Local content w teorii, komponent krajowy w praktyce
„Local content” przestał być wyłącznie politycznym hasłem. Rząd wprowadza zasady mające zwiększyć udział polskich firm w strategicznych inwestycjach, a GUS przygotowuje system ich mierzenia. Problem w tym, że pierwsze przetargi pokazują, iż między deklaracjami o „komponencie krajowym” a praktyką wciąż jest sporo miejsca na poprawę.
W ostatnich miesiącach „local content”, czyli komponent krajowy, odmieniano przez wszystkie przypadki. Trudno było znaleźć większą konferencję gospodarczą, podczas której nie odbywałby się panel, gdzie przedstawiciele różnych branż chwalili się swoją polskością. Cytowano premiera Donalda Tuska zapowiadającego nadejście „gospodarczego nacjonalizmu” i przytaczano jeden z priorytetów rządu na drugą część kadencji – zwiększenie poziomu komponentu krajowego w kluczowych procesach inwestycyjnych. Część osób propagujących hasło „local content” nieoficjalnie przyznaje, że same są zaskoczone skalą zainteresowania, z jakim się ono spotkało.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.