Dziennik Gazeta Prawana logo

Z frekwencją jak z cholesterolem. Morał z krakowskiego referendum

Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski
Sztab Aleksandra Miszalskiego zniechęca mieszkańców Krakowa do brania udziału w referendum odwoławczym. To hipokryzja czy jedyna sensowna strategia polityczna?Kraków.pl / B. Świerzowski
19 maja, 16:18

Przez lata słyszeliśmy, że wysoka frekwencja to triumf demokracji i wzrost obywatelskiej świadomości. Ale gdy głosowanie zaczyna zagrażać lokalnej władzy, ci sami politycy i autorytety nagle odkrywają uroki pozostania w domu w dniu głosowania.

„Nie śpij, bo cię przegłosują” – przestrzegała kampania profrekwencyjna wspierana przez Unię Metropolii Polskich w 2023 r. Owa Unia to fundacja samorządowców, w której radzie zasiadają m.in. prezydenci miast, a wśród nich prezydent Krakowa Aleksander Miszalski, o którym ostatnio głośno jest z uwagi na referendum odwoławcze. W 2023 r. chodziło o odsunięcie od władzy centralnej PiS i jego satelitów, a eksperci od sondaży powtarzali, że jedyną szansą antypisowskiej koalicji będzie wysoka frekwencja. Stąd ta mobilizacja, która poskutkowała m.in. obrazkami z wrocławskiego Jagodna. Z tych samych powodów – choć już bez sukcesu – mobilizowano elektorat „demokratyczny” w 2025 r. Ale kiedy wieczorem 19 maja ogłoszono exit poll wskazujący na przewagę Rafała Trzaskowskiego, bystrzejsi analitycy wiedzieli: „to za mało, będzie mijanka”. I faktycznie, wygrał Karol Nawrocki.

Pozostało 71% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.