Zatrzymywanie prawa jazdy po raz drugi w TK
I prezes Sądu Najwyższego zaskarżyła do Trybunału Konstytucyjnego przepisy nakazujące zatrzymanie prawa jazdy na trzy miesiące za przekroczenie prędkości o więcej niż 50 km/h w obszarze zabudowanym oraz przewożenie zbyt dużej liczby pasażer ó w. Zdaniem Małgorzaty Manowskiej administracyjne zatrzymanie dokumentu niezależnie od wyniku postępowania karnego stwierdzającego winę kierującego jest sprzeczne z zasadą lojalności państwa wobec obywateli (art. 2 konstytucji), narusza prawo do sądu (art. 45) oraz zasadę dwuinstancyjności postępowania, o kt ó rej mowa w art. 78 ustawy zasadniczej.
O problemach wynikających z administracyjnego zatrzymania prawa jazdy za przekroczenie prędkości o 50 km/h plus pisaliśmy od momentu wprowadzenia tej instytucji w 2015 r. do ustawy o kierujących pojazdami (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1268 ze zm). W założeniu zastosowanie tej natychmiastowej sankcji w reakcji za najbardziej rażące wykroczenia drogowe miało stanowić szybki prysznic dla piratów drogowych i było odpowiedzią na niskie oddziaływania kar, nakładanych często wiele miesięcy po popełnieniu czynu. W rezultacie od maja 2015 r. po stwierdzeniu przez policję lub inny organ uprawniony do kontroli ruchu drogowego przekroczenia prędkości o więcej niż 50 km/h w obszarze zabudowanym, starosta jest zobligowany do wydania decyzji o zatrzymaniu prawa jazdy na trzy miesiące. Niezależnie od tego, czy kierujący popełnił wykroczenie, czy je kwestionuje. Nawet odmowa przyjęcia mandatu skutkująca wszczęciem postępowania wykroczeniowego w praktyce nie wstrzymuje zatrzymania dokumentu na kwartał. Co więcej, środek ten można przedłużyć do pół roku, jeśli osoba, wobec której wydano decyzję o zatrzymaniu prawa jazdy, zostanie złapana na prowadzeniu auta. A gdy sytuacja się powtórzy, wówczas starosta jest zmuszony odebrać uprawnienia definitywnie.
Tak skonstruowane przepisy pozwalają na sytuację, w której sąd karny uniewinni kierowcę od zarzutu przekroczenia prędkości o 50 km/h w obszarze zabudowanym (stwierdzając np., że rzeczywista prędkość była mniejsza), ale wyrok zapadnie już po odzyskaniu przez zainteresowanego dokumentu. Regulacje te od razu po wejściu w życie zostały zaskarżone przez rzecznika praw obywatelskich. Trybunał Konstytucyjny w wyroku z października 2016 r. (sygn. akt 24/15) uznał jednak, że naruszają one ustawę zasadniczą tylko o tyle, że nie przewidują możliwości odstąpienia od zastosowania omawianego środka, gdy kierowca przekracza prędkość, będąc w stanie wyższej konieczności (np. spiesząc się do szpitala). W pozostałym zakresie, dotyczącym braku adekwatnych gwarancji procesowych, TK umorzył postępowanie, twierdząc, że przecież prawa procesowe kierowców nie są ograniczone i nawet w postępowaniu administracyjnym mogą oni udowadniać, że dokument odebrano im niesłusznie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.