Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Banki centralne i bańki społecznościowe

2 grudnia 2021
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

C zy bank centralny powinien być aktywny w mediach społecznościowych? To pytanie rozgrzewa od paru tygodni rodzimy światek publicystyki ekonomicznej. Jedni uważają, że to nie przystoi, kompromituje oraz szkodzi. Inni przeciwnie: że nareszcie instytucja przemówiła językiem zrozumiałym dla zwykłych ludzi. Okazuje się, że podobne pytania nurtują nie tylko nas. Powstało już nawet na ten temat parę prac naukowych.

Zaczął były wiceprzewodniczący Fedu Alan Blinder. W 2018 r. opublikował tekst „Through a Crystal Ball Darkly: The Future of Monetary Policy Communication” (Mroki kryształowej kuli. Rzecz o komunikacji banku centralnego w nowych czasach). Przestrzegał, że banki centralne są skazane na porażkę w mediach społecznościowych, bo ich próby przebicia się ze skomplikowanym przekazem doprowadzą jedynie do kakofonii. Słowem – nie warto. Inni ekonomiści, choćby Carin van der Cruijsen, dodawali z kolei, że opinia publiczna nie ma potrzebnej wiedzy ani specjalnego zapału do tego, by się komunikacją banku centralnego kłopotać. Więc też nie warto.

Nieco inaczej widzą sprawę ekonomiści Michael Ehrmann oraz Alena Wabitsch, którzy postanowili przebadać faktyczny odbiór aktywności Europejskiego Banku Centralnego w mediach społecznościowych – konkretnie na Twitterze w latach 2012–2018. W tym czasie TT stał się ulubionym medium światka dziennikarsko-politycznego, zaś na czele EBC stali Mario Draghi i Christine Lagarde. Dodajmy, że Francuzka – oprócz oficjalnych kont urzędowych – ma też prywatne konto twitterowe, na którym jest bardzo aktywna. Badane było ćwierkanie ze strony samego banku i o banku, w językach angielskim i niemieckim.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.