Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Wojna z Zielonym Ładem według Czarnka? To przepis na scenariusz brytyjski

Przemysław Czarnek
Przemysław Czarnek buduje swój polityczny wizerunek jako zaciekły wróg transformacji energetycznejMateriały prasowe
dzisiaj, 19:01

Polacy są gotowi ograniczyć ETS nawet kosztem konfliktu z UE – wynika z sondażu dla DGP. Tyle że polityczna deklaracja sprzeciwu wobec systemu emisji CO2 może oznaczać coś znacznie poważniejszego: uderzenie w fundamenty wspólnego rynku, od którego zależy polska gospodarka.

W sprawie ETS większość Polaków wydaje się stać na stanowisku nieodległym od tego, które wyartykułował ostatnio kandydat PiS na premiera. Nie tylko sprzeciwiają się oni opłatom za emisję CO2 w obowiązującym dziś w Unii Europejskiej kształcie – a więc obciążającym przede wszystkim energetykę i przemysł – ale wręcz deklarują gotowość, by w imię ich ograniczenia wejść na ścieżkę konfrontacji z Brukselą. Taki wniosek wysnuć można z wyników opisanego we wtorkowym wydaniu DGP sondażu, który na nasze zamówienie przeprowadziła pracownia badawcza SW Research. Na pytanie o to, czy Polska powinna ograniczyć stosowanie na swoim terytorium systemu opłat za emisję CO2 nawet za cenę ograniczenia dostępu do unijnych funduszy lub pojawienia się barier w dostępie krajowych firm do rynku UE, 50,4 proc. badanych udzieliło odpowiedzi pozytywnej. Na „nie” był mniej niż co czwarty ankietowany.

Nie chcieliśmy sugerować respondentom odpowiedzi. Dlatego w naszym pytaniu nie próbowaliśmy bliżej precyzować ceny „ograniczenia ETS na terytorium jednego kraju”. Zwłaszcza w scenariuszu, jaki zarysował Przemysław Czarnek: poprzez stwierdzenie nieważności i wyeliminowanie z porządku prawnego przepisów dyrektywy ETS (podstawą miałoby być orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 2025 r.). W przeciwieństwie do łagodniejszych rozwiązań niwelujących niepożądane skutki systemu na sytuację odbiorców energii na poziomie krajowym (np. rozwiązania, które położyła na stole w projekcie ustawy obniżającej ceny prądu Kancelaria Prezydenta, czy propozycji włoskiego rządu związanych z wpływem kosztów CO2 na rynek hurtowy) i w przeciwieństwie do kierowanych pod adresem UE postulatów w rodzaju zawieszenia mechanizmu czy wprowadzenia limitów cen CO2, jednostronne „wyjście” z ETS to w zasadzie pewność zaistnienia kryzysu w relacjach Polski ze wspólnotą. I to znacznie głębszego, niż ten związany z ustrojową pozycją sądów, którego świadkami jesteśmy od 2017 r. A w konsekwencji być może napisanie nowego rozdziału w historii europejskiej dezintegracji.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.