Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
VAT

Polska skarbówka szybko nakryje oszusta, ale należności już nie odzyska

23 czerwca 2017
Ten tekst przeczytasz w 94 minuty

Dzięki postępującej cyfryzacji rozliczeń skarbówka lepiej niż kiedykolwiek potrafi namierzyć nieuczciwych podatników. Jednak przy kilkudziesięciu miliardach wyłudzonego VAT z pustych faktur odzyskanie nieco ponad 1 proc. zaległości to mizerny wynik

Diagnozy coraz lepsze. Tylko egzekucja wciąż kuleje

@RY1@i02/2017/120/i02.2017.120.18300070a.801.jpg@RY2@

Jakub Pawłowski

jakub.pawlowski@infor.pl

Właśnie takiego rzędu kwoty udaje się zazwyczaj wyegzekwować organom podatkowym - podaje Najwyższa Izba Kontroli w raporcie z 9 czerwca tego roku "O poszanowaniu interesów podatników i zabezpieczeniu interesów Skarbu Państwa przy egzekucji administracyjnej". W zbadanej przez NIK próbie 135 zaległości na kwotę ogółem 475 mln zł do budżetu wpłynęło ok. 5,53 mln zł. To ledwo ponad 1 proc.

Nieco lepszy, choć wciąż zatrważająco niski wynik izba podała też w opublikowanym wczoraj raporcie o szarej strefie (pisaliśmy o nim w DGP nr 119 "Ciemne strony walki z szarą strefą"). NIK potwierdza w nim tylko, że efektywność egzekucji i zabezpieczanie zobowiązań na majątku podatników zamieszanych w przestępstwa karuzelowe pozostawia wiele do życzenia. Bo - biorąc pod uwagę ustalenia z 62 wybranych postępowań kontrolnych w latach 2014-2016 - na jeden miliard złotych zaległości skarbówce udało się odzyskać jedynie 36 mln zł, czyli 3,6 proc. należności.

Przyznać jednak trzeba, że skarbówka wykrywa coraz więcej takich wyłudzeń. Podczas gdy trzy lata temu urzędnicy zakwestionowali rzetelność ponad 200 tys. dokumentów, to w 2016 r. pustych faktur wychwycili już dwa razy tyle, bo aż ok. 421 tys. Jak podaje NIK, kwota niezapłaconych zobowiązań wynikających z decyzji wydanych na podstawie art. 108 ust. 1 ustawy o VAT (chodzi o puste faktury) na koniec 2015 r. wynosiła 21,9 mld zł i była ponad dwukrotnie wyższa od kwoty na koniec 2014 r. (9,9 mld zł). Na 30 czerwca 2016 r. wyniosła już 27,3 mld zł.

Problem w tym, że naliczony na pustych fakturach, a niezapłacony podatek najprawdopodobniej przepadł już bezpowrotnie. Dlaczego? Bo egzekucja należności prowadzona wobec oszustów wykorzystujących faktury dokumentujące fikcyjne transakcje jest wyjątkowo mało skuteczna. I nie kryją tego ani resort finansów, ani NIK. Według danych, którymi dysponuje izba, z powodu tej bezskuteczności organy egzekucyjne umorzyły w ubiegłym roku postępowania na kwotę 20,8 mld zł, czyli o 26 proc. wyższą niż w 2015 r.

Stanowisko Ministerstwa Finansów z 22 czerwca 2017 r.

W ostatnim czasie MF zainicjowało wiele zmian, które pozwalają wykrywać oszustwa podatkowe już na wczesnym etapie. To m.in. obowiązujące od początku tego roku zmiany ustawy o VAT, które w połączeniu z coraz sprawniejszą analityką są kluczem do uszczelniania systemu podatkowego. W kwestii analityki istotne znaczenie ma jednolity plik kontrolny. Daje on możliwość identyfikowania podejrzanych schematów transakcyjnych, a z drugiej strony - przy niebudzących wątpliwości rozliczeniach - pozwala przyspieszać zwroty VAT.

Zdajemy sobie sprawę, że te mechanizmy całkowicie nie rozwiązują problemów związanych z oszustwami w VAT i wyeliminowaniem luki podatkowej, dlatego projektujemy kolejne zmiany. Wśród nich jest m.in. system podzielonej płatności oraz ustawa o zmianie niektórych ustaw w celu przeciwdziałania wykorzystywaniu sektora finansowego dla wyłudzeń skarbowych (powołująca STIR, czyli system teleinformatyczny izby rozliczeniowej służący do przetwarzania danych w celu przeciwdziałania wykorzystaniu działalności banków i SKOK-ów do celów mających związek z wyłudzeniami skarbowymi). Ponadto w ustawie o postępowaniu egzekucyjnym w administracji wprowadzone zostały regulacje umożliwiające licytację elektroniczną ruchomości w administracyjnym postępowaniu egzekucyjnym. Celem wprowadzenia tej regulacji jest uproszczenie licytacji ruchomości, a w konsekwencji zwiększenie skuteczności egzekucji z ruchomości. Przepisy te wejdą w życie 1 stycznia 2018 r.

