Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Kto nie ma dokumentów, ten będzie miał szacunek

1 czerwca 2015

Podatnik, który zataja rzeczywistą podstawę opodatkowania VAT, naraża się na jej szacowanie i to według metody, którą wymyśli organ - wynika z wyroku NSA

Sąd wyjaśnił, że urzędy mogą zastosować dowolną metodę - niekoniecznie jedną z tych, które wymieniono w ordynacji podatkowej. Warunek jest tylko taki, że organ musi uzasadnić, dlaczego przeprowadził szacunek w taki, a nie inny sposób.

Sprawa dotyczyła właściciela lokalu gastronomicznego w Zakopanem. Nie rejestrował on w kasie fiskalnej całego utargu. W ten sposób zaniżał obrót i VAT.

Gdy fiskus to zauważył, uznał księgi podatkowe za nierzetelne i oszacował podstawę opodatkowania. Nie przyjął jednak żadnej z metod wymienionych w art. 23 par. 3 ordynacji podatkowej, tylko zastosował inną - wymyśloną przez siebie - analizę ilościowo-wartościową towarów. Powołał się na art. 23 par. 4 i 5 ordynacji i wyjaśnił, że taki sposób szacowania da wynik najbliższy rzeczywistości.

Jak liczył fiskus

Na podstawie faktur za alkohol i pudełka do pizzy organy podatkowe ustaliły ilość towarów kupionych przez lokal w ciągu roku. Alkohol podzieliły na grupy obejmujące po kilka rodzajów trunków, a pizze - niezależnie od wielkości - potraktowały jako jeden towar. Dla każdej grupy ustalono średnią marżę. Na tej podstawie oszacowano obrót, który w przypadku samego tylko alkoholu miał zostać zaniżony o 2 mln 400 tys. zł.

Ponieważ zobowiązanie za pierwsze miesiące roku już się przedawniło, więc organ podzielił wyliczony obrót na 12 miesięcy i na tej podstawie ustalił go dla tej części roku, której nie objęło jeszcze przedawnienie.

Bezpłatnie rozdane

Podatnik kwestionował te ustalenia. Zależało mu na tym, żeby organ zrezygnował z szacunku, dlatego postanowił przedstawić dodatkowe dokumenty. Wynikało z nich, że obrót był znacznie niższy niż ustalony przez organy. Podatnik udowadniał, że część kupionych towarów została bezpłatnie rozdana w lokalu. Znalazł też świadków, którzy to potwierdzili. Uważał, że fiskus powinien obliczyć podatek na podstawie przedstawionych dokumentów, a nie szacować podstawę opodatkowania. Tłumaczył, że unijna dyrektywa o VAT w ogóle na to nie pozwala. Gdyby jednak okazało się, że organ może szacować, to powinien się trzymać metod wymienionych w art. 23 par. 3 ordynacji, a nie ustalać wysokość obrotów na własną rękę - twierdził podatnik. Wskazywał, że organy mogły porównać obroty jego firmy z obrotami innych firm z branży.

Sądy na niekorzyść

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie stwierdził, że organy postąpiły słusznie. Wyjaśnił, że dowody przedstawione przez podatnika były sprzeczne ze sobą, a jego argumentacja nieracjonalna. W tej sytuacji fiskus miał prawo dokonać szacunku i nie musiał wybierać metody przewidzianej w art. 23 par. 3 ordynacji, skoro uważał, że nie da ona rezultatu zbliżonego do rzeczywistości.

NSA orzekł tak samo. Wyjaśnił, że unijna dyrektywa nie ma w tej sprawie nic do rzeczy. Szacowanie podstawy opodatkowania zostało uregulowane wyłącznie w prawie krajowym.

- Unijna dyrektywa o VAT nic o tym nie mówi, a polskie przepisy pozwalają na wybór metody spoza ordynacji, pod warunkiem że organ ją uzasadni - powiedziała sędzia Małgorzata Niezgódka-Medek.

W tej konkretnej sprawie przesądził o tym charakter i położenie lokalu, co zostało szczegółowo uzasadnione przez organy podatkowe - uznał NSA.

Patrycja Dudek

patrycja.dudek@infor.pl

ORZECZNICTWO

Wyrok NSA z 26 maja 2015 r., sygn. akt I FSK 1854/13. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.