Dziennik Gazeta Prawana logo

Państwo świeckie tylko formalnie. Po orzeczeniu TSUE

Małżeństwo jednopłciowe
Publiczna dyskusja o małżeństwach jednopłciowych wywołuje zwykle ogrom emocji, a jej uczestnicy od lat odwołują się do tego samego zestawu argumentów: „konstytucja”, „tradycja”, „wartości”. Tymczasem Konstytucja RP nie zakazuje małżeństw jednopłciowych.
9 lutego, 17:20
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Publiczna dyskusja o małżeństwach jednopłciowych wywołuje zwykle ogrom emocji, a jej uczestnicy od lat odwołują się do tego samego zestawu argumentów: „konstytucja”, „tradycja”, „wartości”. Tymczasem Konstytucja RP, obejmując szczególną ochroną małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, nie zakazuje istnienia małżeństw jednopłciowych.

Podobnie rzecz ma się ze związkami partnerskimi. Używane w art. 446 par. 3 kodeksu cywilnego pojęcie „rodziny” orzecznictwo interpretuje szeroko, a osoba najbliższa, o której mowa w art. 115 par. 11 kodeksu karnego, odnosić się może także do partnera. Wychodzi więc na to, że tylko kodeks rodzinny i opiekuńczy tego rodzaju rozwiązania nie zna, stojąc na straży modelu „chłopak i dziewczyna – normalna rodzina”.

Mimo to polskie organy muszą uznawać skutki prawne małżeństw jednopłciowych zawartych legalnie w innym państwie Unii Europejskiej w zakresie niezbędnym do wykonania praw unijnych. A po wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z 25 listopada 2025 r. dotyczy to również odmów transkrypcji. Nie dlatego, że kodeks rodzinny i opiekuńczy poddano nowelizacji, lecz dlatego, że polskie organy muszą tak czynić, co wynika z utrwalonej linii orzeczniczej TSUE. Ów rozdźwięk między tym, co u nas mówi prawo, a tym, co de facto obowiązuje, jest dziś jednym z najbardziej wymownych przykładów tego, jak polskie ustawodawstwo nie nadąża za życiem, a ściślej – jak bardzo nie chce nadążyć, pozostawiając w cieniu niemałą część swoich obywateli. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu mówi wprost, że brak jakiejkolwiek instytucjonalnej ochrony par jednopłciowych narusza prawo do życia prywatnego i rodzinnego – a zatem presja nie idzie wyłącznie „z Brukseli”.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.