Lasy, fiskus i gminy w gąszczu niejasnych przepisów. A w tle sprzeczne interesy
Lasy Państwowe mają ostatnio poważne problemy z fiskusem. Powód? Organy podatkowe wnikliwiej niż dotychczas biorą pod lupę ich rozliczenia. I uznają, że nadleśnictwa zbyt często wykorzystują szeroki zakres definicji działalności leśnej, by płacić niższy podatek
Skarbówka szuka zaległych podatków... w nadleśnictwach
Fiskus próbuje ukrócić nielegalne praktyki i najczęściej może liczyć na poparcie sądów. Przykładem jest ostatni, precedensowy wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 3 marca 2017 r. (sygn. akt II FSK 213/15). Lasy przegrały i muszą teraz wpłacić do budżetu ponad 6 mln zł zaległego CIT za 2010 r. A do tego czeka je korekta rozliczeń za kolejne lata.
I choć do zapłaty jest niemało, to 6 mln zł może nie być kwotą aż tak dotkliwą. Państwowe Gospodarstwo Leśne "Lasy Państwowe" to największa w całej UE organizacja zarządzająca lasami należącymi do Skarbu Państwa, która gospodaruje na niemal jednej trzeciej powierzchni Polski. I osiąga niemałe przychody, przede wszystkim ze sprzedaży drewna. W 2015 r. wyniosły one prawie 8,2 mld zł, z czego ponad 7,1 mld właśnie ze sprzedaży tego surowca.
@RY1@i02/2017/078/i02.2017.078.183000700.801(c).jpg@RY2@
Lasy w liczbach
Jednak ziarnko do ziarnka aż zbierze się miarka. PGL LP mają bowiem poważne problemy także z innymi podatkami, np. z VAT. Świadczy o tym liczba spraw sądowych, w których stają przeciw fiskusowi. Przy czym - jak zwracają uwagę eksperci - PGL LP są ostrożne i najpierw badają grunt, składając wnioski o interpretacje podatkowe. W efekcie nie mają zaległości w VAT, bo nie odliczają podatku naliczonego dopóty, dopóki fiskus albo sąd im na to nie pozwoli. A najczęściej zgody na odliczenie nie ma.
RAMKA 1
Czy GPS pomaga sprzedawać więcej drewna
Nadleśnictwo ubiegało się o dotacje dla projektu w zakresie "Ochrony obszarów sieci Natura 2000 w latach 2017-2019". Z otrzymanych funduszy zamierzało kupić GPS i specjalistyczne oprogramowanie do jego obsługi. Dzięki nim chciało stworzyć dokładne mapy swoich terenów, by w czasie rzeczywistym śledzić ruch zwierząt chronionych. A także by monitorować sytuację na suchych wrzosowiskach, które miały być rekultywowane i przystosowane do zmian klimatu. To z kolei wymagało wycięcia części drzew. Nadleśnictwo przewidywało, że przyniesie to zyski ze sprzedaży drewna.
Chciało w związku z tym odzyskać zapłacony VAT. Twierdziło, że poniesione przez nie koszty zakupu profesjonalnego sprzętu geometrycznego pozostają w pośrednim związku z czynnościami opodatkowanymi (m.in. sprzedażą drewna), bo służą nadzorowi nad całością prac związanych z gospodarką leśną. Nadleśnictwo przekonywało, że kupuje urządzenia i oprogramowanie, by lepiej zarządzać swoimi terenami i mieć dokładniejsze dane o ilości surowca, który może sprzedać. Ponadto taka inwestycja znacząco ułatwia pracę leśników i kształtuje ich pozytywny wizerunek jako firmy, która prowadzi tradycyjny biznes w nowoczesny sposób.
Fiskus stwierdził jednak, że inwestycje w GPS i oprogramowanie nie będą miały nawet pośredniego związku ze sprzedażą drewna lub jakimkolwiek innym świadczeniem, które skutkowałoby powstaniem podatku należnego. W ocenie skarbówki trudno byłoby uznać, że zakup takiego sprzętu w jakikolwiek sposób przełoży się na wzrost sprzedaży drewna. Nie ma też znaczącego wpływu na wizerunek leśników, a taka promocja nie przekłada się na zyski nadleśnictwa.
Fiskus podkreślił również, że pieniądze na zakup urządzeń nie pochodzą z kieszeni nadleśnictwa, tylko ze środków dotacyjnych na ochronę obszaru chronionego Natura 2000. Celem tego projektu nie jest zaś rozwój działalności gospodarczej lasu, tylko realizacja jego pozaprodukcyjnych funkcji, do których należy m.in. ochrona przyrody. W związku z tym nadleśnictwu nie przysługuje prawo do odliczenia VAT, o którym mowa w art. 86 ust. 1 ustawy z 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2016 r. nr 710 ze zm.).
Interpretacja indywidualna dyrektora Izby Skarbowej w Poznaniu z 14 lutego 2017 r. (sygn. 3063-ILPP1-2.4512.239.2016.1.MR)
Spory dotyczą przede wszystkim wszelkiego rodzaju wydatków na działania proekologiczne i promocyjne. Chodzi np. o inwestycje związane z budową ścieżek edukacyjnych. Lasy argumentują, że skoro turyści napotykają na takiej dróżce tablice informujące o walorach drewna i ochronie przyrody, to dzięki temu bardziej szanują las. Z kolei później, ze świadomością jak cennym surowcem jest drewno, podejmują decyzję o zakupie drewnianych mebli. A producent mebli drewno zamawia... oczywiście w lesie. W związku z tym sprzedaż PGL LP wzrasta. Wniosek jest więc taki, że inwestycja w ścieżkę edukacyjną ma związek z działalnością opodatkowaną VAT i jako taka daje prawo do odliczenia podatku naliczonego z tej inwestycji. Fiskus się z tego śmieje i twierdzi, że w ten sposób można powiązać ze sprzedażą opodatkowaną niemal każdy wydatek.
