Tajna skarga polskiego rządu
Z łożyliśmy skargę na dyrektywę o prawach autorskich, ale nie możemy wam jej pokazać – tak w skrócie można podsumować rozumowanie polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Rozumowanie w moim przekonaniu nie tylko pozbawione oparcia w prawie, ale też – tak zwyczajnie, po ludzku – sensu .
Chodzi o głośną dyrektywę, która według jej krytyków wprowadza obowiązek filtrowania treści pod kątem wyłapywania pirackich plików i ma oznaczać cenzurowanie internetu (co w rzeczywistości jest sporym uproszczeniem, jeśli nie nieprawdą). Polski rząd konsekwentnie sprzeciwiał się tym regulacjom. Po ich przyjęciu prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział takie wdrożenie dyrektywy, które pozwoli zachować „wolność” w naszym kraju. W ostatni czwartek wicepremier Piotr Gliński ujawnił, że nasz kraj częściowo zaskarży dyrektywę. W piątek Ministerstwo Spraw Zagranicznych oficjalnie potwierdziło wniesienie skargi do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Nie ujawniono natomiast, co i dlaczego kwestionuje Polska. Dla mnie, dziennikarza zajmującego się prawem, jest to dużo bardziej istotne niż sam news o przesłaniu skargi. Zwróciłem się więc do MSZ o udostępnienie treści skargi. „Z uwagi na toczące się postępowanie przed TSUE i jego ochronę nie możemy udostępnić tekstu” – taką odpowiedź otrzymałem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.