Dziennik Gazeta Prawana logo

Chusteczki na biurku równie ważne jak znajomość prawa

27 czerwca 2018

Rynek usług prawniczych tylko w ciągu ostatnich lat zmienił się diametralnie. A to jeszcze nie koniec. Wszystko wskazuje na to, że aby odnieść sukces w przyszłości, trzeba będzie posiąść m.in. umiejętność słuchania i pocieszania klienta

Jakimi cechami będzie musiał się wykazywać w przyszłości prawnik?

Prawnicy zarówno w Ameryce Północnej, jak i w innych częściach świata powinni przestać oferować swoim klientom tylko suchą wiedzę. W dzisiejszym świecie wszelkie informacje można znaleźć w internecie. Z tego powodu prawnicy już teraz powinni oferować swoim klientom mądre, indywidualnie dopasowane rozwiązania. Prawnik przyszłości powinien stać się specjalistą od konfliktów, który doradzi klientowi, jak najkorzystniej zakończyć spór nie tylko w sądzie, lecz także dzięki mediacji i negocjacjom.

Co ma pani na myśli mówiąc, że prawnik powinien udzielać dobrych rad?

Żeby odnosić sukcesy, będzie musiał umieścić ogólnie dostępne informacje w odpowiednim kontekście, tak by pokazać swojemu klientowi, ile różnych rozwiązań ma do dyspozycji. Szukając rozwiązania konfliktu, nie może skupiać się tylko na napisaniu pozwu, ale przede wszystkim powinien pomóc klientowi w ten sposób, by on sam mógł się zastanowić, co będzie dla niego najlepszym rozwiązaniem w danej sytuacji - czy powinien zdecydować się na proces, który z reguły wiąże się z olbrzymimi kosztami, czy też na mediacje i negocjacje. Jeżeli okaże się, że klient wybiera mediacje, wówczas radca prawny czy adwokat musi przygotować klienta i efektywnie go reprezentować.

W Polsce wielu ludzi nie wierzy w mediacje czy negocjacje. Uważa pani, że taki model rozwiązywania konfliktów się sprawdza?

W Kanadzie, Stanach Zjednoczonych, Australii oraz Anglii ponad 90 proc. sporów jest negocjowanych i te sprawy nie kończą się w sądzie. Oczywiście opinia publiczna uważa, że głównym zajęciem prawnika jest występowanie przed sądem, lecz rzeczywistość jest zupełnie inna. Nie wiem, jak to jest w Polsce, ale nie wydaje mi się, by ta tendencja była inna. Koszty postępowań sądowych są bardzo wysokie i ludzi po prostu nie stać na prowadzenie długotrwałych procesów. Z tego powodu zarówno osoby prywatne, jak i przedsiębiorcy starają się rozwiązywać spory w drodze negocjacji. To wcale nie oznacza, że się poddają i rezygnują ze swoich roszczeń. Prowadzenie negocjacji polega przecież na przygotowaniu odpowiedniej strategii, która pozwoli przekonać drugą stronę do swoich racji.

Jednak by zostać negocjatorem, nie wystarczy znać tylko prawa.

Dlatego należy wziąć białą kartkę papieru i od początku zaprojektować model systemu edukacji prawników. Robiąc to, przede wszystkim trzeba położyć większy nacisk na nauczenie młodych ludzi sposobu rozmawiania z własnym klientami i negocjowania z drugą stroną konfliktu, tak by spór nie kończył się w sądzie. Tymczasem studentów uczy się obecnie, jak pisać pozwy i występować przed sądem. Tak więc istnieje olbrzymia przepaść pomiędzy tym, jak historycznie został zaprojektowany system edukacji prawników, i tym, jak wygląda praca prawnika. Moim zdaniem studenci przede wszystkim powinni umieć spojrzeć na każdy problem globalnie. Należy też zmienić ich nastawienie do prawa. Powinni je postrzegać jako jedno z narzędzi pozwalających doprowadzić do zażegnania konfliktu.

W jaki sposób prawnik powinien mówić do swojego klienta?