Również od początku przyszłego roku obowiązywać będą przepisy dotyczące Rejestru Należności Publicznoprawnych, za pomocą którego upubliczniane będą zaległości publicznoprawne. Przewiduje się, że zagrożenie ujawnieniem dłużnika w rejestrze zmotywuje część dłużników do dobrowolnego i terminowego regulowania zobowiązań. Natomiast dobrowolne i terminowe regulowanie należności pieniężnych spowoduje szybszy wpływ do budżetu państwa części należności oraz zmniejszy liczbę spraw przekazywanych do egzekucji, co w konsekwencji umożliwi organom egzekucyjnym zintensyfikowanie działań w innych sprawach.

System szczelniejszy...

Ministerstwo Finansów twierdzi jednak, że i tak ma powody do dumy. Z szacunkowego wykonania budżetu po kwietniu wynika bowiem, że dochody z VAT wzrosły w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego o 33,8 proc. (tj. o ok. 14,4 mld zł). Wzrost dochodów odnotowano przy tym we wszystkich głównych podatkach, nie tylko VAT. Wpływy z podatku akcyzowego i podatku od gier wzrosły o 3,6 proc. (tj. o ok. 0,7 mld zł), z podatku dochodowego: od osób fizycznych (PIT) były wyższe o 7,6 proc. (tj. o ok. 1,1 mld zł) i od osób prawnych (CIT) o 15,1 proc. (tj. o ok. 1,7 mld zł). Dochody z tytułu podatku od niektórych instytucji finansowych wyniosły 1,4 mld zł.

Resortowi trzeba też oddać sprawiedliwość, bo poziom ściągalności podatków - jak wyliczyła ostatnio NIK - i tak wzrósł na przestrzeni dwóch lat o ok. 10 proc. i wyniósł w ubiegłym roku 34,2 proc. Upraszczając, oznacza to, że co trzecia niezapłacona danina - na skutek kontroli urzędów skarbowych i nacisku na uchylającego się od obowiązku podatnika - jest ostatecznie egzekwowana i trafia do budżetu. Najczęściej nie jest to jednak VAT, a to w tym właśnie podatku zaległości powstaje najwięcej.

Resort przekonuje, że odnotowywane ostatnio wyższe zaległości są efektem coraz skuteczniejszej pracy skarbówki, która zwyczajnie wykrywa więcej oszustów. Przede wszystkim dzięki zastosowaniu nowoczesnych narzędzi analitycznych, np. Jednolitego Pliku Kontrolnego (JPK) , które pozwalają zatrzymać karuzele podatkowe, jeszcze zanim rozkręcą się one na dobre.

Wicepremier Mateusz Morawiecki, szef resortu finansów, zapowiadał ostatnio, że właśnie dzięki cyfryzacji rozliczeń tylko w tym roku liczyć możemy na dodatkowe wpływy rzędu 20 mld zł. A to wystarcza, by w pełni sfinansować chociażby tak kosztowne programy rządu, jak 500+.

...ale miliardy wciąż wyciekają

Eksperci nie są jednak pewni, czy - mimo że wskaźniki ściągalności podatków rosną - rząd rzeczywiście powinien mieć powody do zadowolenia. Nie wiadomo bowiem, czy przy ściągalności na poziomie 34 proc. możemy mówić, że to "aż" czy "tylko" 34 proc.

- Co prawda, poziom ściągalności zaległości podatkowych stopniowo rośnie, jednak skuteczność dostępnych narzędzi egzekucyjnych wciąż nie jest zadowalająca - uważa Aleksandra Mazur-Zych, radca prawny w kancelarii EY Law. - Widać to szczególnie w obliczu znacznego wzrostu wykrywalności oszustw mających na celu wyłudzanie VAT z budżetu państwa.

Wątpliwości ma również Grzegorz Maślanko, radca prawny i partner w Grant Thornton. - Wzrost wymierzanych zaległości podatkowych to z jednej strony efekt lepszej wykrywalności. Z drugiej jednak strony wymierzanie podatków do zapłaty wszystkim podmiotom uczestniczącym w karuzeli oszustów oznacza powielanie zbliżonych kwot, które finalnie są możliwe do wyegzekwowania tylko od nielicznych - wskazuje ekspert. I dodaje, że ta praktyka psuje wyniki ściągalności zaległych podatków, a więc stanowi podstawę do stawiania zarzutu słabej efektywności egzekucji. - Działania fiskusa powinny być skierowane przede wszystkim przeciw autorom i końcowym beneficjentom mechanizmu karuzelowego, bo to oni zwykle dysponują korzyściami z tego procederu - podkreśla Maślanko.

