Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
VAT

W jakim stopniu przedsiębiorcy mogą zaufać witrynie VIES

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

System wymiany informacji o podatnikach od towarów i usług (system VIES) w założeniu ma ułatwić przedsiębiorcy potwierdzenie, że jego unijny kontrahent jest podatnikiem zarejestrowanym czynnym. Realizacji tego celu służy cały system, w tym internetowa wyszukiwarka. Ale Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach jest odmiennego zdania.

W świetle wyroku gliwickiego WSA z 28 czerwca 2011 r. (sygn. akt III Sa/ Gl 2676/10) może się zdarzyć, że według informacji internetowej strony VIES kontrahent figuruje jako podatnik zarejestrowany w systemie, ale w rzeczywistości nie ma ważnego numeru VAT, nadanego przez właściwe państwo członkowskie. Faktycznie może tak być. Choćby z tego powodu, że urzędy pracują w określone dni i w określonych godzinach. Dla przykładu polskie biuro wymiany informacji podatkowej pracuje od poniedziałku do piątku, w godz. od 8.00 do 16.00. A poza tym w urzędach pracują ludzie. Opóźnienie we wprowadzeniu danych do systemu jest prawdopodobne. Zatem co powinien zrobić przedsiębiorca, który w piątek po południu sprzedał, powiedzmy, tysiąc ton świeżych pomidorów włoskiemu, hurtownikowi? Otóż pomidory się nie liczą i przed wysyłką przedsiębiorca powinien poczekać do poniedziałku. Efektywnie bowiem dopiero w poniedziałek będzie mógł wystąpić do właściwego organu z zapytaniem o numer swego kontrahenta. Wystąpienie, według zaleceń WSA, powinno być przekazane e-pocztą, za pomocą faksu lub telefoniczne. Oczywiście odpowiedź zostanie udzielona w odpowiednim terminie, z możliwością przedłużenia. Uzyskane w ciągu minuty potwierdzenie w postaci wydruku internetowego VIES nie ma mocy dowodowej. Dlaczego? Bo według sądu w Gliwicach internet to tylko narzędzie dodatkowe, a według komunikatu Komisji Europejskiej ta ostatnia nie bierze odpowiedzialności za opieszałość państw członkowskich odpowiedzialnych za weryfikację danych. Tylko że są i inne komunikaty Komisji, np. o tym, że celem narzędzia internetowego jest zapewnienie przedsiębiorcy maksymalnie szybkiego i pewnego źródła informacji. Jednak ów komunikat sąd w Gliwicach w całości pominął. A powinien uwzględnić w pierwszej kolejności, za czym przemawiają co najmniej dwa argumenty. Pierwszy ma charakter aksjologiczny. Od dawna znany jest pogląd, że prawo podatkowe nie może zakłócać naturalnych procesów gospodarczych. Zdecydowanie nie może być tak, że przedsiębiorca, nim podejmie decyzję handlową, najpierw czeka na powrót urzędnika z nocnego wypoczynku. I zapewne taka idea przyświecała twórcom zdalnego systemu weryfikacji informacji, w przeciwnym przecież razie tradycyjna elektroniczna poczta oraz faks z telefonem całkowicie wystarczyłyby. Drugi argument ma charakter stricte prawny. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wielokrotnie orzekał, że podatek od towarów i usług jest neutralny i to ostateczny odbiorca ponosi jego ekonomiczny ciężar. To dlatego w transakcji wewnątrzwspólnotowej dostawy obowiązek rozliczenia VAT został przerzucony z dostawcy na nabywcę. Ale zasadę neutralności gliwicki WSA w całości przemilczał, a przypomniał za to, że VAT jest obiektywny. Tylko że w okolicznościach sprawy, nad którą sąd procedował, ów obiektywizm jest niejako podwójny. Obiektywnie bowiem podatek zapłaci i polski dostawca, i unijny nabywca, który mimo że nie jest zarejestrowany, w istocie nadal jest podatnikiem. Jak to się ma do zasady proporcjonalności, o której TSUE również wiele razy orzekał? I w tej kwestii WSA w Gliwicach się nie wypowiedział.

@RY1@i02/2011/244/i02.2011.244.07100020c.802.jpg@RY2@

Marek Bytof, partner w spółce doradztwa podatkowego Taxways

Marek Bytof

partner w spółce doradztwa podatkowego Taxways

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.