W sprawie Armenii piłka jest po stronie Zachodu
Wybory w Armenii potwierdziły społeczne poparcie dla kursu Nikola Paszyniana: pojednania z sąsiadami i stopniowego odchodzenia od Rosji. Problem w tym, że Erywań pozostaje gospodarczo zależny od Moskwy, a powodzenie tego zwrotu zależy dziś bardziej od Zachodu niż od samych Ormian.
Optymiści mówią, że wyniki wyborów w Armenii przypieczętowują jej prozachodni zwrot. Mają rację, ale nie doceniają zagrożeń. Oczywiście sam fakt uzyskania jednoznacznego mandatu przez premiera Nikola Paszyniana świadczy o społecznej aprobacie dla jego polityki. Polityki – podkreślmy – dla Ormian trudnej. Po pierwsze, zmusza ona ludzi do przyjęcia do wiadomości utraty Karabachu i ekspulsji Ormian z tego regionu. Po drugie, każe postawić krzyżyk na dotychczasowej tożsamości narodu, która opierała się na ciągłym przeżywaniu dokonanej przez Turków w 1915 r. zagłady ponad miliona Ormian oraz na bolesnej nostalgii za dawną wielkością.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.