Wykolejone PKP
Zwykle nie żałuję polityków, ale tym razem nawet współczuję ministrowi infrastruktury Cezaremu Grabarczykowi. Porwał się on na państwo w państwie, czyli PKP, i chce dla dobra przewoźników oraz pasażerów wydzielić spółkę zarządzającą kolejową infrastrukturą ze skostniałych struktur PKP, w którym co czwarty zatrudniony przepracował na kolei co najmniej 30 lat. Jestem przekonany, że obecny prezes PKP będzie blokował reformę wszystkimi możliwymi sposobami, choćby nawet własnym ciałem. Powód jest prosty. Oddanie pod ministerialną kuratelę PKP PLK, spółki notującej roczne przychody na poziomie 3,5 mld zł i zarządzającej tysiącami kilometrów torów i trakcji, sprawi, że on sam stanie się... niepotrzebny. Tym bardziej że w grudniu Grupę PKP znacznie już odchudzono, przekazując samorządom PKP Przewozy Regionalne, kolejnego kolejowego giganta uruchamiającego 3 tys. pociągów dziennie. Oby interes kilku prezesów nie wygrał z interesem nas wszystkich.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.