Linia sporu biegnie też przez gminy
Problemy są też z podatkiem od nieruchomości. Ich skutki bardziej odczuwa jednak nie budżet państwa, tylko finanse wielu samorządów, dla których wpływy z tej opłaty lokalnej stanowią często solidny zastrzyk funduszy. A - jak orzekają sądy - nierzadko do kiesy gmin trafia mniej podatku, niż powinno. I to często z winy samych samorządów. Nie kwestionują one bowiem rozliczeń nadleśnictw i nie sprawdzają, czy wszystkie nieruchomości wykazane przez nie w deklaracjach podatkowych faktycznie służą działalności leśnej. A tylko w takim przypadku powinny być opodatkowane podatkiem leśnym, a nie od nieruchomości, którego stawki są dużo wyższe.
Utracone korzyści gmin okazują się szczególnie dotkliwe, gdy w grę wchodzą grunty, nad którymi przebiegają linie wysokiego napięcia. A są to często duże połacie terenu, bo po obu stronach linii rozciąga się pas technologiczny (konieczny m.in. do konserwacji linii i dokonywania napraw w przypadku awarii). Dla linii o napięciu 110 kV wynosi on 7,5 m, a dla linii o napięciu 400 kV aż 32 metry.
I choć z linii przesyłowych korzystają przede wszystkim zakłady energetyczne, to wcale nie one płacą podatek. Grunty pod liniami są bowiem wciąż we władaniu nadleśnictwa i to one - w świetle prawa - są obciążone daniną.
Jak wynika z naszych ustaleń, wiele nadleśnictw, chcąc zrekompensować sobie te straty, ustanawia służebność przesyłu na rzecz zakładów energetycznych. Zawierają z nimi takie umowy, że wysokość wynagrodzenia za służebność jest równa wysokości podatku, który nadleśnictwa muszą płacić.
Problem w tym, że nadleśnictwa najczęściej ustalają z zakładami takie kwoty wynagrodzeń, które pokrywają wysokość podatku leśnego, a nie od nieruchomości. Nadleśnictwa twierdzą bowiem, że na gruntach pod liniami wysokiego napięcia prowadzą gospodarkę leśną, np. hodują choinki lub stawiają paśniki dla zwierząt.
Przykładem może być Nadleśnictwo Suwałki. - Pod liniami energetycznymi prowadzona jest gospodarka leśna polegająca na: zachowaniu siedliska leśnego, siedlisk zwierząt, wykorzystywaniu linii energetycznych jako linii podziału powierzchniowego, dróg wewnętrznych, poletek łowieckich - wymienia Andrzej Szymański, specjalista z działu gospodarki leśnej. I podaje, że za grunty pod liniami energetycznymi był i jest płacony podatek leśny, a nadleśnictwo otrzymuje od operatorów energetycznych wynagrodzenie w wysokości ponoszonych podatków.
Jednak sądy często orzekają, że o żadnej działalności leśnej pod liniami energetycznymi nie może być mowy. Tereny te są bowiem zajęte na prowadzenie działalności gospodarczej. Powinny być więc opodatkowane podatkiem od nieruchomości. I to według najwyższej stawki - wskazują. Chociażby NSA w wyrokach z 9 czerwca 2016 r. orzekł, że nadleśnictwo zaniżyło tym sposobem wysokość daniny należnej gminie - w ciągu czterech lat - o ponad pół miliona złotych (sygn. akt II FSK 1156/14, II FSK 1613/14, II FSK 1238/14, II FSK 1157/14).
Gąszcz zwolnień
Ponadto, jak wynika z nieoficjalnych rozmów TGP z pracownikami wielu nadleśnictw, problemów z podatkiem od nieruchomości jest więcej. I wynikają one z tego, że nadleśnictwa kwalifikują wszystkie swoje budynki gospodarcze jako budynki wykorzystywane na potrzeby gospodarki leśnej. Dzięki temu korzystają ze zwolnienia z podatku od nieruchomości. Płacą zamiast tego dużo niższy podatek leśny. O tym, że to zjawisko istnieje, świadczą również - wciąż stosunkowo rzadkie - wyroki NSA z 7 października 2016 r. (sygn. akt II FSK 2723/14 i II FSK 2897/14).
RAMKA 2
Wierzchołek góry lodowej, czyli optymalizacje budynków gospodarczych
Jak dowiedział się DGP, nadleśnictwom często udaje się skutecznie unikać zapłaty podatku od nieruchomości dla budynków gospodarczych, które tylko w teorii są przez nie wykorzystywane do działalności leśnej.
Problem dotyczy budynków gospodarczych, którymi dysponuje nadleśnictwo, oraz budynków, które są wynajmowane pracownikom nadleśnictw lub nieodpłatnie udostępniane (jak w przypadku osób zatrudnionych na stanowisku leśniczego). Nieoficjalnie wielu pracowników nadleśnictw przyznaje, że w jednostkach dość często nadinterpretowuje się znaczenie słów "wykorzystywane na potrzeby gospodarki leśnej" i dzięki temu korzysta się ze zwolnienia w podatku od nieruchomości. Większość budynków gospodarczych jest zaliczana właśnie do takiej kategorii, podczas gdy jest to nie do końca zgodne z prawdą.
Bo czy budynek, w którym przechowuje się kilka łopat, siekier lub tablic, mógł być zaliczony do kategorii budynku związanego z gospodarką leśną? A co w sytuacji, gdy te "przedmioty leśne" zajmują w budynku np. powierzchnię 2 mkw., a budynek ma powierzchnię użytkową 70 mkw.? Trudno przyjąć, że taki budynek powinien być zwolniony z podatku od nieruchomości. Tymczasem nadleśnictwa stoją na stanowisku, że wszystkie budynki pozostające w zarządzie nadleśnictwa to budynki związane z gospodarką leśną i związane z prowadzeniem działalności leśnej.
W wielu gminach zwolnienia takich obiektów są akceptowane. Nadleśnictwa nie mają problemów z prostego powodu. Urzędy gmin nie weryfikują starannie złożonych deklaracji, bo podatki z tego tytułu są niewielkie. Poza tym jeśli nadleśnictwo rok w rok składa identyczne deklaracje, to czujność urzędników jest uśpiona.
Jedna sprawa, a do zapłaty miliony
Spór, który ostatnio doprowadził PGL "Lasy Państwowe" na salę sądową, nie dotyczył wcale drzew. Chodziło o odszkodowania za grunty LP przejęte pod budowę dróg i odsetki bankowe od środków skumulowanych w funduszu leśnym
Problemów nastręczała właściwa interpretacja art. 2 ust. 1 pkt 2 ustawy z 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 1888 ze zm.). Zgodnie z nim "przychody z gospodarki leśnej w rozumieniu ustawy o lasach" są wolne od podatku dochodowego. Lasy i fiskus spierali się, jak rozumieć to pojęcie. Szeroko (jak chciały PGL LP) czy wąsko (jak życzył sobie fiskus).
6 mln zł taki CIT muszą zapłacić Lasy Państwowe po niekorzystnym dla nich wyroku NSA z 3 marca 2017 r.
Według PGL LP odszkodowania za wywłaszczenie części należących do niej gruntów pod budowę autostrady miały oczywisty związek z gospodarką leśną. Lasy rekompensatę dostały przecież za teren, który - gdyby nie został im odebrany - przynosiłby przychody z produkcji drewna. Te zaś co do zasady byłyby wolne od CIT.
W przypadku odsetek argument był inny. Lasy podnosiły bowiem, że fiskus nie kwestionuje innych odsetek, np. za nieterminowy wykup drewna. A przecież odsetki z funduszu leśnego, podobnie jak sam fundusz, idą na działalność leśną - twierdziły PGL LP.
Fiskus nie podzielił jednak tych argumentów. Zwrócił uwagę, że w świetle art. 6 ust. 1 pkt 1 ustawy 28 września 1991 r. o lasach (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 2100 ze zm.) gospodarką leśną jest działalność leśna w zakresie:
● urządzania, ochrony i zagospodarowania lasu,
● utrzymania i powiększania zasobów i upraw leśnych,
● gospodarowania zwierzyną,
● pozyskiwania - z wyjątkiem skupu - drewna, żywicy, choinek, karpiny, kory, igliwia, zwierzyny oraz płodów runa leśnego, a także sprzedaży tych produktów,
● oraz realizacji pozaprodukcyjnych funkcji lasu.
Nie ma tu mowy o żadnych odsetkach ani odszkodowaniach - podkreślił fiskus. I dodał, że owszem, odsetki od funduszu leśnego czy odszkodowania za las mają związek z gospodarką leśną. W przepisie nie chodzi jednak o związek - wskazał. W przeciwnym razie zapis brzmiałby bowiem "przychody związane z gospodarką leśną", a nie "przychody z gospodarki leśnej".
Stanowisko skarbówki podzielił Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Stwierdził, że odszkodowania wypłacane za lasy wywłaszczone pod budowę drogi nie są przychodami z działalności leśnej, a jedynie są z nią powiązane. To nie daje jednak prawa, by uniknąć zapłaty CIT. Sąd podkreślił, że wypłata odszkodowań nie dotyczy żadnej czynności rozumianej jako działalność leśna. Fakt, że rekompensują one przychody utracone z powodu wyłączenia lasów, również sądu nie przekonał.
Z kolei w sprawie odsetek sąd uznał, że nie liczy się to, na co te odsetki są przeznaczane (w tym przypadku na gospodarkę leśną), ale skąd one pochodzą.
Spór przeniósł się ostatecznie na salę sądową Naczelnego Sądu Administracyjnego. I tu nastąpił niespodziewany zwrot akcji. Na rozprawie pełnomocniczka PGL LP złożyła bowiem wniosek o odroczenie rozprawy lub jej zawieszenie. Argumentowała, że z rozstrzygnięciem trzeba się wstrzymać do czasu, aż minister środowiska odpowie, co dokładnie należy rozumieć pod pojęciem gospodarki leśnej. A PGL LP złożyło do niego pismo w tej sprawie i czeka na doprecyzowanie, jaki jest zakres pojęcia gospodarki leśnej - zapewniała pełnomocniczka.
Oprócz tego prawniczka złożyła wniosek o skierowanie sprawy pod uchwałę NSA. Dopiero uchwała - jej zdaniem - pozwoliłaby bowiem rozstrzygnąć, czy przychód z gospodarki leśnej należy rozumieć wąsko (jak chciał tego fiskus), czy może jednak szerzej.
Naczelny Sąd Administracyjny nie dał się jednak przekonać i podtrzymał w mocy wyrok I instancji. Orzekł, że rację w tym sporze ma fiskus. I że PGL LP musi wpłacić do budżetu ponad 6 mln zł zaległego CIT wraz z odsetkami za zwłokę za sam tylko 2010 r.
Jak dowiedział się TGP, na tym straty PGL LP się nie skończą. Czeka je bowiem jeszcze korygowanie rozliczeń za lata 2011 i 2012. Dlaczego? Bo lasy zaczęły płacić CIT od tych przychodów dopiero w 2013 r., po zakończeniu kontroli, nie chcąc ryzykować odsetek.
Udało nam się ponadto ustalić, że pismo, na które powoływała się pełnomocniczka PGL LP, rzeczywiście wpłynęło do Ministerstwa Środowiska. Jak jednak poinformował nas departament leśnictwa i ochrony przyrody w resorcie, zostało ono wycofane na wniosek Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych po niekorzystnym wyroku NSA.
TGP zapytał głównego księgowego PGL LP Andrzeja Czerskiego, czy przedsiębiorstwo ma też inne problemy z CIT. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że sprawa była jednostkowym przypadkiem i że innych problemów z rozliczeniem podatku dochodowego nie ma.
