Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Lunatycy w czasach Twittera

I wojna światowa / tweety Donalda Trumpa
I wojna światowa / tweety Donalda Trumpa
dzisiaj, 19:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Metoda Donalda Trumpa jest skuteczna – twierdzą jego zwolennicy. Wskazują na to, że chaos, maksymalizacja żądań, tworzenie poczucia niepewności i nieoznaczoności dają sukces. I podkreślają, że prezydent USA osiąga wymierne korzyści dla swojego kraju, którego interes jasno wskazywał jako najważniejszy. Przeniesienie do dyplomacji biznesowych metod osiągania dealu ma jednak pewne minusy.

Donald Trump to wspaniały prezydent. Przynajmniej dla dziennikarzy. Przynajmniej niektórych. Nikt tak szybko nie generuje tylu tweetów. Nie przedstawia tak zupełnie różnych stanowisk w odstępie ledwie paru godzin. Nie wprowadza tak wielkiego zamieszania i takiej niepewności. Świetnie się to opisuje, komentuje i tłumaczy. Genialny, niekończący się temat. Żrące. Nadające się na pasek telewizyjny i otwarcie serwisu.

Metoda Trumpa jest skuteczna i pozwala osiągać cele – twierdzą jego zwolennicy, ale też dość liczni eksperci. Wskazują na to, że chaos, maksymalizacja żądań, tworzenie poczucia niepewności i nieoznaczoności dają sukces. I podkreślają, że prezydent Donald Trump osiąga wymierne korzyści dla Stanów Zjednoczonych, których interes jasno wskazywał jako najważniejszy.

Przeniesienie do dyplomacji biznesowych metod osiągania dealu ma jednak pewne minusy. Na przykład taki, że nieudany blef może oznaczać nie tylko straty finansowe, ale też spowodować wywrócenie stolika. W tym przypadku świata.

Donald Trump lubi poszaleć z czcionką

„Lunatycy”, genialna książka Christophera Clarka, opisująca wybuch pierwszej wojny światowej, pokazuje historię takiego właśnie przewrócenia planszy. Samobójstwa Europy. Oczekiwanego i przewidywanego, ale w sumie niechcianego. Żaden z uczestników gorących letnich gier dyplomatycznych z 1914 roku nie chciał takiej wojny, jaka przyszła. Większość nie chciała żadnej wojny. Wszyscy jednak znaleźli się w pułapce wzajemnego niezrozumienia, niepewności i strachu. Komunikacyjnych kłopotów – jak ten u serbskiego premiera, który nie potrafił odcyfrować wysłanego do niego, napisanego pismem gotyckim listu.

Donald Trump też lubi poszaleć z czcionką, ale nie to jest kluczowym problemem ze zrozumieniem jego intencji. W 1914 roku brak zrozumienia intencji i celów innych graczy sprawił, że w 20 dni rozpoczęła się wojna totalna. Dziś problem polega na tym, że żyjemy w świecie, w którym wystarczy raptem 20 minut do tego, by nie tylko rozpocząć kolejną wojnę, ale i skończyć świat.

Mechanizmy raz wprawione w ruch prowadzą do zagłady

Niepewność dotyczy też coraz większej liczby graczy mających realne zdolności stworzenia broni masowej zagłady. Mechanizmy jej użycia stają się coraz bardziej zautomatyzowane i zaprogramowane. Niczym plany mobilizacyjne z 1914 roku, które raz wprawione w ruch doprowadziły nas do zagłady. Jednocześnie zaufanie i tradycyjna komunikacja stają się coraz mniej pewne i trwałe. A to one miały pozwolić wyjaśnić, że wcale jeszcze nie rozpoczęliśmy wojny totalnej.

Obecna sytuacja nie jest jedynie winą Trumpa. To inny prezydent regularnie straszy świat bronią nuklearną i atakuje cywilne cele rakietami balistycznymi. Trump być może jest po prostu skuteczniejszy w grze rozpoczętej przez innych. Jeżeli jednak chce cieszyć się z owoców swoich sukcesów, musi sprawić, że przynajmniej niektóre kanały komunikacji zostaną wyjęte z gry, która daje nam, dziennikarzom, tyle tematów.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.