Podsumowując wnioski ze swojej ostatniej kontroli urzędów skarbowych i działań Ministerstwa Finansów, NIK nie ma jednak złudzeń, że mimo zwiększenia liczby fikcyjnych transakcji wykrytych w trakcie postępowań kontrolnych poza głośnymi przypadkami z ostatnich tygodni nie uzyskano poprawy w zapobieganiu wprowadzaniu do obrotu gospodarczego faktur dokumentujących czynności fikcyjne.

RAMKA 1

Jak zatrzymać karuzele

Pod koniec maja Mazowiecki Urząd Celno-Skarbowy wykrył karuzelę podatkową, w której uczestniczyło ok. 225 firm, z czego 170 polskich i 55 zagranicznych, m.in. z Cypru, Słowenii, Łotwy, Wielkiej Brytanii, Węgier, Belgii, Słowacji, Bułgarii, Czech, Estonii oraz Niemiec. Wyłudzony z budżetu państwa VAT - według wstępnych wyliczeń - to ponad 108 mln zł, a wartość wystawionych faktur, którymi posłużono się w oszustwie, wyniosła 570 mln zł.

To niejedyny taki przypadek. Funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej i lubelskiego Centralnego Biura Śledczego Policji 15-18 maja zatrzymali 13 członków grupy przestępczej, która wyłudziła ponad 124 mln zł VAT. Jak informuje Ministerstwo Finansów, grupa przestępcza, w skład której wchodzili również zawodnicy sportów walki MMA, kreowała fikcyjne zdarzenia gospodarcze. Jej członkowie założyli na słupy dziesiątki firm, między którymi krążyły setki pustych faktur za sprzedaż fikcyjnych towarów. Dzięki fikcyjnemu obrotowi grupa wyłudziła z budżetu państwa ponad 124 mln zł VAT. Do tej pory w sprawie zabezpieczono mienie na łączną kwotę blisko 41 mln zł.

PYTANIA DO EKSPERTA

Bez zmian systemowych fiskus zawsze będzie krok za oszustami

@RY1@i02/2017/120/i02.2017.120.18300070a.802.jpg@RY2@

Łukasz Kempa ekspert Grant Thornton

Które z wprowadzonych w ostatnich latach zmian w systemie podatkowym uznałby pan za sukces administracji?

Pozytywnie należy ocenić zmiany polegające na zwiększeniu obowiązków raportowych, w szczególności wprowadzenie jednolitego pliku kontrolnego. Ministerstwo Finansów jeszcze przez jakiś czas będzie wdrażało narzędzia informatyczne, które pozwolą analizować JPK na szeroką skalę i automatycznie rozpoznawać podmioty, których rozliczenia wskazują na sztuczność i większe ryzyko nieuczciwego działania. Jednak już teraz dodatkowe obowiązki w tym zakresie działają prewencyjnie. Podatnicy większą niż wcześniej uwagę przykładają np. do sprawdzenia, czy kontrahent nie został wykreślony z rejestru VAT.

Czy oprócz działań prewencyjnych któreś reformy przyniosły wymierny fiskalnie skutek?

Za skuteczność można pochwalić pakiet paliwowy. Statystyki wpływów z VAT i akcyzy wskazują, że legalny obrót prowadziły przeważnie duże podmioty, które spełniały ostrzejsze warunki (np. posiadanie koncesji na obrót paliwami z zagranicą i środków na wpłatę podatku już w kilka dni od nabycia towaru) albo po wejściu w życie zmian mogły się do nich łatwo dostosować. Uczciwi przedsiębiorcy nie ucierpieli, co widać po wzroście obrotów i cen akcji największych spółek w branży.

A co nie przyniosło takich rezultatów, jak zakładano?

Trudno pochwalić działania ministerstwa ukierunkowane na uszczelnienie VAT poprzez wprowadzenie odwrotnego obciążenia na roboty budowlane. Mechanizm ten ma katastrofalny wpływ na płynność finansową wielu firm. Wyliczyliśmy, że dla przedsiębiorców, których usługi zostały od 1 stycznia 2017 r. objęte odwrotnym obciążeniem, mogła się ona pogorszyć w tym roku nawet o 8,5 mld zł. Widzimy przykłady firm sprzedających niedawno zakupiony sprzęt budowlany, żeby tylko sfinansować VAT. Bardziej opłaca się stracić np. 20 proc. na wartości sprzedawanej koparki niż dopłacić 30 proc. sankcji za zaniżenie podatku.

