co do zasady odpowiadać na pytania dotyczące, powiedzmy, ilości wody wpuszczanej do rzek. Nie muszą natomiast informować o przygotowywanych przez inne organy władzy publicznej planach zagospodarowania przestrzennego.
Wyrok ten, podobnie jak wszystkie inne orzeczenia luksemburskiego Trybunału Sprawiedliwości, musi być brany pod uwagę przez wszystkie sądy krajowe w Unii, kiedy te orzekają w podobnych sprawach.
C-297/12 Fish Legal i Emily Shirley przeciwko Information Commissioner, United Utilities Water plc, Yorkshire Water Services Ltd., Southern Water Services Ltd.
WAŻNE
Do sądów krajowych należy za każdym razem zbadanie, czy funkcje pełnione przez podmioty prawa prywatnego można uznać za wychodzące poza ramy obowiązujące między podmiotami prawa prywatnego
Dobromiła Niedzielska-Jakubczyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu