Reforma po kolejarsku
Nie dziwię się marszałkom, że prowadzą twarde targi z PKP PR w sprawie wysokości tegorocznych umów na przewóz pasażerów. W końcu nie taka była umowa. Rząd i kolejarze jesienią obiecali samorządom znacznie niższe dopłaty, a teraz żądają kwot o wiele wyższych. To nie fair. Marszałkowie sami są jednak sobie winni. Już we wrześniu, gdy odgrażali się, że z reformy na kolei będą nici, bo spółka jest w słabej kondycji, a nakłady na inwestycje tylko na papierze, ministerialne korytarze uspokajały, że reforma będzie na czas, bo musi. I miały rację, bo jak zwykle zamiast zasad ekonomii i zdrowego rozsądku na polskiej kolei zwyciężyła polityka. Aż 15 marszałków jest bowiem koalicyjnych. A ci stwierdzili, że za przewozy pasażerskie umierać nie warto i nie zablokowali byle jakiej reformy.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.