Frankowicz wygra z bankiem, ale przegra z fiskusem
Unieważnienie umowy kredytu walutowego może się wiązać z koniecznością uregulowania zaległego podatku, czasem bardzo wysokiego. Potwierdzają to kolejne interpretacje wydawane przez dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej
Unieważnienie kredytu przez sąd (powszechny) oznacza w praktyce, że umowa z bankiem nigdy nie została zawarta. Ma to swoje dalsze konsekwencje – podatkowe, bo jeżeli kredytobiorca wskutek zawartej umowy kredytowej korzystał z podatkowych preferencji, to teraz musi je zwrócić fiskusowi. Skoro sąd orzekł, że nie było umowy, to nie było też podatkowych profitów.
O jakich profitach mowa? O jednym z nich pisaliśmy już w artykułach „Wygrana w sądzie to nie koniec problemów frankowiczów” (DGP nr 12/2025) i „Zła nowina dla frankowiczów” (DGP 45/2025). Chodzi o utratę prawa do ulgi mieszkaniowej w PIT, czyli do zwolnienia z podatku dochodu ze sprzedaży poprzedniej nieruchomości – w tej części, która została przeznaczona na spłatę kredytu hipotecznego. Podatnik, którego umowa kredytowa została unieważniona, traci prawo do tego zwolnienia, chyba że udowodni, że w tym samym czasie poniósł także inny wydatek na własny cel mieszkaniowy, np. kupił grunt, wyremontował dom lub mieszkanie (wszystkie rodzaje wydatków uprawniające do ulgi mieszkaniowej są wymienione w art. 21 ust. 25 ustawy o PIT).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.