Podatki szczęścia nie dają?
N ikt nie lubi płacić podatków. (Od tej reguły wyłamują się czasem miliarderzy, którzy – jak np. Warren Buffet – postulują podwyżkę podatków od najbogatszych właśnie.) Na awersji do podatków (a już zwłaszcza do ich podnoszenia) próbują zbijać polityczny kapitał osoby i ugrupowania uczestniczące w walce politycznej. Mieliśmy tego liczne dowody podczas niedawnej kampanii wyborczej. Pretendenci prześcigali się w zarzucaniu konkurentom skłonności do polityki wysokich podatków – obiecując niższe podatki („tylko mnie wybierzcie”!).
Czy rzeczywiście niskie podatki są receptą na ogólną szczęśliwość narodową? Taka teza wydaje mi się raczej ryzykowna. Dostępne dane statystyczne sugerują coś wręcz przeciwnego. Najnowszy raport o „szczęśliwości narodów” (World Happiness Report) sugeruje, że najwyższe noty przypadają krajom słynącym z najwyższych podatków, podczas gdy noty najniższe charakteryzują kraje, w których prawdopodobnie w ogóle nie istnieje aparat poboru podatków. W rankingu „szczęśliwości” Polska lokuje się na 43. pozycji (ostatnie, 153. miejsce, okupuje Afganistan). W Europie (UE i EFTA) Polska zajmuje 23. miejsce (za Litwą, a przed Cyprem i Rumunią).
Na wskaźniki „szczęśliwości” składają się różne składniki cząstkowe. Można podejrzewać, że o wysokości tego wskaźnika przesądza poziom dochodu narodowego (PKB) na mieszkańca. Nie jest to słuszne. Szacunkowy wpływ poziomu PKB na sumaryczne wskaźniki „szczęśliwości” w poszczególnych krajach europejskich jest raczej nieduży. Ponadto w Europie poziomy wpływu PKB na wysokość wskaźnika dla różnych krajów nie różnią się istotnie. Jednak, aby uniknąć możliwego „skażenia” tego wskaźnika informacją dotyczącą poziomu PKB, w wykresie obok wskaźnik „szczęśliwości” został oczyszczony ze składowej mierzącej wpływ poziomu PKB.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.