Wszystko zależy od tego, do kogo się mówi. Na początku musimy uprzedzić studentów prawa, że po opuszczeniu uniwersytetu będą musieli rozmawiać z prawdziwymi ludźmi. Prawnik przyszłości powinien być uczulony na to, że klienci to ludzkie istoty, które prowadząc spór przeżywają silne emocje. I choć mogą być źli, rozżaleni oraz smutni, to przede wszystkim chcą być wysłuchani. Prawnik przyszłości jako specjalista od konfliktów nie może ograniczać się do sprzedawania informacji. Musi umieć przede wszystkim słuchać i odpowiednio reagować.

W takim razie może powinniśmy uczyć prawników psychologii?

Być może, ale do rozwiązywania sporu nie jest potrzebna znajomość psychologii. Chodzi o bardziej podstawowe zachowania. Pozwolę sobie przedstawić przykład. W Kanadzie uczę studentów używając metody odgrywania ról. Podczas jednych z zajęć ich zadaniem było udzielenie pomocy osobie zwolnionej z pracy, m.in. mieli przeprowadzić rozmowę z klientem, którego grał profesjonalny aktor. Studenci weszli do pokoju, gdzie czekał klient, i natychmiast z niego wyszli. Gdy spytałam ich, dlaczego tak postąpili, usłyszałam od nich, że nie wiedzieli, jak się zachować. Nie trzeba dyplomu z psychologii, by wiedzieć, że prawnik powinien trzymać na biurku pudełko chusteczek. Prawnik powinien wiedzieć, jak się zachować przy płaczącym kliencie.

Czy prawnik powinien być przyjacielem swoich klientów?

Wokół tego tematu toczy się obecnie bardzo gorąca dyskusji. Moim zdaniem nie należy przekraczać granic, lecz utrzymywać z klientem wyłącznie relacje profesjonalne. Z moich badań wynika, że klienci, którym prawnicy bardzo współczuli i angażowali się emocjonalnie w ich sprawy, obrażali się na swoich adwokatów czy radców prawnych, ponieważ nie spodziewali się, że w ogóle będą musieli płacić za wsparcie, które otrzymali. Bardzo ważne jest, by prawnik postawił jasne granice. Powiedział: "Drogi kliencie słucham ciebie, pocieszam i wspieram, ale świadczę usługi, które są płatne".

Czy należy być szczerym, nawet jeśli ryzykuje się utratę klienta?

Problem z prawnikami jest taki, że opinia publiczna nie wie, co o nich myśleć. Dla większości ludzi nie jest więc oczywiste, co prawnicy mogą im zaoferować. Dzieje się tak, bo sami prawnicy nie wiedzą, co mogą dać swoim klientom. Ludzie, którzy zatrudniają prawników, mają wobec swoich pełnomocników bardzo wysokie wymagania. Z tego powodu bardzo ważne jest, aby prawnik od początku był szczery wobec klienta i informował go, co może, a czego nie może zrobić. Prawnik nie może gwarantować konkretnego rezultatu, ale może wspierać swojego klienta, tak by ten czuł, że ktoś jest po jego stronie oraz, że jest ktoś, kto czuwa i pomoże wybrać najbardziej korzystną opcję. Powinien uprzedzać swojego klienta o kosztach, które będzie musiał ponieść, rezultatach danego działania, ryzyku. Z moich badań wynika, że prawnicy, którzy zbyt optymistycznie podchodzili do procesów i nie ostrzegali klientów o ryzyku albo podejmowali za nich decyzje, tracili klientów.

Czy to znaczy, że prawnik powinien informować swojego klienta o każdym podjętym działaniu?

Tak. Kiedyś klient szedł do prawnika, płacił mu się 10 tys. dolarów i nie miał od niego żadnej wiadomości przez rok. Obecnie taki model pracy się nie sprawdza. Klienci chcą wiedzieć za co płacą. Na rynku przetrwają tylko ci, który będą informować swoich klientów, o każdym podjętym działaniu. W Ameryce Północnej najwięcej skarg jest na prawników, którzy nie informowani klientów o tym, co dzieje się z ich sprawą i w jaki sposób są wykorzystywane ich pieniądze.

@RY1@i02/2012/109/i02.2012.109.07000070l.802.jpg@RY2@

Dr Julia Macfarlane, profesor na Wydziale Prawa University of Windsor w Kanadzie, wykładowca akademicki na stanowisku profesora w the Kroc International Institute for Peace Studies University of Notre Dame, gość konferencji zorganizowanej przez Krajową Radę Radców Prawnych

Rozmawiała Paulina Bąk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.