Prawica odrzuciła SAFE, zanim program powstał
Debata o programie SAFE wyglądała jak triumf merytoryki w polskiej polityce. Problem w tym, że argumenty były tylko dekoracją. Spór o unijne pożyczki na obronność odsłonił głębszy proces – rosnącą nieufność wobec UE i zmianę strategicznego myślenia polskiej prawicy.
Dyskusja o programie SAFE to intelektualne delicje. Pół kraju dostało przyspieszony kurs na temat rentowności polskich obligacji i tego, jak wpływa na nią wydłużenie zapadalności długu. Pogadaliśmy o tym, jaki procent zamówień trafi do polskich firm i czy 80 proc. wystarczy. Wypłynęliśmy na szerokie wody dyskursu, spierając się o to, jak definiować polski kapitał i czy zagraniczna firma zarejestrowana w Polsce tę definicję spełnia. Znalazło się i miejsce dla prawników (czy warunkowość przy SAFE oznacza polityczną swobodę Komisji Europejskiej?) i nie zabrakło geopolityki (czy program przyhamuje zakupy z USA?).
Cóż to była za debata! W świecie sporów zdominowanych przez leninowskie „kto kogo” ta była jak haust świeżego powietrza. Problem w tym, że spór o SAFE był tylko pozornie prowadzony na argumenty. Stosunek do tego programu nie wynikał z bilansu wszystkich za i przeciw. To był merytoryczny, ale jednak teatr.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.