Dziennik Gazeta Prawana logo

Local content w teorii, komponent krajowy w praktyce

Premier Donald Tusk w inauguracji projektu „ Local Content".
Polityka „local content”, czyli obowiązkowego komponentu krajowego, wpisuje się w zapowiedziany przez premiera Donalda Tuska proces „repolonizacji gospodarki”.Materiały prasowe / KPRM/Flickr
18 minut temu

„Local content” przestał być wyłącznie politycznym hasłem. Rząd wprowadza zasady mające zwiększyć udział polskich firm w strategicznych inwestycjach, a GUS przygotowuje system ich mierzenia. Problem w tym, że pierwsze przetargi pokazują, iż między deklaracjami o „komponencie krajowym” a praktyką wciąż jest sporo miejsca na poprawę.

W ostatnich miesiącach „local content”, czyli komponent krajowy, odmieniano przez wszystkie przypadki. Trudno było znaleźć większą konferencję gospodarczą, podczas której nie odbywałby się panel, gdzie przedstawiciele różnych branż chwalili się swoją polskością. Cytowano premiera Donalda Tuska zapowiadającego nadejście „gospodarczego nacjonalizmu” i przytaczano jeden z priorytetów rządu na drugą część kadencji – zwiększenie poziomu komponentu krajowego w kluczowych procesach inwestycyjnych. Część osób propagujących hasło „local content” nieoficjalnie przyznaje, że same są zaskoczone skalą zainteresowania, z jakim się ono spotkało.

Pozostało 87% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.