Czy ochrona orlika wpływa na zbyt drewna
Fiskus nie widzi związku między wieloma wydatkami nadleśnictw (np. na ochronę przyrody) a dokonywaną przez nie sprzedażą opodatkowaną (chociażby drewna). W związku z tym nie pozwala im odliczać VAT naliczonego przy tych inwestycjach
PGL LP próbuje z tym walczyć, ale co do zasady przegrywa w sądach administracyjnych. Niektórzy eksperci twierdzą jednak, że to Lasy Państwowe mogą mieć rację i nie można z góry przesądzać, że odliczenie jest wykluczone.
Agnieszka Bieńkowska, doradca podatkowy, zwraca uwagę, że PGL LP wygrywa, jeśli ma sensowne argumenty. - Zdecydowana większość wyroków jest niekorzystna dla nadleśnictw. Uzasadnienie jest takie, że prawa do odliczenia nie ma dlatego, iż między dokonanymi zakupami a wykonywanymi przez nadleśnictwo czynnościami opodatkowanymi nie ma żadnego związku albo jest on bardzo daleki - mówi ekspertka.
Wskazuje jednak, że od tej zasady zdarzają się wyjątki. Jako przykład podaje prawomocny wyrok WSA w Warszawie z 13 stycznia 2016 r. (sygn. akt III SA/Wa 832/15) w sprawie Nadleśnictwa Ostrów Mazowiecka. Chodziło o prawo do odliczenia VAT naliczonego od wydatków związanych z realizacją projektu "Odtwarzanie potencjału produkcji leśnej zniszczonego przez katastrofy oraz wprowadzanie instrumentów zapobiegawczych". Projekt ten obejmował budowę wiaty oraz ścieżki rowerowej wraz z przylegającymi placami rekreacyjnymi wyposażonymi w miejsca przeznaczone do parkowania pojazdów.
!"Niewątpliwie głównym zadaniem Lasów Państwowych jest m.in. ochrona, utrzymanie i powiększanie upraw leśnych, a nie zarobkowa działalność wytwórcza czy handlowa" - postanowienie Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z 23 kwietnia 2012 r. (sygn. akt I ACz 709/12).
Nadleśnictwo wskazało, że przedmiotowa inwestycja wpłynie m.in. na możliwość pozyskania lub odnowienia certyfikatu FSC. A z informacji uzyskanych od odbiorców drewna wynika, że brak tego certyfikatu po stronie nadleśnictwa spowoduje znaczące zmniejszenie ich zapotrzebowania na dostarczane przez nadleśnictwo drewno - argumentowało nadleśnictwo.
Czym jest certyfikat FSC ⒸⓅ
ForestStewardshipCouncil (FSC) to certyfikat przyznawany drzewnym produktom leśnym, takim jak: meble, papier, pokrycia podłogowe, okna, drzwi, instrumenty muzyczne, oraz bezdrzewnym produktom pochodzenia leśnego, takim jak: syrop klonowy, kauczuk czy orzechy brazylijskie. Zakres działania certyfikatu obejmuje tylko pierwszy etap łańcucha produkcji - pozyskiwanie surowca. Nadawany jest na 5 lat, a w tym okresie przynajmniej raz w roku jednostka certyfikująca sprawdza zgodność postępowania certyfikowanego ze standardami systemu FSC.
● ochrona przed nielegalnym użytkowaniem i zabudową terenów leśnych,
● zrównoważone pozyskiwanie zasobów leśnych, nieprzekraczające poziomu, który trwale uniemożliwi ich odnowienie,
● ochrona rzadkich i zagrożonych gatunków oraz ich siedlisk,
● ograniczenie korzystania z chemicznych środków ochrony roślin (zwłaszcza z pestycydów), nawozów sztucznych oraz środków kontroli biologicznej,
● zakaz stosowania organizmów modyfikowanych genetycznie,
● ścisła kontrola i monitoring stosowania gatunków obcego pochodzenia,
● zachowanie lub poprawa stanu lasów o szczególnej wartości ochronnej.
AGP
Przekonało to WSA. Sąd uznał, że skoro brak certyfikatu może doprowadzić do istotnego zmniejszenia obrotów z tytułu realizowanej obecnie przez nadleśnictwo sprzedaży drewna (która jest opodatkowana VAT), to należy uznać, że związek między posiadaniem tego certyfikatu a wielkością sprzedaży drewna nie tylko istnieje, lecz także ma charakter bezpośredni.
Trafiony okazał się też inny argument nadleśnictwa. Mianowicie, że wybudowana infrastruktura w postaci wiaty oraz miejsc parkingowych będzie wykorzystywana przez myśliwych i jako taka wpłynie na polepszenie jakości oferowanych usług w zakresie organizacji polowań. I wreszcie sąd zgodził się z tym, że wybudowanie dwóch ścieżek rowerowych zwiększy atrakcyjność pokoi gościnnych, które nadleśnictwo wynajmuje.
Częściej przegrana
Analogiczna argumentacja nie spotkała się jednak z aprobatą WSA w Białymstoku (prawomocny wyrok z 11 stycznia 2017 r., sygn. akt I SA/Bk 573/16). Sprawa dotyczyła Nadleśnictwa Białowieża. Podjęło się ono budowy wiaty edukacyjnej na terenie Leśnego Kompleksu Promocyjnego. Oprócz budowli zainwestowało też w towarzyszącą jej infrastrukturę (m.in. ławki, kanalizację, kominek, miejsce ogniskowe). Kosztowało je to ponad 580 tys. zł, z czego niemal 567 tys. zł pochodziło z Funduszu Leśnego. Resztę nadleśnictwo pokryło z własnej kieszeni, a pieniądze te poszły na przygotowanie dokumentacji projektowej.
