Polska polityka między rybką Dory a królem Julianem. Reagujemy zamiast planować
Gdzie jest Dory? Dokładnie tam, gdzie polska debata publiczna. W miejscu, które pięć minut później nie ma znaczenia. Głośno, nagle i bez sensu. Zgodnie z zasadą króla Juliana – zróbmy to tak szybko, żeby nie można było się zorientować, że to bez sensu.
Zasadę króla Juliana jako definiującą polską politykę przedstawił mi jeden z posłów. A odwołanie do bajek nie jest czystą złośliwością, tylko efektem rosnącego przekonania, że smartfony powinniśmy odebrać nie nastolatkom, lecz posłom.
Media społecznościowe zmieniają sposób myślenia polityków
Jednym z najbardziej przerażających elementów naszej rzeczywistości jest oglądanie profili społecznościowych polskich polityków. Pal licho głupie rymowanki, absurdalne filmiki z zupą w roli głównej czy dobierane w pośpiechu melodyjki do rolek. O wiele gorsze jest to, że oni wdają się w dyskusje i awantury z internautami, a przede wszystkim traktują swoje feedy jako źródło informacji. Nie można nikomu zabronić dostarczania darmowego contentu firmom amerykańskich miliarderów. Od polityków powinniśmy jednak oczekiwać umiejętności zarządzania swoją obecnością w mediach społecznościowych i zdolności do postrzegania rzeczywistości i kierowania nią w oparciu o fakty, a nie mity. To zaś, że królem uzależnienia od społecznościówek jest Donald Trump, powinno być przestrogą, a nie zachętą.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.