Franczyza redukcyjna w ubezpieczeniach bywa kłopotliwa
Firma odpowiedzialna za strzyżenie trawników w mieście uszkodziła w moim firmowym samochodzie szybę. Jej ubezpieczyciel wycenił szkodę na 800 zł, ale ostatecznie otrzymałem przelewem bankowym jedynie 300 zł. Ubezpieczyciel zastrzegł bowiem, że zgodnie z umową ubezpieczony zobowiązał się wypłacić samodzielnie 500 zł w ramach tzw. franszyzy redukcyjnej. Czy mogę starać się o zwrot pozostałej części pieniędzy?
Tak. Franszyza redukcyjna to inaczej udział własny, jaki zobowiązuje się z własnej kieszeni pokryć ubezpieczony w przypadku spowodowania przez siebie szkody. Zazwyczaj dotyczy ona niewielkich kwot – najczęściej figurujących w granicach właśnie 500 zł. Szczegóły franszyzy redukcyjnej ubezpieczony ustala ze swoim ubezpieczycielem w ogólnych warunkach ubezpieczenia (OWU), co jest dozwolone przez ustawę o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej. Zastosowanie udziału własnego pozwala ubezpieczonemu znacząco obniżyć składkę ubezpieczenia. Ten mechanizm często jest spotykany w polisach typu autocasco czy innych typach ubezpieczeń komunikacyjnych, turystycznych oraz mieszkaniowych. W umowie ubezpieczenia franszyza redukcyjna jest wyrażana procentowo lub kwotowo i znajduje zastosowanie niezależnie od wysokości szkody.
W opisywanej sytuacji ubezpieczony zobowiązał się do wypłacenia 500 zł w przypadku wystąpienia szkody. Jak tłumaczy nam Marcin Tarczyński, menedżer ds. komunikacji i analiz Polskiej Izby Ubezpieczeń, po tę kwotę należy zwrócić się więc bezpośrednio do sprawcy. W rozmowie z nim można powołać się na wycenę dokonaną przez ubezpieczyciela.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.