Duży może więcej
Jeżeli Komisja Europejska złamie się i wyrazi zgodę na wpompowanie miliardów we francuski przemysł motoryzacyjny, potwierdzi obowiązującą w Polsce opinię, że w Unii Europejskiej są równi i równiejsi. Zaledwie kilka miesięcy temu brukselscy urzędnicy nie byli już tak wyrozumiali i pomoc polskiego państwa dla stoczni uznali za niedozwoloną, nakazując rządowi sprzedaż ich majątku lub zwrot do budżetu wpompowanych w zakłady środków. Czy teraz KE podobnie nakaże Francuzom sprzedaż zagrożonych upadłością fabryk Peugeota lub Citroena? Coś mi mówi, że wizja płonących przedmieść Paryża i możliwej blokady kraju, urządzonej przez wyjątkowo sprawne francuskie związki zawodowe, wystarczy, by Bruksela zmieniła przepisy, pozwalając - nie tylko nad Sekwaną - rządowi na wspieranie narodowych branż strumieniem gotówki. Kłopot w tym, że na sztucznym poprawianiu konkurencyjności w długiej perspektywie nikt jeszcze nie zyskał.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.