Jaki był cel tej inwestycji? Nadleśnictwo twierdziło, że dzięki niej nie tylko promuje swoją działalność wśród turystów i uczy ich ekologicznych zachowań. Popularyzując przyrodę, może bowiem również utrzymać międzynarodowy certyfikat PEFC (Program Zatwierdzania Systemów Certyfikacji Leśnej). Taki certyfikat pozytywnie wpływa zaś na zainteresowanie potencjalnych klientów i większą sprzedaż drewna certyfikowanego.
Nadleśnictwo chciało odliczyć VAT z faktur dokumentujących wydatki na budowę wiaty. Dyrektor izby skarbowej na to nie pozwolił. Nie negował, że budowa wiaty jest elementem zrównoważonej gospodarki leśnej. Nie zgodził się natomiast, żeby taka inwestycja jednoznacznie wpływała na jakość lub ilość drewna, które ma zostać później sprzedane.
Stanowisko to podzielił sąd. Zwrócił uwagę, że obowiązek ochrony lasu spoczywa na nadleśnictwie na mocy przepisów ustawy o lasach. Taki wymóg istniał jeszcze przed przyznaniem certyfikatu PEFC. Nadleśnictwo nie może więc twierdzić, że buduje wiatę, by zrealizować wymogi, które pozwalają na utrzymanie certyfikatu - wskazał WSA w Białymstoku. Nie zgodził się również, jakoby taka inwestycja miała jakikolwiek związek z czynnościami opodatkowanymi. Wyjaśnił, że jeżeli taki związek w ogóle istnieje, to trzeba by się go bardzo usilnie doszukiwać.
Ochrona głuszca przy okazji służy działalności komercyjnej
Innym przykładem korzystnego rozstrzygnięcia dla PGL LP jest sprawa, którą 14 kwietnia 2016 r. rozpatrywał WSA we Wrocławiu (sygn. akt I SA/Wr 2015/15, wyrok prawomocny). Nadleśnictwo przystąpiło do projektu współfinansowanego ze środków UE, którego celem była ochrona populacji głuszca w Borach Dolnośląskich i Puszczy Augustowskiej. Część otrzymanych pieniędzy postanowiło przeznaczyć na akcje edukacyjne, w których eksponowało rolę, jaką te zagrożone wyginięciem ptaki odgrywają w leśnym ekosystemie.
!"Stwierdzenie, że nadleśnictwo wykonuje zadania statutowe, nie wyklucza jednak uznania, że zadania te są wykonywane poprzez prowadzenie działalności gospodarczej" - z uzasadnienia do korzystnego dla nadleśnictwa prawomocnego wyroku WSA w Warszawie z 13 stycznia 2016 r. (sygn. akt III SA/Wa 832/15).
Nadleśnictwo przekonywało, że taka promocja przekłada się na pozytywny wizerunek PGL LP i popularyzuje ideę zrównoważonego wykorzystywania zasobów naturalnych. A to z kolei przyczynia się do ochrony lasów i zachowania lub zwiększenia produkcji drewna. Może również mieć pozytywny wpływ na większy popyt na ten surowiec w przyszłości - twierdziło nadleśnictwo. Uważało zatem, że nic nie stoi na przeszkodzie, by odliczyć VAT z faktur dokumentujących akcje promocyjne i edukacyjne.
Zakwestionował to dyrektor izby skarbowej. Uznał, że poniesione na ten cel wydatki nie mają żadnego związku z czynnościami zarobkowymi, które na co dzień świadczy nadleśnictwo.
W jego ocenie działalność edukacyjna - zwłaszcza dotycząca ochrony zagrożonego wyginięciem gatunku - nie mogła mieć wpływu na czynności opodatkowane. Organ podkreślił też, że szerzenie wiedzy o lasach i przyrodzie jest ustawowym zadaniem jednostek Lasów Państwowych, który wynika z art. 54 ustawy o lasach. Uznał więc, że nadleśnictwo nie może odliczyć podatku, jak to przewidziano w art. 86 ust. 1 ustawy o VAT.
W skardze do sądu nadleśnictwo podnosiło, że gdyby nie poniosło wydatków na sporne inwestycje, to nie spełniałoby 2 z 10 kryteriów wyznaczonych przez standard FSC. Określa on zasady prowadzenia zrównoważonej gospodarki leśnej. Jednym z wymogów uzyskania stosownego certyfikatu jest właśnie prowadzenie edukacji ekologicznej i podejmowanie działań na rzecz zachowania biologicznej produktywności lasu.
Dokument potwierdzający standard FSC jest dużym atutem na rynku drzewnym, również na arenie międzynarodowej, bo odbiorcy drewna poszukują produktu, który pochodzi z lasów o prawidłowej gospodarce leśnej - przekonywało nadleśnictwo. Twierdziło więc, że powinno mieć prawo odzyskać zapłacony VAT, bo związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy wydatkami a czynnościami opodatkowanymi jest wystarczająco widoczny i jednoznaczny.
WSA we Wrocławiu nie podzielił jednak tego stanowiska. Nie negował co prawda, że posiadanie certyfikatu FSC może mieć wpływ na większy popyt na drewno. Uznał jednak, że nadleśnictwo nie angażuje się w akcje edukacyjne dotyczące ochrony głuszca i lasów, by uzyskać certyfikat. Realizuje bowiem wyłącznie swoje ustawowe cele pozagospodarcze - uznał sąd. Stwierdził przy tym, że choć działania edukacyjne są pożyteczne, to służą działalności komercyjnej lasów "przy okazji". To jednak za mało na gruncie prawnopodatkowym.
