Klauzula rebus sic stantibus, czyli sąd może uchronić przedsiębiorcę przed rażącą stratą
W ojna w Ukrainie, pandemia COVID-19, znaczny wzrost cen dóbr i usług czy ograniczenie dostępności surowców prowadzą do tego, że szczególnego znaczenia nabiera art. 357 1 k.c., czyli klauzula rebus sic stantibus. Dzięki tej regulacji sąd może zmienić treść stosunku prawnego, a nawet go rozwiązać – dostosowując w ten sposób sytuację umowną stron do nadzwyczajnych zmian społeczno-gospodarczych.
Jedną z przesłanek zastosowania klauzuli rebus sic stantibus stanowi zaistnienie „groźby rażącej straty”. Jest to zwrot niedookreślony, jednak niewątpliwie nie chodzi tutaj o jakąkolwiek stratę. W literaturze i orzecznictwie za „rażącą stratę” uznaje się: „stratę zdecydowanie ponadprzeciętną, nieobjętą typowym ryzykiem gospodarczym”, „stratę niezdarzającą się w toku normalnej działalności gospodarczej”, „nadzwyczajny uszczerbek majątkowy”.
Decydujące parametry
W praktyce pojawia się wątpliwość, jakie okoliczności świadczą o tym, że poniesiona strata jest rażąca. Wydawać by się mogło, że wystarczy tutaj ustalenie wartości samej straty i ocena otrzymanej kwoty. Jednak trzeba podkreślić, że przesłanka „rażącej straty” ma autonomiczny charakter, a co oznacza, że nie jest wystarczające samo jej wyliczenie – należy ją oceniać w kontekście konkretnego zobowiązania i całokształtu sytuacji stron.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.