Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

A może by tak obniżyć podatki mało zarabiającym kelnerkom

29 listopada 2020
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

J ak pomagać firmom gasić pandemiczny pożar, mamy już mniej więcej przećwiczone. Wiemy, jak działa Tarcza Finansowa Polskiego Funduszu Rozwoju. Wiemy, że sprawdzają się takie narzędzia jak zwolnienie ze składek na ZUS czy postojowe. Gwarancje kredytów, bezzwrotne pożyczki – to wszystko jest już w arsenale do walki z kryzysem na „tu i teraz”. Za to nie za bardzo wiemy, jaki oręż będzie potrzebny na „potem”, gdy pandemia się cofnie i trzeba będzie na nowo układać gospodarcze klocki.

Przygotowania do życia w nowym postpandemicznym świecie gdzieniegdzie już się zaczęły. Na przykład Australia stawia na obniżki podatku od dochodów. W latach 2020‒2021 w kieszeniach podatników zostanie ok. 12 mld dol. australijskich. Władze liczą na to, że niższy koszt pracy pomoże w tworzeniu nowych miejsc zatrudnienia. Podobną drogą idą Czesi: rząd ogłosił plan cięć podatków o wartości 3,54 mld dol., co z kolei ma zwiększyć skłonność do wydawania pieniędzy i w ten sposób pomóc wyjść gospodarce z covidowego kryzysu. Jeszcze inną odpowiedź na kryzys rozważa Grecja. Każdy specjalista, który się tam przeniesie, może liczyć na obniżkę podatku o połowę. Nie musi zmieniać pracodawcy. Premiowana jest też praca zdalna.

To, że obniżanie opodatkowania może stymulować powstawanie nowych miejsc pracy albo konsumpcję, nie jest nową teorią. Ale w czasie pandemii ma ona nowy wydźwięk. Już w czerwcu trzech ekonomistów ‒ Christian Bredemeier, Falko Juessen i Roland Winkler – opublikowało tekst zwracający uwagę na to, jak specyficzny wpływ na rynek pracy ma obecny kryzys. Typowa recesja najmocniej dotyka pracowników fizycznych w budownictwie i produkcji. Ciężar recesji COVID-19 ponoszą pracujący w sektorach, gdzie jest duża interakcja z klientami oraz zatrudnieni w zawodach zorientowanych na usługi osobiste. Kryzys uderzył w gastronomię, hotelarstwo i handel i dotyczył na ogół tzw. pink-collar jobs, czyli profesji wykonywanych na ogół przez kobiety (kelnerki, recepcjonistki i pokojówki, sprzedawczynie), z niewielkimi zarobkami. Wniosek, jaki wysnuwają ekonomiści na podstawie swoich badań, można streścić jednym zdaniem: jeśli to obniżanie podatków ma pomóc, to raczej nie wszystkich i nie dla każdego. W końcu bezrobotny sprzedawca odniesie niewiele korzyści, jeśli polityka fiskalna skłoni firmy do zatrudniania inżynierów oprogramowania.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.