Dlaczego więc to rozwiązanie nie zadziałało?

Objęcie restrykcyjnymi przepisami rozliczeń w ramach konkretnej branży skutkuje tylko exodusem oszustów do innych branż. Dziś mogą wyłudzać zwroty w związku z nabyciem jednych towarów, jutro - innych. Nie brak podmiotów oferujących spółki z kilkuletnim stażem rozliczeń, które mogą stać się narzędziem takich działań.

Nie zmieni tego wprowadzenie solidarnej odpowiedzialności pełnomocnika za wyłudzenia. Przestępcy zawsze znajdą słupa chętnego podpisać odpowiednie druki. Nie pomoże także ułatwienie ustanawiana zabezpieczeń na majątku, którego nieuczciwe podmioty zazwyczaj nie mają. Branży z dnia na dzień nie zmienią uczciwi przedsiębiorcy prowadzący rzeczywistą działalność. Oni muszą radzić sobie ze skutkami utrudnień. Ministerstwo Finansów chyba to dostrzega.

W jakim kierunku powinno zatem podążać ministerstwo?

Uważam, że kluczem byłyby zmiany znajdujące zastosowanie ogólnie, a nie tylko do rozliczania należności za określone produkty lub usługi. Przykładem może być projekt split payment, za pomocą którego nabywcy mogą uwolnić się od uciążliwych obowiązków, takich jak odpowiedzialność solidarna. Takie zmiany mogą zadziałać.

Ministerstwo Finansów musi szczególnie uważać, by nowelizacje nie pogarszały płynności finansowej przedsiębiorców. Regulacje niespełniające tego wymogu zaszkodzą gospodarce i z dużym prawdopodobieństwem zostaną zaskarżone przed Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który stanowczo broni neutralności VAT w rozliczeniach między przedsiębiorcami.

Rozmawiał Jakub Pawłowski

@RY1@i02/2017/120/i02.2017.120.18300070a.803(c).jpg@RY2@

Co już zrobiło Ministerstwo Finansów, by usprawnić pracę i zwiększyć ściągalność podatków

Urzędnicy wciąż wolniejsi od słupów

Chociaż resort finansów nie wywiesza białej flagi, to zdaniem ekspertów walka z wyłudzaczami VAT jest nierówna. A fiskus ją przegrywa

Powód? Eksperci są zgodni, że pracownicy organów wciąż są zwykle o krok za oszustami, bo uruchamiają kontrole w momencie, gdy firma słup już nie prowadzi działalności i znika.

- Przestępstwa karuzelowe mają specyficzny przebieg i charakter. Długość łańcuchów kontrahentów oraz posługiwanie się słupami powoduje przewlekłość postępowania i utrudnia ustalenie rzeczywistych mocodawców i beneficjentów procederu. Często w momencie, gdy się to uda, korzyści z procederu są już wytransferowane w sposób uniemożliwiający bądź bardzo utrudniający egzekucję - zwraca uwagę radca prawny Grzegorz Maślanko.

Największym wyzwaniem jest w ogóle ustalenie, kto wyłudził podatek, i nawiązanie z nim kontaktu. Warunkiem wszczęcia postępowania egzekucyjnego jest bowiem uprzednie przesłanie dłużnikowi pisemnego upomnienia wzywającego do uregulowania długu (wraz z odsetkami za zwłokę i kosztami upomnienia).

Dlaczego ten prosty zdawałoby się wymóg nastręcza tylu trudności? Bo w przypadku przestępstw karuzelowych zdecydowana większość podmiotów uczestniczących w procederze to słupy, czyli spółki, które powstały tylko po to, by masowo produkować puste faktury. I trudno je namierzyć, bo często nawet nie mają rzeczywistej siedziby, a figurują tylko w internecie, zarejestrowane w tzw. wirtualnych biurach.

@RY1@i02/2017/120/i02.2017.120.18300070a.804.jpg@RY2@

VAT

Jeżeli jednak skarbówce uda się już dotrzeć do konkretnego człowieka, który stoi za oszustwem, to kolejnym wyzwaniem będzie wyegzekwowanie jego zobowiązań. Szczególnie jeżeli taki podatnik deklaruje, że nie ma nic wartościowego lub posiada jedynie nieruchomość, w której mieszka z całą rodziną. W takiej sytuacji eksmisja pozbawi go już jakiejkolwiek możliwości uregulowania swoich zaległości wobec Skarbu Państwa. A często będzie się to też wiązało z obowiązkiem po stronie gminy zapewnienia lokalu zastępczego. Zważywszy te koszty, często okazuje się, że urzędnicy nic nie zabierają, bo jest to dla nich zwyczajnie nieopłacalne.

