Bronić Grenlandii przed USA? A może lepiej wejść z nimi pod Złotą Kopułę [OPINIA]
Zamiast ekscytować się obroną Grenlandii i dywagować o rozpadzie NATO, Europejczycy lepiej by zrobili, rozmawiając z Donaldem Trumpem na temat włączenia naszego kontynentu do projektu Złotej Kopuły. Może się bowiem okazać, że amerykański zwrot geostrategiczny pozostawi Europę w osamotnieniu wobec nuklearnego szantażu Rosji i Chin.
Obrona Grenlandii w wykonaniu europejskich polityków w swej absurdalności dorównuje dyplomatycznej nieumiejętności obecnej administracji w Białym Domu. Sytuacja, w której na największej wyspie świata lądują dwa samoloty wojskowe wiozące kilkudziesięciu żołnierzy, a media uznawane z jakichś przyczyn za poważne przedstawiają to jako rozpoczęcie przygotowań do obrony przed aneksją przez Amerykę, z pewnością kiedyś zostanie przedstawiona w jakiejś political comedy. W Niemczech całkiem serio przeprowadzono ankietę, w której społeczeństwu postawiono pytanie, czy byłoby gotowe bronić Grenlandii przed USA, a 62 proc. pytanych udzieliło odpowiedzi twierdzącej. Nawet w odległej Rumunii trafił się dziennikarz tak zafiksowany na tym temacie, że przepytując tamtejszego ministra obrony, wydusił z nieszczęśnika deklarację, iż być może należałoby skorzystać z artykułu 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, a jak nie, to przynajmniej sformować „koalicję chętnych”. Nieźle, jak na kraj starający się od lat przedstawiać siebie Amerykanom jako wschodnioeuropejskiego prymusa w dziedzinie obrony i współpracy transatlantyckiej.
Amerykanie natomiast zachowują się tak, jakby chcieli nie tylko wywołać, ale i podsycić dziwaczne reakcje ze strony Europejczyków. Prezydent Donald Trump oznajmia prosto z mostu i w swoim niepowtarzalnym stylu, że po prostu potrzebuje Grenlandii i nie może pozwolić na sytuację, w której wokół wyspy „aż roi się” od jednostek chińskich i rosyjskich. J.D. Vance przybiera swoją marsową minę niezadowolonego ochroniarza i stwierdza, że jeśli Europa nie zapewni duńskiej prowincji bezpieczeństwa, wówczas Stany Zjednoczone będą musiały „wkroczyć do akcji”. I wszystko to wobec daleko idącej otwartości ze strony zarówno Duńczyków, jak i Grenlandczyków, którzy chętnie pozwolą amerykańskiemu wojsku urządzić tam tyle baz, ile dusza zapragnie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.