Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo administracyjne

Przegląd orzecznictwa NSA i WSA

18 czerwca 2013
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Firma ma prawo sprawdzić akta konkursu

Spółce startującej w konkursie ofert ogłoszonym przez Narodowy Fundusz Zdrowia wolno żądać udostępnienia akt i materiałów zgromadzonych w sprawie, aby zweryfikować poprawność wyłonienia zwycięzcy konkursu.

Oddział wojewódzki NFZ ogłosił konkurs ofert na udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej w zakresie profilaktycznych programów zdrowotnych. Wartość zamówienia określono na nie więcej niż 152 tys. zł. Wpłynęło pięć ofert, wśród nich oferta G.T.P. sp. z o.o., którą zaproszono do negocjacji. Zajęła jednak drugie miejsce w rankingu. Z powodu wyczerpania środków finansowych przewidzianych na udzielanie świadczeń jej oferta nie została wybrana. Spółka wniosła odwołanie. Podkreśliła, że wybranie jednego świadczeniodawcy zablokuje dostęp do profilaktycznych badań, ponadto złożyła formalny wniosek o udostępnienie akt postępowania.

Dyrektor oddziału wojewódzkiego NFZ oddalił odwołanie. Spółka złożyła więc kolejne, tym razem do prezesa NFZ. Podnosiła naruszenie art. 10, 73 i 74 ustawy z 14 czerwca 1960 r. - Kodeks postępowania administracyjnego (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 267; dalej: k.p.a.) poprzez uniemożliwienie jej prawidłowego zapoznania się z całością akt sprawy.

Prezes NFZ utrzymał w mocy decyzję, wyjaśniając, że zgodnie z utrwaloną praktyką nie mógł udostępnić spółce dokumentów niezwiązanych z jej ofertą, w tym np. pełnego rankingu otwarcia i końcowego.

Spółka wniosła skargę do sądu. Wojewódzki sąd administracyjny uchylił decyzję I i II instancji. Orzekł, że stwierdzenie organu o praktyce nieudostępniania oferentowi analizy oferty konkurenta nie znajduje żadnego uzasadnienia prawnego.

Prezes NFZ złożył skargę kasacyjną.

Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę. Wyjaśnił, że przed organami funduszu znajdują zastosowanie wszystkie reguły wynikające z k.p.a. W efekcie nieujawnienie kryteriów wyboru ofert i ograniczenie spółce dostępu do materiałów musi być traktowane jako działanie z naruszeniem art. 134 ustawy z 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowych ze środków publicznych (t.j. Dz.U. z 2008 r. nr 164, poz. 1027 z późn. zm.).

W postępowaniu przed organami funduszu wszczętym na skutek odwołania należy dokonać wszechstronnej i wyczerpującej oceny materiału dowodowego z aktywnym udziałem stron postępowania. W tym znaczeniu niedopuszczalne jest wykluczenie spółki od udziału w postępowaniu, polegające na nieudostępnieniu jej akt i materiałów zgromadzonych w sprawie.

z 8 maja 2013 r., sygn. akt II GSK 426/12

Podsumowanie

W orzecznictwie sądów administracyjnych nie budzi wątpliwości pogląd, że w postępowaniu przed organami NFZ, w sprawie wszczętej na skutek wniesienia odwołania od rozstrzygnięcia wskazującego stronę umowy o świadczenie usług zdrowotnych, mają zastosowanie przepisy kodeksu postępowania administracyjnego.

Od sądu zależy, czy spółkę obejmie wyrok trybunału

To sąd administracyjny musi ocenić, czy wyrok Trybunału Konstytucyjnego stwierdzający niekonstytucyjność przepisu, ale odraczający utratę przez niego mocy obowiązującej, może być zastosowany w danej sprawie.

Spółka uzyskała w 2010 r. koncesję na rozpowszechnianie w sposób rozsiewczy satelitarnego programu telewizyjnego. Następnie wniosła o jej rozszerzenie. Organ się zgodził, ale naliczył za to opłatę 10 mln zł. Jej wysokość została ustalona na podstawie rozporządzenia Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji z 4 lutego 2000 r. w sprawie opłat za udzielenie koncesji na rozpowszechnianie programów radiowych i telewizyjnych (Dz.U. nr 12, poz. 153 z późn. zm.). Organ wskazał, że art. 40 ust. 2 ustawy z 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji (t.j. Dz.U. z 2004 r. nr 253, poz. 2531 z późn. zm.; dalej: u.r.t.) stanowi delegację ustawową do wydania tego rozporządzenia. TK 19 lipca 2011 r. orzekł jednak, że art. 40 ust. 2 ustawy jest niezgodny z konstytucją, tak samo jak wydane na jego podstawie rozporządzenie. Tracą moc z upływem dwunastu miesięcy od dnia ogłoszenia wyroku w Dzienniku Ustaw.

