Co zrobić z deficytem budżetowym?
To w zasadzie pewne. Dzisiaj rząd przyjmie projekt budżetu na przyszły rok. Tutaj nie ma co się spodziewać rewolucji - wszystkie generalne parametry dotyczące państwowej kasy w przyszłym roku są już znane. Łącznie z wielkością pokaźnego deficytu - 52,2 mld złotych. Znacznie bardziej interesujące jest inne poważne wyzwanie dla gabinetu Donalda Tuska, czyli drogi wyjścia z budżetowej luki w najbliższych latach.
Sprawa jest niesłychanie istotna. O ile ekonomiści i rynki finansowe raczej pogodzili się z wymiarem przyszłorocznego deficytu, to coraz bardziej ważne i aktualne staje się pytanie: co dalej? Tutaj nie chodzi o niezobowiązujące pomysły i prognozy, lecz o konkret i to o konkret wiarygodny. Polska w ostatnich kilkunastu miesiącach solidnie zapracowała na tę wiarygodność, czego wyrazem jest właśnie względny spokój, z jakim odebrano przyszłoroczny deficyt.
Ale nic nie jest dane raz na zawsze. Polskiemu rządowi patrzy na ręce cały finansowy świat. Inwestorzy, którzy będą zastanawiać się, czy polskie papiery dłużne są aby solidną i bezpieczną inwestycją, czy agencje ratingowe, które już sygnalizowały, że pilnie przyglądają się polskiemu deficytowi. Co by się działo, gdyby doszły do wniosku, że należy coś zmienić w ratingu Polski, lepiej nie myśleć. Deficyt to także problem dla nas wszystkich, obywateli tego kraju. Długi trzeba spłacać i jeżeli się nic nie zmieni, to ze swoich podatków będą nimi obciążone nasze dzieci i wnuki. Kosztem inwestycji w służbę zdrowia, edukację, naukę czy infrastrukturę. Z wysokim deficytem żyć się da, ale wszyscy od tego będziemy biedniejsi.
@RY1@i02/2009/190/i02.2009.190.000.002b.101.jpg@RY2@
Marcin Piasecki
Marcin Piasecki
marcin.piasecki@dziennik.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu