Zakaz mediów społecznościowych do 15 lat: Projekt Giertycha, Nowackiej i Rosy 2026
Zakaz używania mediów społecznościowych przez dzieci i młodzież do piętnastego roku życia ma trzy sensy: psychologiczny, prawny i polityczny. I dlatego wszystkim się opłaca, niezależnie od tego, czy to ograniczenie się zmaterializuje, czy pozostanie tylko legislacyjną wrzutką.
Nie ma dzisiaj wynalazku technologicznego, który lepiej rozpracowałby nasz psychologiczny układ nagrody niż portale społecznościowe. Scrollujemy na potęgę i robią to także dzieci, tracąc po drodze możliwość koncentracji uwagi i umiejętność budowania zdrowych relacji międzyludzkich w realu. Tzw. media społecznościowe to po prostu cyfrowa, pluszowa wersja jednorękiego bandyty. Nigdy nie wiemy, co wyświetli się następne, a nasz mózg uwielbia dopaminę towarzyszącą temu oczekiwaniu. Tak działa hazard. Złaknieni akceptacji nieustannie sprawdzamy, czy ktoś coś nam polubił albo skomentował i traktujemy to jako dowód społecznej słuszności naszych spostrzeżeń. Na dodatek algorytmy chętnie pokazują nam więcej tego, co nas angażuje. Wobec tego wikłamy się w bańki informacyjne, stając się coraz bardziej podatni na dezinformację - coraz bardziej zaawansowaną i coraz częściej zaprojektowaną z politycznym zamiarem.
To prawda, że zakaz używania mediów społecznościowych przez dzieci może w praktyce łatwo okazać się fikcją. Ale w takim samym stopniu jest nią przekonanie, że jeśli zamkniemy oczy, to problem sam zniknie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.