Sprawa trafiła do sądu w październiku 2011 r. i wojewódzki sąd administracyjny uchylił decyzję przewodniczącego KRRiT. Wyjaśnił, że może odmówić zastosowania przepisu, w stosunku do którego stwierdzi niezgodność z normą ustawową. Zdaniem sądu w świetle uzasadnienia orzeczenia TK art. 40 ust. 2 u.r.t. był niezgodny z konstytucją od chwili wejścia w życie, z kolei rozporządzenie KRRiT - od chwili wydania.

Skargę kasacyjną wnieśli spółka oraz przewodniczący KRRiT.

Naczelny Sąd Administracyjny uchylił wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Wskazał, że w orzecznictwie TK i NSA zostało już wypracowane stanowisko co do tego, że odroczenie utraty mocy obowiązującej niekonstytucyjnego przepisu oznacza, iż sądy w każdym przypadku mają obowiązek dokonać analizy, czy w rozpoznawanej sprawie przepis ten powinien być stosowany.

Celem analizy jest wyważenie racji przemawiających w konkretnej sprawie za zastosowaniem lub nie niekonstytucyjnego przepisu. Wymaga więc rozważenia także to, czy dopuszczalne jest udzielenie koncesji bez pobierania opłaty, ale również to, czy przyczyny niekonstytucyjności przepisów dotyczących wysokości opłaty za udzielenie koncesji i odroczenie utraty mocy obowiązującej tych przepisów przemawiają za stosowaniem tych przepisów mimo ich niekonstytucyjności.

z 7 maja 2013 r., sygn. akt II GSK 230/12

Podsumowanie

Sam Trybunał Konstytucyjny zwraca uwagę, że obowiązywanie przez określony czas niekonstytucyjnego przepisu stanowi wyzwanie i daje sądom możliwość wyboru takiego środka, który najlepiej pozwoli na stosowanie prawa w zgodzie z konstytucją. Naczelny Sąd Administracyjny uważa, że należy brać pod uwagę przedmiot regulacji objętej niekonstytucyjnym przepisem, powody, dla których TK odroczył termin utraty mocy przepisu, a także okoliczności rozpoznawanej sprawy i konsekwencje stosowania lub odmowy stosowania przepisu.

Wyskoki kierowcy na własny rachunek

Przed 1 stycznia 2012 r. to właściciel firmy przewozowej płacił za złamanie prawa przez pracownika. Teraz zasady gry są inne i kierowcy muszą się liczyć z tym, że zapłacą za swoje błędy. Jeżeli przedsiębiorca dołożył starań, aby nie popaść w konflikt z prawem, może spać spokojnie.

Wojewódzki inspektor transportu drogowego przeprowadził w przedsiębiorstwie kontrolę w zakresie przestrzegania przepisów o transporcie drogowym. W efekcie nałożył na wspólników spółki transportowej karę pieniężną w łącznej kwocie 9150 zł, m.in. za wykonywanie transportu drogowego pojazdem niezgłoszonym do licencji i przekroczenie maksymalnego czasu prowadzenia pojazdu bez przerwy przy wykonywaniu transportu drogowego. Główny inspektor transportu drogowego po rozpatrzeniu odwołania utrzymał decyzję w mocy. Uznał, że nie wystąpiły zdarzenia ani okoliczności, których wspólnicy nie mogli przewidzieć, co oznacza, że brak podstaw do zwolnienia z odpowiedzialności za naruszenia prawa.

Wspólnicy wnieśli skargę. Przekonywali, że nie mogli przewidzieć naruszenia przez kierowców czasu pracy i odpoczynku oraz nie mieli na to wpływu.

Wojewódzki sąd administracyjny oddalił skargę.Uznał, że wspólnicy nie wykazali, że dopuszczenie się przez kierowców naruszeń prawa dotyczących czasu ich pracy wynikało z siły wyższej lub było spowodowane okolicznościami, których wspólnicy nie byli w stanie przewidzieć. Zatem kary nałożono zasadnie. Wspólnicy wnieśli skargę kasacyjną.

Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę. Wyjaśnił, że na podstawie ustawy z 6 września 2001 r. o transporcie drogowym (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 1265 ze zm.) do stycznia 2012 r. to przedsiębiorca prowadzący działalność transportową odpowiadał za naruszenia przepisów przez kierowców mimo braku bezpośredniego wpływu na sposób wykonywania przez nich pracy, w tym przestrzegania przepisów o czasie pracy. W takim stanie prawnym nie można było zasadnie twierdzić, że niewskazanie związku pomiędzy możliwościami kształtowania czasu pracy kierowców a ich działaniami naruszającymi prawo w tym zakresie jest wadą postępowania polegającą na błędzie w zakresie ustalenia stanu faktycznego sprawy, a więc działaniem z naruszeniem art. 77 i 107 k.p.a., które powinno prowadzić do uwzględnienia skargi.

z 8 maja 2013 r., sygn. akt II GSK 309/12

Podsumowanie

Od 1 stycznia 2012 r. już nie tylko przedsiębiorca odpowiada za naruszenia prawa spowodowane przez kierowcę. Obecnie odpowiedzialność za naruszenie obowiązków czy warunków transportu rozłożona jest między firmę wykonującą usługę przewozową, kierowcę, osobę zarządzającą transportem w spółce, a także inne osoby wykonujące czynności związane z tym przewozem. Tak więc kierowca może dostać mandat w wysokości 2000 zł. Właściciel firmy nie podlega karze, jeśli dołożył wszelkich starań, aby prawo było przestrzegane.

Zanim organ nałoży opłatę, powinien rozważyć, czy da się ją odroczyć

Jeżeli strona wniosła o zgodę na wycinkę drzew i zadeklarowała chęć posadzenia nowych w innym miejscu, to burmistrz - zanim nałoży opłatę - powinien rozważyć możliwość jej odroczenia z uwagi na propozycję strony.

Burmistrz zezwolił I.A. na wycięcie drzew i ustalił za to opłatę 39 000 zł. Wskazał, że strona dokonuje sprzedaży wyhodowanych piskląt spółce jawnej, której jest współwłaścicielem. Tym samym prowadzi działalność związaną z działalnością gospodarczą innego podmiotu. Nie można więc uznać, aby wycinka drzew nie była dokonana na cele niezwiązane z prowadzeniem działalności gospodarczej, a tylko wtedy I.A. nie płaciłaby.

I.A. wniosła odwołanie. Zakwestionowała naliczenie opłaty, tym bardziej że wykazała chęć zastąpienia wyciętych drzew nowymi, w innym miejscu. Wskazała, że prowadzi dział specjalny produkcji rolnej w zakresie wylęgu i chowu piskląt, a w świetle art. 3 ustawy z 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej (t.j. Dz.U. nr 173, poz. 1807 z późn. zm.; dalej: u.s.d.g.) chów i hodowla zwierząt zostały wyłączone z działalności gospodarczej, zatem powinny być zwolnione z opłaty.

Samorządowe kolegium odwoławcze utrzymało decyzję. Argumentowało, że nie pobiera się opłat za usunięcie drzew, jeśli osoba fizyczna uzyskała na to zezwolenie na cele niezwiązane z prowadzeniem działalności gospodarczej. W ocenie organu wyłączenie zawarte w art. 3 u.s.d.g. nie oznacza, że nie mają zastosowania regulacje dotyczące prowadzenia działalności gospodarczej, w tym o ochronie przyrody. I.A. wniosła skargę do sądu.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu uchylił decyzje obu organów. Wyjaśnił, że nie ma opłaty w przypadkach określonych w art. 86 ust. 1 pkt 1-13 ustawy z 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (Dz.U. z 2009 r. nr 151, poz. 1220 z późn. zm.). Można również uwolnić się od obowiązku płacenia, gdy organ odroczy na trzy lata termin uiszczenia opłaty, jeżeli zezwolenie przewiduje przesadzenie drzew lub zastąpienie ich nasadzonymi w innym miejscu. W tej sprawie nie zachodzi przypadek wyłączający pobranie opłaty, o jakim mowa w art. 86 ust. 1 pkt 2 ustawy. Do tego niezbędne jest, aby adresatem zezwolenia była osoba fizyczna a cel stanowiący przyczynę usunięcia drzewa nie był związany z prowadzeniem działalności gospodarczej.

WSA zauważył jednak, że skoro I.A. wskazywała na zamiar dokonania nasadzeń, to organ powinien to rozpatrzyć. Zanim zobowiąże stronę do płacenia, powinien rozważyć możliwość dokonania nasadzeń (a także gatunki drzew) i w tym zakresie ustosunkować się do warunków odroczenia płatności. Wyrok jest prawomocny.

z 21 lutego 2013 r., sygn. akt II SA/Po 1095/12

Podsumowanie

Ustawodawca nie określił, przez kogo ma być prowadzona działalność gospodarcza. W związku z tym istotne jest to, czy cel, któremu służy usunięcie drzew, jest z taką działalnością związany. Można wyobrazić sobie sytuację, w której posiadacz nieruchomości prowadzi działalność gospodarczą, ale przyczyna usunięcia drzew nie pozostaje z nią w związku - wtedy usunięcie drzew będzie zwolnione z opłat.

Oprac. Ewa Maria Radlińska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.