Kolejnym problemem jest sytuacja, w której majątek został jednak wyegzekwowany, ale jest jedynie utrudnieniem dla skarbówki. W praktyce nie ma bowiem z niego żadnego pożytku, możliwość sprzedaży jest znikoma, a generuje on do tego jedynie koszty.

Wciąż rządzi papier, nie komputer

NIK zwróciła też uwagę, że mimo postępującej cyfryzacji w urzędach wiele czynności technicznych pracownicy wciąż wykonują ręcznie. To zaś niepotrzebnie spowalnia postępowanie egzekucyjne. Przykładem mogą być tytuły wykonawcze, które - jak ustaliła izba - wciąż zbyt często przesyłane są w formie papierowej. W efekcie zawarte w nich dane i tak muszą być później manualnie wklepane do komputera.

Ustalenia izby nie dziwią akurat ekspertów. Z ich doświadczenia również wyłania się nieco archaiczny obraz skarbówki, która wciąż nie odrobiła informatycznej lekcji i daleka jest od efektywnego wykorzystania nowoczesnych technologii w codziennej pracy. Małgorzata Samborska, doradca podatkowy i dyrektor w Grant Thornton, zwraca uwagę, że ciągle jeszcze zdarzają się przypadki, gdy urzędnik prosi o wydrukowanie e-faktur lub przedstawienie certyfikatów rezydencji wyłącznie w wersji papierowej. I podkreśla, że obieg dokumentów w urzędach skarbowych też pozostawia wiele do życzenia. - Dzisiaj prawdziwą zmorą podatników jest to, że pismo złożone w jednym dziale nie zostało jeszcze odnotowane w innym dziale i czasem mija wiele dni, zanim to się stanie - mówi ekspertka.

Co jeszcze przeszkadza i opóźnia działanie organów? Jak podkreśliła NIK, w urzędach generalnie brakuje dobrych i wydolnych systemów informatycznych. Jakie są tego praktyczne skutki? Chociażby problemy z elektronicznym zajmowaniem rachunków bankowych. We wszystkich urzędach skontrolowanych przez NIK powszechne było stosowanie tradycyjnej, papierowej formy zajmowania wierzytelności z rachunku bankowego, co zawyżało koszty pracy urzędów (jak podaje NIK zajęcie elektroniczne to koszt 50 gr, pocztą ok. 5 zł). Przykładowo w Urzędzie Skarbowym Wrocław-Krzyki na ok. 1,5 tys. zajętych kont tylko 39 z nich zajęto drogą elektroniczną. Stanowiło to 2,6 proc. wszystkich zajęć. Nieco lepiej było w US w Świdnicy - 98 przypadków (5,2 proc. wszystkich zajęć).

Z krytyką spotkał się również system teleinformatyczny OGNIVO, który - co może szczególnie niepokoić - udostępniono urzędnikom jeszcze we wrześniu ubiegłego roku. Nie jest to więc system stary - zwracają uwagę eksperci i sami naczelnicy urzędów skarbowych. Krytykują ten system jako niewydolny, niefunkcjonalny i narzucający niepotrzebne ograniczenia. Jak podkreśla NIK, urzędnicy najczęściej zwracali uwagę na przymus ręcznego wprowadzania danych do systemu, a także brak możliwości pobierania ich automatycznie z systemu EGAPOLTAX.

"Przy dużej pracochłonności i czasochłonności ręcznego wprowadzania danych w elektronicznym formularzu zajęcia i braku zwrotnych odpowiedzi kierowanych bezpośrednio do osoby dokonującej zajęcia rodzi to także ryzyko pomyłek, a w konsekwencji odpowiedzialność odszkodowawczą organu i pracownika. Nie ma technicznych możliwości weryfikacji wpisanych informacji przez pracownika, a nadzór kierownika - z uwagi na ilość dokonywanych czynności - jest praktycznie niemożliwy" - czytamy w raporcie NIK.

Gdy pośrednik nie ma czym płacić

Kolejnym zjawiskiem, które może niepokoić, jest wykazana przez NIK nieskuteczność zabezpieczenia zobowiązania na majątku podatnika i stosowania hipoteki oraz zastawu skarbowego, a także odpowiedzialności subsydiarnej (członków zarządu spółek kapitałowych).

Zgodnie z art. 33 par. 1 ordynacji podatkowej zobowiązanie podatkowe przed terminem płatności może być zabezpieczone na majątku podatnika (a w przypadku osób pozostających w związku małżeńskim także na majątku wspólnym), jeżeli zachodzi uzasadniona obawa, że nie zostanie ono wykonane, a w szczególności gdy podatnik trwale nie uiszcza wymaganych zobowiązań o charakterze publicznoprawnym lub dokonuje czynności polegających na zbywaniu majątku, które mogą utrudnić lub udaremnić egzekucję.