Niewątpliwie podejmowanie wszelkich działań mających na celu ochronę zagrożonych wyginięciem gatunków, których celem jest zachowanie równowagi ekosystemu leśnego, jest potrzebne. Jednak wywodzenie z tego, że nakłady czynione na tego rodzaju projekty wiążą się chociażby w sposób ogólny ze sprzedażą opodatkowaną realizowaną przez nadleśnictwa - jest już nieuzasadnione
z pisma Ministerstwa Finansów do ministra środowiska z 30 października 2014 r., nr PT1/-63/34/578/LJU/14/RD99334
Edukacja czy czerpanie zysków z wyrębu
Inna sprawa dotyczyła Nadleśnictwa Piwniczna w woj. małopolskim. Zarządzało ono Leśnym Kompleksem Promocyjnym (LKP), czyli kompleksem budynków, w których organizowano imprezy związane z edukacją leśną i udostępniano materiały promocyjne dla turystów. W 2008 r. nieruchomości te przeszły gruntowny remont, a nadleśnictwo odliczyło VAT za opłacone usługi budowlane.
W trakcie kontroli, cztery lata później, skarbówka zakwestionowała rozliczenia nadleśnictwa. Dyrektor UKS stwierdził, że nie miało ono prawa odliczać VAT. Zwrócił uwagę, że wyremontowane budynki nie służyły nadleśnictwu do którejkolwiek z czynności opodatkowanych VAT, tj. sprzedaży trofeów łowieckich i tusz zwierząt (stawka 3 proc.), organizowania polowań (stawka 22 proc.) czy sprzedaży drewna (7 proc.). Fiskus uznał, że wydatki na kompleks promocyjny nie miały choćby pośredniego wpływu na wielkość sprzedaży, nie ułatwiały handlu towarami ani nie stanowiły reklamy sprzedawanych towarów.
Do tych samych wniosków doszły też sądy obu instancji. Ostateczne rozstrzygnięcie przed NSA zapadło jednak dopiero 14 kwietnia 2016 r. (sygn. akt I FSK 1488/14), czyli 8 lat po remoncie Leśnego Kompleksu Promocyjnego, i odliczeniu VAT od poniesionych na ten cel wydatków. Wątpliwości wokół sprawy było bowiem tyle, że sprawę kilkakrotnie musiał rozpatrywać WSA w Krakowie.
WAŻNE
Nadleśnictwa przekonują, że skoro sprzedaż produktów gospodarki leśnej - przede wszystkim drewna - podlega opodatkowaniu, to zakupy służące promocji i ochronie gospodarki leśnej uprawniają je do obniżenia VAT od tych zakupów na podstawie art. 86 ust. 1 ustawy o VAT.
W końcu orzekł, że jedynym związkiem, jaki istnieje między działalnością opodatkowaną nadleśnictwa a działalnością Leśnego Kompleksu Promocyjnego jest to, że jedną i drugą prowadzi ten sam podmiot. Sąd stwierdził też, że propagowanie ochrony środowiska i jednoczesne czerpanie korzyści majątkowych z eksploatacji naturalnych zasobów leśnych stoi względem siebie niejako w opozycji. Nie sposób więc uznać, żeby wydatki na remont budynków LKP miały związek z czynnościami opodatkowanymi i można było odliczyć od nich VAT. Wyrok ten w mocy utrzymał też NSA.
PYTANIA DO EKSPERTA
Ścieżka edukacyjna może, lecz nie musi wpływać na sprzedaż
@RY1@i02/2017/078/i02.2017.078.183000700.802.jpg@RY2@
Jerzy Martini partner i doradca podatkowy w Kancelarii Martini i Wspólnicy
Dlaczego jednostki PGL "Lasy Państwowe" mają tyle problemów z VAT?
Dlatego że z punktu widzenia VAT prowadzą zróżnicowaną działalność. Z jednej strony mamy do czynienia z opodatkowaną VAT działalnością związaną z produkcją drewna i innych bogactw leśnych. Z drugiej strony PGL LP realizuje też cele społeczne związane m.in. z rekreacją czy edukacją przyrodniczą. Z tego względu odliczanie VAT przez jednostki PGL LP jest szczególnie utrudnione.
Czy ratunku można szukać w orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości UE?
Tak i nie. Gdy weźmie się pod uwagę zasadę neutralności, odliczanie VAT jest podstawowym uprawnieniem podatnika VAT. Jak wielokrotnie wskazywał TSUE, podatnicy mogą odliczać VAT również w przypadku, gdy wydatki jedynie pośrednio związane są z działalnością opodatkowaną VAT.
W sprawie C 126/14 Sveda Trybunał Sprawiedliwości UE potwierdził np. możliwość odliczenia VAT związanego z budową ścieżki edukacyjno-rekreacyjnej, która była udostępniana nieodpłatnie. Zakładane było jednak, że ta nieodpłatnie udostępniana infrastruktura będzie przyciągać potencjalnych klientów, którzy dokonywaliby zakupów towarów i usług oferowanych przez przedsiębiorcę - inwestora. W wyroku tym TSUE stwierdził, że art. 168 dyrektywy VAT przyznaje podatnikowi prawo do odliczenia kwoty naliczonego podatku od wartości dodanej zapłaconego w związku z nabyciem lub wytworzeniem dóbr inwestycyjnych w celu prowadzenia przewidzianej działalności gospodarczej związanej z turystyką na obszarach wiejskich i turystyką rekreacyjną, które to dobra, po pierwsze, są bezpośrednio przeznaczone do nieodpłatnego użytku publicznego, i po drugie, mogą umożliwić przeprowadzanie transakcji opodatkowanych, o ile związek jest bezpośredni i ścisły.
Nasze sądy nie uważają jednak, by budowa infrastruktury leśnej bezpośrednio wpływała na sprzedaż drewna.
Moim zdaniem ścieżki rekreacyjne mogą służyć działalności gospodarczej (np. związanej z pielęgnacją i pozyskaniem drewna) i wtedy odliczenie VAT powinno być możliwe. Zdarza się jednak i tak, że budowana infrastruktura o charakterze rekreacyjno-edukacyjnym nie ma klarownego związku z opodatkowaną działalnością PGL LP. W takim przypadku odliczenie nie powinno przysługiwać. Każdą sprawę trzeba badać indywidualnie.
