Z frekwencją jak z cholesterolem
Przez lata słyszeliśmy, że wysoka frekwencja to triumf demokracji i wzrost obywatelskiej świadomości. Ale gdy głosowanie zaczyna zagrażać lokalnej władzy, ci sami politycy i autorytety nagle odkrywają uroki pozostania w domu w dniu głosowania.
„Nie śpij, bo cię przegłosują” – przestrzegała kampania profrekwencyjna wspierana przez Unię Metropolii Polskich w 2023 r. Owa Unia to fundacja samorządowców, w której radzie zasiadają m.in. prezydenci miast, a wśród nich prezydent Krakowa Aleksander Miszalski, o którym ostatnio głośno jest z uwagi na referendum odwoławcze. W 2023 r. chodziło o odsunięcie od władzy centralnej PiS i jego satelitów, a eksperci od sondaży powtarzali, że jedyną szansą antypisowskiej koalicji będzie wysoka frekwencja. Stąd ta mobilizacja, która poskutkowała m.in. obrazkami z wrocławskiego Jagodna. Z tych samych powodów – choć już bez sukcesu – mobilizowano elektorat „demokratyczny” w 2025 r. Ale kiedy wieczorem 19 maja ogłoszono exit poll wskazujący na przewagę Rafała Trzaskowskiego, bystrzejsi analitycy wiedzieli: „to za mało, będzie mijanka”. I faktycznie, wygrał Karol Nawrocki.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.