- Mało który podatnik, gdy widzi, że toczy się przeciwko niemu postępowanie, i co gorsza, zmierza ono w niekorzystnym kierunku, nie będzie próbował uciec ze swoim majątkiem - twierdzi radca prawny Przemysław Stopinski. I wskazuje, że to, co cenne, zazwyczaj jest wnoszone aportem do spółek lub sprzedawane, tak aby skarbówka nie miała jak tego wyegzekwować.

Podobnymi obserwacjami dzieli się też Przemysław Antas, radca prawny w Antas Kancelaria Radców Prawnych i Doradców Podatkowych. - Podatnik jeszcze przed wszczęciem kontroli podatkowej może sobie tak zorganizować biznes, żeby już zawczasu ograniczyć możliwość egzekucji - podkreśla ekspert. Wyjaśnia, że wystarczy nie wprowadzać np. nieruchomości lub maszyn do środków trwałych spółki, a zamiast tego wynajmować je lub wziąć w leasing. A co w przypadku odpowiedzialności subsydiarnej? W ocenie eksperta przed nią też można się stosunkowo łatwo zabezpieczyć, czyli odpowiednio wcześnie złożyć wniosek o ogłoszenie upadłości spółki. - W wielu przypadkach jest też tak, że sprawy spółki de facto prowadzi osoba, która członkiem zarządu nie jest, np. pełnomocnik lub prokurent - dodaje Antas.

!Przedstawiciele skarbówki podkreślają, że procedury sprzedaży nieruchomości są skomplikowane, czasochłonne i wymagają znacznego zaangażowania kadrowego przy dużej liczbie spraw do załatwienia. Do tego są kosztochłonne (wysokie koszty szacowania i sprzedaży).

To jednak niejedyne sposoby na unikniecie zapłaty. - Częstą praktyką jest też dokonywanie darowizn na rzecz rodziny i bliskich. Co prawda skarbówka próbuje temu przeciwdziałać i wnosi niekiedy powództwa z tzw. skargi pauliańskiej. Innymi słowy, ubiega się o orzeczenie o bezskuteczności darowizny. Ale jest to długotrwałe, a skuteczność takiego działania dyskusyjna, zwłaszcza jeżeli majątek był dalej darowany w ramach łańcucha wzajemnych powiązań. W takiej sytuacji dotarcie może być bardzo pracochłonne - wyjaśnia Przemysław Stopinski. I nie dziwi się, że próby sprzedaży pozostałego majątku w drodze licytacji cieszą się tak małym zainteresowaniem. - Jeżeli podatnikowi, który ma duże zobowiązania wobec fiskusa, po tych wszystkich malwersacjach ostanie się jeszcze jakiś majątek ruchomy lub nieruchomy, to z reguły jest on mało wartościowy, a szansa że ktoś go kupi, bardzo niewielka - wskazuje radca prawny Stopinski.

RAMKA 2

Jak skarbówka przez dwa lata sprzedawała samochód, by odzyskać 3 zł 57 gr

Taki był właśnie bilans sprzedaży jednego auta osobowego, które przedstawiciele US w Sosnowcu zajęli jeszcze 17 września 2014 r. w trakcie postępowania egzekucyjnego. Miało to zmobilizować podatnika do spłaty zaległości, zwłaszcza że potrzebował on pojazdu na co dzień, wykonując swoją działalność gospodarczą. I tak też się stało, bo zainteresowany wpłacił do US 6 rat na łączną kwotę 5,7 tys. zł. Samochodu jednak nie odzyskał, bo ostatecznie został on sprzedany. Ale zanim do tego doszło, urzędnicy zarządzili zwózkę pojazdu i dokonali rozpoznania rynku usług w zakresie wycen pojazdów (najtańsza usługa kosztowała 246 zł). Auto zostało wycenione w marcu na 4,3 tys. zł. Za ile zostało jednak sprzedane trzy miesiące później? Już tylko za 1,9 tys. Skąd ta zmiana? US w Sosnowcu dwukrotnie przeprowadzał licytacje, ale z racji braku zainteresowanych okazały się one nieskuteczne. Dlatego 4 kwietnia 2016 r. podjęto decyzję o sprzedaży z wolnej ręki za 2,1 tys. zł, a 28 kwietnia obniżono cenę do 1,9 tys. zł. Wtedy znalazł się chętny, który nabył pojazd.

