Bank nie zapłaci za biżuterię skradzioną z jego sejfu
Orzeczenie
Wynajęcie skrytki bankowej nie oznacza jeszcze, że bank będzie troszczył się o jej zawartość - orzekł wczoraj warszawski sąd apelacyjny.
Irena B. podpisała z Pekao umowę najmu skrytki sejfowej w jego warszawskim oddziale. Zdeponowała w niej biżuterię wartą ponad 200 tys. zł. Nie pozostawiła jednak u pracownika banku spisu schowanych rzeczy. Ponadto w treści ogólnych warunków wynajmu skrytek w sejfie bankowym widniał zapis, że bank zobowiązuje się do zachowania pieczy jedynie nad samą skrytką, nie zaś nad jej zawartością.
Włamanie do sejfu
Rok później biżuteria z sejfu zniknęła. Irena B. zażądała więc od banku rekompensaty za skradzioną własność i wypłacenia jej 200 tys. zł. Bank odmówił, a jego klientka wniosła sprawę do sądu. Sąd okręgowy przeprowadził postępowanie dowodowe. Na podstawie rysunków wykonanych przez powódkę biegły do spraw wyceny ruchomości z metali szlachetnych potwierdził wartość kosztowności podaną przez Irenę B. Sąd przesłuchał również świadków, którzy zeznali, że widzieli Irenę B. noszącą skradzioną biżuterię, i przyznali, że wiedzieli, że trzyma ją w sejfie bankowym. Biegły do spraw mechanoskopii, który zbadał zamek w skrytce, dostrzegł ślady otwierania drzwi wytrychem. Zbadał też klucze, które miała Irena B., i uznał, że jest w posiadaniu egzemplarzy oryginalnych, które nie zostały skopiowane. Sąd orzekł więc, że roszczenia powódki są zasadne i należy jej się odszkodowanie. W myśl bowiem art. 471 kodeksu cywilnego bank zobowiązany jest do naprawienia szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania umowy, chyba że jest to następstwem okoliczności, za które bank nie odpowiada.
Pekao wniosło apelację, podnosząc, że Irena B. nie wykazała, że kosztowności rzeczywiście w sejfie się znajdowały. I wygrał.
Brak niezbitych dowodów
Sąd apelacyjny oddalił powództwo w całości.
- Nieuprawnione jest twierdzenie sądu okręgowego, że powódka wykazała zaistnienie wszystkich przesłanek odpowiedzialności odszkodowawczej - wskazała sędzia Teresa Mróz w ustnym uzasadnieniu wyroku.
Wyjaśniła, że Irena B. powinna udowodnić nienależyte wykonanie umowy najmu przez bank, zaistnienie szkody, jej wysokość, a także związek przyczynowo-skutkowy między niewłaściwym wykonaniem umowy a szkodą.
Sąd wskazał, że w sprawie jest wiele niewiadomych dotyczących podstawowych kwestii. Nie wiadomo bowiem, co dokładnie było ukryte w sejfie. Zeznania świadków, którzy potwierdzili, że Irena B. posiadała takie kosztowności, nie dowodzą jeszcze, że je zdeponowała w banku. Poza nią i pracownikiem banku nikogo nie było bowiem przy tej czynności. Zaś próby otwarcia sejfu również nie dowodzą jeszcze szkody kobiety. Nie można zatem uznać, że spełniono wymogi przewidziane w art. 471 k.c.
Sąd zwrócił jednocześnie uwagę, że umowa, jaka łączyła Irenę B. z bankiem, była jedynie umową najmu skrytki, a nie przechowania rzeczy.
- Bank objął pieczą skrytkę, a nie jej zawartość, i powódka o tym wiedziała - podkreśliła sędzia.
Ewa Maria Radlińska
Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 22 listopada 2012 r., sygn. akt VI ACa 832/12.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu