Dziennik Gazeta Prawana logo

Sztuczna inteligencja a ludzka kreatywność: kto naprawdę tworzy?

Grafika przedstawiająca zamyślonego robota przez laptopem
Sztuczna inteligencja vs. prawo autorskieGazetaPrawna.pl / ChatGPT
dzisiaj, 21:00

Oczekujemy regulacji: oznaczania treści, aby było jasne, co pochodzi od człowieka, a co jest zlepkiem wygenerowanym przez maszynę, oraz rekompensaty za ludzką pracę – mówi Miłosz Bembinow, prezes Stowarzyszenia Autorów ZAiKS.

W Parlamencie Europejskim toczą się debaty nad uregulowaniem stanu prawnego wokół sztucznej inteligencji i praw autorskich. Czy mamy do czynienia z problemem, w którym prawo definitywnie przestało nadążać za technologią, rodząc poważne skutki dla twórców?

Miłosz Bembinow, prezes Stowarzyszenia Autorów ZAiKS
Miłosz Bembinow, prezes Stowarzyszenia Autorów ZAiKS

Prawo tak naprawdę nigdy nie nadążało za technologią. Jest to zjawisko w pełni naturalne, ponieważ rozwój rozwiązań technologicznych bywa z reguły spontaniczny. Napędzają go biznes i gospodarka, często dopiero po jakimś czasie przychodzi odpowiednia refleksja społeczna. Zaczynamy dostrzegać, że trzeba jednak uregulować pewne normy i zasady funkcjonowania nowych urządzeń czy rozwiązań.

Dziś dotykamy kwestii sztucznej inteligencji, która weszła w nasze życie z ogromną siłą. Dotyczy to nie tylko obszaru sztuki i kultury, ale też tak kluczowych dziedzin, jak infrastruktura krytyczna, obronność czy medycyna. Na ten temat właśnie toczy się debata w Parlamencie Europejskim. Z jednej strony, jeśli popatrzymy na dorobek tej technologii, to mówimy o znakomitych narzędziach. Tak długo, jak pozostają one wyłącznie narzędziem w rękach człowieka, nie jesteśmy zagrożeni jako gatunek. Jednak jeśli zaczną nami władać, pojawi się potężny problem.

Czy upatruje pan w generatywnej sztucznej inteligencji bardziej szansę czy może zagrożenie dla tradycyjnego modelu praw autorskich?

Trudno odpowiedzieć jednoznacznie, ale na pewno tradycyjny model musi ulec reformie. Niestety, obecna sytuacja doprowadziła do tego, że fundamenty własności intelektualnej i prawa autorskiego, opierające się na tym, że to autor ma pełne prawo do decydowania o swoim dziele, niezależnie czy jest to obraz, utwór muzyczny, książka, czy artykuł prasowy, zostały pogwałcone.

Dlatego domagamy się regulacji: oznaczania treści. Odbiorca musi wiedzieć, co pochodzi z prawdziwej ludzkiej pracy, a co zostało jedynie zlepione ze strzępów tej pracy przez maszynę. Równie ważna jest rekompensata za wysiłek, jaki ktoś kiedyś wykonał. Docelowo chcemy również uregulowania kwestii tzw. inputu i outputu, o czym szeroko wspomina się w raportach unijnych, budowanych zresztą na fundamentach wcześniejszego, dość ogólnego jeszcze dokumentu AI Act.

Co dzisiaj stanowi największe zagrożenie dla twórców z punktu widzenia codziennej praktyki?

Największym problemem jest to, że algorytmy czerpią z naszych istniejących dzieł, które funkcjonują w obrocie od wielu lat, a my możemy o tym nawet nie wiedzieć. Nikt nas nie pytał o zgodę, a przypomnijmy, że podstawowa zasada praw autorskich polega na tym, iż to twórca wyraża zgodę na korzystanie z jego dorobku. Historycznie mógł to robić bezpośrednio, a od ponad stu lat robi to za pośrednictwem organizacji takich jak ZAiKS, które w imieniu tysięcy autorów i kompozytorów masowo udzielają licencji. W przypadku AI ten fundamentalny etap uzyskania zezwolenia na eksploatację został pominięty.

Zagrożeniem jest to, że w określonych obszarach, w których są wykorzystywane muzyka, obraz czy efekty wizualne, praca człowieka po prostu przestanie być potrzebna. Wielu ludzi z sektora kreatywnego zwyczajnie straci swoje miejsce pracy. Pewnie jest to zjawisko nieuniknione, trochę jak wynalezienie maszyny parowej, która ostatecznie zmieniła bieg historii. Jesteśmy dziś na podobnym etapie. Chcielibyśmy jednak, aby ta zmiana miała charakter ewolucyjny, a nie rewolucyjny.

Twórcy podnoszą postulat wypisywania się z systemów uczących AI (tzw. opt-out). Czy prawo w tej materii jest dzisiaj ułomne, czy można z niego skutecznie korzystać?

Postulat ten jest dziś w dużym stopniu fikcyjny. Oczywiście możemy sobie wyobrazić, że takie zastrzeżenie można zgłosić od pewnego punktu w czasie. Jednak jeśli skanowanie dorobku twórcy miało miejsce wcześniej, to w praktyce algorytmy nie są w żaden sposób przygotowane, żeby zapomnieć to, czego już się nauczyły.

Co więcej, w praktyce musiałoby to wyglądać tak, że twórca całkowicie rezygnuje z jakiegokolwiek publikowania. Jeśli dziś np. piosenka pojawia się gdziekolwiek w przestrzeni publicznej, trafia też do różnego rodzaju bibliotek czy repozytoriów danych dźwiękowych i audiowizualnych. Choćbyśmy zastrzegli brak zgody, algorytmy i tak te dane zaciągną. Mechanizmy te nie są bowiem nauczone selektywnego traktowania percepcji całego świata sztuki.

Jaką rolę ZAiKS chce odgrywać w tej globalnej dyskusji nad sztuczną inteligencją?

Bierzemy w niej aktywny udział już od kilku lat. Nie działamy w pojedynkę, jesteśmy zrzeszeni w wielu europejskich i globalnych federacjach, które mają zbieżny interes.

Działamy nie tylko na szczeblu europejskim, ale robimy też bardzo dużo lokalnie, w obszarze edukacji, poprzez nasz ZAiKS Lab. Edukujemy i współpracujemy ze start-upami po to, by pewne nowe rozwiązania technologiczne były opracowywane i wdrażane w sposób, który nie narusza praw reprezentowanych przez nas twórców. Docelowo wyobrażam sobie, że rola organizacji zbiorowego zarządzania będzie ściśle związana właśnie z rzeczywistą ochroną praw, rozliczaniem rekompensat oraz pobieraniem opłat za korzystanie z dzieł na potrzeby trenowania i eksploatacji algorytmów.

Gdzie w takim razie leżą cienka czerwona linia i uczciwy kompromis między rozwojem AI a ochroną kreatywności?

Obecnie wiele obszarów tak mocno się przenika, że trudno byłoby narysować jedną, bardzo wyraźną granicę. Możemy jednak zbliżyć się do rozwiązań godnych dla wszystkich uczestników tego globalnego procesu. Kluczem jest transparentność, czyli jasne komunikowanie, skąd czerpie się wiedzę i w jaki sposób cudze utwory są wykorzystywane. Człowiek musi pozostać w centrum, musi być górą.

Rozmawiała: Patrycja Otto

cyfrowa gospodarka belka
cyfrowa gospodarka belka
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.