Jak podsumowała to NIK - która wzięła pod lupę również US w Sosnowcu - taka sprzedaż budzi wątpliwość co do jej racjonalności. Przede wszystkim z punktu widzenia zobowiązanego była ona niezasadna i niecelowa. Cała procedura trwała prawie dwa lata a uzyskane wpływy ze sprzedaży auta pokryły zaledwie koszty egzekucji. Największą ich częścią były opłaty za parking, gdzie pojazd stał przez blisko rok (został zwieziony w czerwcu 2015 r.). Zawyżyło to koszty o ponad 1580 zł. W efekcie, jak podaje NIK, cała ta transakcja zmniejszyła zaległość dokładnie o 3,57 zł.

Ani kij, ani marchewka, wystarczy SMS

Kwoty uzyskane w ramach miękkiej egzekucji w 2015 r. prawie podwoiły się w porównaniu do wykonania w 2014 r. Ich poziom zbliża się do kwot uzyskanych w postępowaniach egzekucyjnych

Czym jest miękka egzekucja? Najwyższa Izba Kontroli definiuje ją jako "działania informacyjne i dyscyplinujące poprzedzające wszczęcie postępowania egzekucyjnego, prowadzone w stosunku do podatników z zastosowaniem środków komunikacji bezpośredniej (telefony, SMS, e-maile informujące o braku wpłat zobowiązania podatkowego), mające na celu doprowadzenie do zwiększenia dobrowolnego wykonania zobowiązania podatkowego bez stosowania przymusu egzekucyjnego, a także poinformowanie o konsekwencjach wynikających z nieuregulowania zobowiązania (kosztach przymusowego ściągnięcia zaległości)".

Zdaniem ekspertów to dobra informacja, bo egzekucję powinno się wszczynać, dopiero gdy płatności nie da się wyegzekwować dobrowolnie. - W końcu jeżeli podatnik nie odwołuje się od decyzji i deklaruje, że chce zapłacić, to rozsądnie działający naczelnik nie będzie z zasady wszczynał egzekucji. W wielu przypadkach mogłoby to tylko pogorszyć sytuację podatnika i zagrozić dalszym płatnościom. Zwłaszcza jeżeli podatnik regularnie wpłaca co tydzień część zaległej kwoty z odsetkami - mówi Przemysław Antas. I dodaje, że podobnie ma się sytuacja z małymi kwotami, które urzędy próbują ściągnąć przez bezpośredni kontakt z podatnikiem i namawianie go do uiszczenia zaległości.

- Praktyka pokazuje, że egzekwowanie zaległości przy współpracy z podatnikiem jest skuteczniejsze niż stosowanie rygorystycznych procedur prawnych - przekonuje Aleksandra Mazur-Zych. - Dla przykładu egzekucja z ruchomości, kiedy jest wykonywana stricte z procedurami, nie pozwala na odzyskanie zaległości, bo koszty egzekucyjne bardzo często przewyższają zaległość. Jeszcze bardziej czaso- i kosztochłonna jest egzekucja z nieruchomości. Organy stosują ją niechętnie, choć jest to przecież najbardziej dolegliwy środek egzekucyjny, często wiążący się z koniecznością eksmisji. A już sytuacja, w której organ współpracuje z podatnikiem i pozwala np. na samodzielną sprzedaż zajętych ruchomości, a następnie przekazanie uzyskanych kwot na konto urzędu, pozwala sprawniej uregulować zaległość w wyższej wysokości, a podatnikowi dalej prowadzić działalność gospodarczą. Wydaje się, że właśnie w tym kierunku powinny iść dalsze zmiany legislacyjne w egzekucji administracyjnej - dodaje ekspertka.

Co ciekawe, miękka egzekucja nie jest jedynym pomysłem skarbówki na zmobilizowanie niezdyscyplinowanych podatników do uregulowania swoich zaległości. Ostatnio fiskus eksperymentuje bowiem również z tym, w jakie słowa najlepiej ubrać swoje żądanie zapłaty, by odzew - a właściwie wpłaty - dłużników były jak największe. Chce sprawdzić, czy bardziej motywujące będą upomnienia pisane surowym tonem (z wyeksponowaną groźbą nieuchronnej kary), czy np. gra na poczuciu winy ("wszyscy twoi sąsiedzi już zapłacili, kiedy Ty to zrobisz?"), a może też najlepiej na wyobraźnię dłużników zadziała przywołanie idei dobra publicznego ("podatki = lepsze szkoły i drogi")?

