Dziennik Gazeta Prawana logo

TSUE studzi spór o sądy, ale go nie kończy [KOMENTARZ]

TSUE, wyrok TSUE
Orzeczenie TSUE w jakimś stopniu ogranicza blokowanie składów sędziowskich i kwestionowanie zapadających orzeczeń. To jednak nie koniec sporu o tzw. neosędziówShutterstock
dzisiaj, 12:42

Trybunał Sprawiedliwości UE zrobił dziś wiele, by spór o sądy w Polsce nie eskalował na kolejne obszary i nie uderzał bezpośrednio w obywateli. Ale bez politycznej woli jego rozwiązania orzeczenie to może pozostać tylko jednym z wielu, których znaczenie i tak będzie zależeć od interpretacji.

Wyrok TSUE o KRS: koniec automatycznego podważania sędziów

TSUE stwierdził, że udział obecnej Krajowej Rady Sądownictwa w procedurze powołania sędziego nie wystarcza, by automatycznie podważyć jego status. Decyzja o wyłączeniu wymaga konkretnych dowodów, a nie samego faktu powołania. Konieczna jest całościowa ocena wszystkich okoliczności towarzyszących powołaniu tego sędziego, a sądy krajowe powinny mieć możliwość kontroli tego, czy dany sędzia spełnia wymóg niezawisłości i gwarantuje prawo do bezstronnego sądu.

To ważny wyrok. I choć może nie zatrzyma rozszalałego polityczno-prawnego sporu wokół sądownictwa, to może ograniczyć jego negatywne skutki dla obywateli. Orzeczenie może zastopować rosnącą falę podważania składów sędziowskich i orzeczeń ze względu na fakt, że sędzia przeszedł procedurę nominacyjną przez KRS wybraną w politycznym trybie. Dla wielu pełnomocników stron przegrywających stało się to bowiem sprytnym wytrychem do zablokowania procesu bądź niekorzystnego orzeczenia. Opinię publiczną zszokowała nie tylko sprawa sądu z Giżycka, który nie uznał wyroku rozwodowego z powodu zakwestionowania statusu sędziego powołanego przy udziale nowej KRS, ale także szereg spraw karnych, gdzie oskarżeni o najcięższe przestępstwa unikali w ten sposób kary. Był to poważny sygnał alarmowy, że narastający i nierozwiązany wciąż spór przekracza czerwone linie.

Interpretacje i dotychczasowe orzeczenia TSUE były podstawą nie tylko do kwestionowania statusu sędziów na salach sądowych, ale też impulsem dla wdrażania narzędzi ustawowych, które miałyby doprowadzić do automatycznej degradacji albo usunięcia tzw. neosędziów poprzez prostą dedukcję, że niezawisłość sędziego, który przeszedł przez nową KRS, jest z definicji skażona.

Próba rozwiązania problemu „neosędziów” na drodze legislacyjnej nie przyniosła jednak rezultatów. Bezkompromisowy kurs przyjęty przez ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, a wcześniej jego poprzednika Adama Bodnara, był politycznie niewykonalny z uwagi na brak kontroli nad pełnym procesem legislacyjnym. A przyjęte rozwiązania łatwo mogły się rozbić o prezydenckie weto lub nieprzychylny obecnej koalicji rządzącej Trybunał Konstytucyjny. W efekcie tego klinczu sprawy toczyły się w sposób niejednolity przed samymi sądami, które – w zależności od indywidualnego podejścia – kwestionowały orzekające składy.

Spór o „neosędziów” trwa. Bez decyzji politycznej nie zniknie

TSUE pozornie ułatwił nam wyjście z tej sytuacji. W zasadzie zablokował dalsze rozlewanie się zjawiska podważania składów sędziowskich, choć sam problem nie został wciąż rozwiązany. Również dlatego, że do wyroków TSUE podchodzimy w sposób instrumentalny. Ich rozumienie opiera się na interpretacjach albo na pomijaniu. Tak też zapewne będzie i w tej sprawie – za chwilę wyrosną po jednej i drugiej stronie dziesiątki interpretacji, jak traktować orzeczenie TSUE – w zależności od tego, po której stronie sporu stoi interpretujący. Prawica już pieje z zachwytu, że „linia Żurka została zmiażdżona”, a po drugiej stronie zapewne zaraz pojawią się profesorowie wskazujący, że ten wyrok należy inaczej rozumieć, niż się pozornie wydaje.

Pozytywne w tej sprawie jest to, że zapadłe orzeczenie w jakimś stopniu ogranicza blokowanie składów sędziowskich i kwestionowanie zapadających orzeczeń. Jednakże ten spór jest zbyt silny, zbyt emocjonalny i zbyt niejednoznaczny, żeby go przeciąć jednym czy drugim orzeczeniem unijnego sądu. Owszem, TSUE usypał dziś nową ścieżkę, dzięki której spór może nie eskalować na nowe obszary. Ale bez politycznej woli, by go rozwiązać, wyrok pozostanie tylko jednym z wielu orzeczeń.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.