Rebranding pojęcia dezinformacji. Może kłamęt?
Stara wyborcza maksyma mówi, że jeśli nie wiadomo, co zrobić, trzeba przeprowadzić rebranding kandydata. Nie jesteśmy w wyborach i nie chodzi o kandydata, ale jest inny problem: mierzymy się z dezinformacją. Tyle że to beznadziejne słowo. Jeśli z dezinformacją niewiele da się zrobić, to może chociaż przemalujmy ją na coś innego?
Brzmienie słowa „wojna” wznieca niepokój. Wiemy, z czym się wiąże: fizycznie, ekonomicznie, psychicznie. Niesie namacalny ciężar konsekwencji. Posmak i powidoki I i II wojny światowej czy dowolnego powstania w dziejach Polski. Z dezinformacją jest zaś trochę tak, jak z tlenkiem węgla. Nie da się jej wyczuć, nie da się zobaczyć, a przecież jest zabójcza. Nawet nazwa brzmi niewinnie. Toż to tylko jakiś tlenek. Inaczej sprawa ma się z „czadem”. Słowo pochodzi z prasłowiańskiego čadъ – dym, opar, sadza. Jest blisko spokrewnione z polskim „kadzić”, które w dawnej polszczyźnie znaczyło po prostu: dymić.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.