Będziemy mieli od 15 do 20 mld zł więcej z podatków w pierwszym pełnym roku reformy skarbowej [czyli w 2018 r. - red.], kiedy nasze instrumenty i narzędzia informatyczne zaczną obowiązywać

wicepremier, minister rozwoju i finansów

I chociaż tego typu rozważania mogą brzmieć jak abstrakcyjna fanaberia fiskusa, to jest to w istocie scenariusz badania realizowanego przez Bank Światowy, który przy współpracy z polskimi organami sprawdził na próbie 150 tys. podatników w Polsce, jak reagują oni na poszczególne techniki perswazji.

Jakie wnioski płyną z tego badania? Otóż najlepiej na Polaków zadziałały... groźby i wiadomości, w których niepłacenie podatku przedstawiono nie jako drobne niedopatrzenie, a poważne przestępstwo, za które czeka surowa kara. Taki sposób sformułowania przekazu był dużo skuteczniejszy niż standardowe upomnienia pisane według jednego szablonu. Ostrzejszy ton przełożył się bowiem na 8,4 proc. więcej wpłat w PIT.

Do krnąbrnych dłużników najmniej trafił z kolei argument o dobru publicznym, czyli że uchylanie się od zapłaty wpływa negatywnie na rozwój lokalnej społeczności. Jednak jak wykazało badanie, nawet taka forma przekazu była lepsza niż sztywny, urzędowy styl stosowany przez skarbówkę obecnie, bo i tak udało się dzięki niemu poprawić ściągalność zaległości o 6,7 pkt proc.

Co więc okazuje się uniwersalnym kluczem od sukcesu? Jak wynika z analiz Banku Światowego, przede wszystkim prosty język i bardziej spersonalizowana forma korespondencji.

OPINIA EKSPERTA

Nie odzyska się miliardów w VAT, płacąc grosze

@RY1@i02/2017/120/i02.2017.120.18300070a.805.jpg@RY2@

Jerzy Martini doradca podatkowy i partner w Martini i Wspólnicy Sp. z o.o.

Nawet najlepiej działający system informatyczny nie pomoże w walce z oszustwami i nadużyciami VAT, jeśli będzie używany przez niezbyt kompetentnych urzędników. Natomiast koncepcja taniego państwa - polegająca na utrzymywaniu relatywnie niskich płac w administracji skarbowej - nie sprzyja ani zatrzymywaniu tych najlepszych, ani przyciąganiu nowych, zdolnych i ambitnych pracowników. Obawiam się więc, że zapewnienie wysokiej klasy profesjonalistów po stronie administracji skarbowej do obsługi tych systemów informatycznych będzie dużym wyzwaniem. A zmiany są konieczne, bo dotychczasowy, zasadniczo manualny model weryfikacji rozliczeń okazał się absolutnie nieskuteczny przy zwalczaniu bardziej wyrafinowanych oszustw podatkowych. Niestety wprowadzenie sprawnie działających rozwiązań informatycznych działających na dużą skalę jest trudne i dotychczasowe doświadczenia w tym zakresie w administracji publicznej nie napawają zbytnim optymizmem.

Ważnym projektem, który ma szanse zrewolucjonizować skuteczność działania organów administracji skarbowej, jest JPK. Na obecnym etapie skuteczność wykorzystania JPK do walki z nieprawidłowościami podatkowymi jest raczej ograniczona (z racji niepełnych danych otrzymywanych od podatników oraz braku dostatecznej liczby algorytmów nakierowanych na wykrywanie błędów). Natomiast gdy Ministerstwo Finansów będzie dysponować już w miarę pełnymi informacjami od podatników (od 2018 r. JPK będą musieli składać wszyscy przedsiębiorcy) oraz wdrożone zostaną odpowiednie algorytmy kontrolne, skuteczność typowania podatników do kontroli powinna wzrosnąć w zasadniczy sposób. Warto jednak zaznaczyć, że JPK służy przede wszystkim wykrywaniu nieprawidłowości u zwykłych podatników. W pewnym stopniu może pomagać w zwalczaniu szarej strefy, natomiast skuteczność tego narzędzia w walce z profesjonalnymi oszustami jest bardzo ograniczona. Podmioty zajmujące się wyłudzaniem VAT raczej nie przesyłają plików JPK.

W walce z oszustami bardziej pomocny byłby centralny rejestr faktur. W tym modelu wszystkie faktury VAT byłyby wystawiane albo rejestrowane w centralnym rejestrze VAT. Dzięki temu wszelkie nieprawidłowości oraz anomalie mogłyby być analizowane w czasie rzeczywistym (a nie jak w przypadku JPK dopiero po otrzymaniu danych od podatników), zawierałby też stosunkowo kompletne dane do analiz (wszystkie faktury VAT wystawione w Polsce). Model ten nie wyszedł jednak poza prace koncepcyjne, nie wiadomo więc, kiedy i czy będzie on faktycznie wprowadzony.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.