Trybunał Sprawiedliwości UE potwierdził możliwość odliczenia VAT związanego z budową ścieżki edukacyjno-rekreacyjnej. Założeniem było jednak, że ta nieodpłatnie udostępniana infrastruktura będzie przyciągać potencjalnych klientów, którzy dokonywaliby zakupów towarów i usług oferowanych przez przedsiębiorcę - inwestora
Samosiejki mogą wystarczyć, by płacić niższy podatek
Spory wokół linii energetycznych dzielą nadleśnictwa i gminy. Te pierwsze uważają, że hodując choinki pod kablami bądź umieszczając na słupach budki lęgowe dla ptaków, prowadzą gospodarkę leśną. I powinny płacić z tego powodu niższy podatek. Niektóre gminy to kwestionują
Nie zawsze gminy mogą jednak liczyć na wygraną, bo orzecznictwo w sprawie opodatkowania gruntów pod liniami energetycznymi jest rozbieżne. W efekcie dochodzi do sytuacji, gdy jedno nadleśnictwo płaci podatek leśny, a drugie, tuż za miedzą, już dużo wyższy podatek od nieruchomości.
Czy działalność gospodarcza wyklucza możliwość prowadzenia gospodarki leśnej - co na to sądy ⒸⓅ
● wyrok NSA z 12 kwietnia 2016 r. (sygn. akt II FSK 1451/14)
● wyrok WSA w Gorzowie Wlkp. z 8 sierpnia 2013 r. (sygn. akt I SA/Go 300/13, prawomocny)
● wyroki NSA z 18 lutego 2016 r. (sygn. akt II FSK 231/15 i II FSK 1314/14)
● wyroki NSA z 9 czerwca 2016 r. (sygn. akt II FSK 1156/14, II FSK 1613/14, II FSK 1238/14, II FSK 1157/14)
Wszystko rozbija się o art. 2 ust. 2 ustawy z 12 stycznia 1991 r. o podatkach i opłatach lokalnych (t.j. Dz.U. z 2016 r., poz. 716 ze zm.). Wynika z niego, że opodatkowaniu podatkiem od nieruchomości nie podlegają użytki rolne lub lasy, z wyjątkiem zajętych na prowadzenie działalności gospodarczej. I ów zwrot "zajętych na" nastręcza największych wątpliwości.
- W orzecznictwie i literaturze przedmiotu przyjmuje się, że zajęcie oznacza faktyczne i rzeczywiste działanie, które ma trwały charakter, a do tego wyklucza możliwość prowadzenia innej działalności - wyjaśnia dr Rafał Dowgier z Katedry Prawa Podatkowego Uniwersytetu w Białymstoku.
14 069 km taką długość mają w sumie wszystkie linie elektroenergetyczne w Polsce (stan na koniec 2015 r., dane Polskich Sieci Energetycznych)
Problem w tym, że trudno jednoznacznie odpowiedzieć, czy linie energetyczne zawieszone na wysokości co najmniej kilku metrów uniemożliwiają wykorzystanie terenów pod nimi w jakikolwiek sposób. W tym przypadku na potrzeby prowadzenia gospodarki leśnej.
Niższy podatek... bo choinki
I tu zdania są podzielone. Anna Malinowska, rzecznik PGL LP, nie kryje, że linie energetyczne narzucają pewne ograniczenia, bo nie mogą rosnąć pod nimi wysokie drzewa (zagrażają dostawom prądu). Problem ten zauważają też inni leśnicy. Wielu z nich przekonuje jednak, że mimo to tereny pod liniami mogą byż zagospodarowane w inny sposób, np. jako plantacje choinkowe czy remizy dla ptaków.
- Prowadzenie działalności leśnej pod liniami wysokiego napięcia jest bardzo utrudnione i może się sprowadzać w zasadzie jedynie do hodowli plantacji choinkowych itp. - przyznaje Krzysztof Utrysko, specjalista Służby Leśnej, Nadleśnictwo Elbląg.
Również w nadleśnictwach: Giżycko, Mrągowo, Wejherowo, Iława, Piaski i Syców - jak deklarują tamtejsi leśniczy - tereny pod liniami zagospodarowane są przede wszystkim na hodowle choinek. Czasem też jako szlaki komunikacyjne lub miejsca żerowania zwierzyny, jak chociażby w nadleśnictwach Wielbark i Suwałki.
- Od wielu lat grunty pod liniami elektroenergetycznymi przebiegającymi przez lasy mamy w ewidencji powszechnej zapisane w kategorii grunty leśne, dlatego nie płaciliśmy podatków od nieruchomości, lecz podatki od gruntów leśnych. Prowadzimy na nich gospodarkę leśną w bardzo ograniczonym zakresie, np. gospodarkę łowiecką - mówi nam Edward Studziński, nadleśniczy Nadleśnictwa Wielbark.
Podobnie ma się sytuacja w Nadleśnictwie Giżycko. Marta Romatowska, specjalista ds. technicznych w tamtejszym dziale gospodarki leśnej, podaje, że grunty pod liniami energetycznymi wykorzystywane są jako szlaki komunikacyjne czy plantacje choinkowe. I dodaje, że w zależności od stawki podatku w danym roku (zarówno rolnego, jak i leśnego), kwoty za grunty pod liniami energetycznymi (ok. 69 ha) oscylowały w granicach 2 tys. zł. - Nie stanowi to wartości znacznie obciążającej budżet nadleśnictwa - dodaje.
To, że sobie jakiś zwierz przejdzie albo krzak wyrośnie, nie znaczy jeszcze, że na danym gruncie prowadzona jest działalność leśna
w uzasadnieniu do wyroku NSA z 18 lutego 2016 r. (sygn. akt II FSK 1314/14)
Pojemna definicja
Na korzyść nadleśnictw działa to, że definicja gospodarki leśnej jest bardzo szeroka. Obejmuje bowiem m.in. urządzanie, ochronę i zagospodarowanie lasu, a także pozyskiwanie (z wyjątkiem skupu) drewna, żywicy, choinek, karpiny, kory, igliwia, zwierzyny oraz płodów runa leśnego (art. 1 ust. 1 pkt 3 ustawy z 30 października 2002 r. o podatku leśnym, t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 374 ze zm.).
- Definicja ta ma charakter opisowy i rozłączny w tym znaczeniu, że każdy ze wskazanych w niej rodzajów działalności wypełnia pojęcie działalności leśnej - tłumaczy dr Rafał Dowgier.
Innymi słowy, by uniknąć podatku od nieruchomości, nadleśnictwo musi jedynie wykazać, że chociażby gospodaruje zwierzyną lub utrzymuje i powiększa uprawy na terenach, które zostały sklasyfikowane w ewidencji gruntów i budynków jako lasy (Ls).
Liczy się sama możliwość
Niektóre sądy przychylają się do argumentacji nadleśnictw. Przykładem wyrok WSA w Gorzowie Wlkp. (sygn. akt I SA/Go 300/13). Spór dotyczył nie tylko gruntów, na których usadowione były słupy energetyczne, instalacje i napowietrzne linie elektroenergetyczne, lecz także pasów technicznych po obu stronach linii. Nadleśnictwo nie zgadzało się na opodatkowanie tych terenów według stawek jak dla gruntów zajętych na prowadzenie działalności gospodarczej. Twierdziło, że są one przeznaczone na plantacje choinek i gospodarkę łowiecką.
!Teoretycznie, aby uniknąć podatku od nieruchomości, nadleśnictwo musi jedynie wykazać, że chociażby gospodaruje zwierzyną lub utrzymuje i powiększa uprawy na terenach, które zostały sklasyfikowane w ewidencji gruntów i budynków jako lasy. Ostatnio sądy są jednak sceptyczne. Orzekają, że to za mało, by płacić dużo niższy podatek leśny.
Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Gorzowie Wlkp. uznało jednak, że standardy bezpieczeństwa całkowicie wykluczają możliwość prowadzenia na tych terenach jakiejkolwiek działalności, która mogłaby utrudniać okresowe kontrole. Dlaczego? Bo w razie awarii zakłady energetyczne muszą mieć swobodny dostęp do instalacji. A o ile ciężki sprzęt może bez problemu przejechać przez zboże, to przez dwumetrowe świerki już niekoniecznie - przekonywało SKO.
WSA w Gorzowie Wlkp. uznał jednak, że sam przebieg linii elektroenergetycznych nie przesądza jeszcze, by możliwość prowadzenia działalności leśnej była niemożliwa. Wskazał, że nawet jeżeli taka gospodarka leśna pod liniami jest mocno ograniczona ze względu na wymogi techniczne, to i tak nadleśnictwo może np. dokarmiać zwierzynę lub przeciwdziałać kłusownictwu. A takie czynności mieszczą się już w definicji działalności leśnej - orzekł sąd.
Kilka krzaków to za mało
Sądy często są jednak nieprzychylne tak daleko idącej interpretacji, czym jest działalność leśna. I wskazują, że sama tylko możliwość hodowania świerków albo postawienie paśnika dla zwierząt to za mało, by pozwolić nadleśnictwom płacić niższy podatek.
!Sądy w wydawanych ostatnio wyrokach wskazują, że sama tylko możliwość hodowania świerków albo postawienie paśnika dla zwierząt to za mało, by pozwolić nadleśnictwom płacić niższy podatek.
Do takich wniosków doszedł chociażby NSA w wyrokach z 9 czerwca 2016 r. (sygn. akt: II FSK 1156/14, II FSK 1613/14, II FSK 1238/14, II FSK 1157/14). NSA uchylił w nim korzystny dla PGL LP wyrok WSA w Gorzowie Wlkp. (sygn. akt I SA/Go 609/13). Nie miał wątpliwości, że sporne grunty są zajęte na prowadzenie działalności gospodarczej. To z kolei przesądza o stawce opodatkowania. - Należy zaaprobować stanowisko, że w pasach technicznych nie może być prowadzona żadna działalność leśna - stwierdziła sędzia Nadzieja Karczmarczyk-Gawęcka. I dodała, że zapewnienia nadleśnictwa o prowadzeniu gospodarki leśnej w ograniczonym zakresie były gołosłowne, bo nie wykazało konkretnie, jak gospodaruje tymi terenami.
Do analogicznych wniosków doszedł też NSA w wyroku z 18 lutego 2016 r. (sygn. akt II FSK 1314/14). - To, że sobie jakiś zwierz przejdzie albo krzak wyrośnie, nie znaczy jeszcze, że na danym gruncie prowadzona jest działalność leśna - uzasadnił wyrok sędzia Jacek Brolik.
Zapadały też orzeczenia pośrednie. Przykładem może być prawomocny wyrok WSA w Gorzowie Wlkp. z 12 marca 2015 r. (sygn. akt I SA/Go 34/15). Sąd uznał w nim, że gospodarka leśna może być prowadzona tylko bezpośrednio pod liniami, ale już nie na gruntach, na których stoją słupy i stacje transformatorowe. Takie instalacje wykluczają możliwość prowadzenia gospodarki leśnej w jakimkolwiek zakresie. Sąd przyznał natomiast rację nadleśnictwu, że grunty pod liniami energetycznymi stanowią element gospodarki leśnej, bo rośnie na nich roślinność, która poprzez swoją atrakcyjność z punktu widzenia zwierzyny ogranicza szkody w uprawach.
@RY1@i02/2017/078/i02.2017.078.183000700.803.jpg@RY2@
Jakub Pawłowski
@RY1@i02/2017/078/i02.2017.078.183000700.804.jpg@RY2@
Patrycja Dudek
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu