Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Senacki pomysł na karty nie jest zły

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

W ostatnich tygodniach nasiliła się dyskusja nad senackim projektem nowelizacji ustawy z 19 sierpnia 2011 r. o usługach płatniczych (Dz.U. z 2011 r. nr 199, poz. 1175 z późn. zm.), który trafił do laski marszałkowskiej 13 grudnia 2012 r. Zapewne przeszedłby on bez większego echa, jest bowiem jednym z pięciu projektów zmian tejże ustawy, gdyby nie brzmienie projektowanego art. 34b. Przepis ten zakazuje umieszczania w umowach z akceptantami kart płatniczych (np. sklepami) klauzul, które uniemożliwiają akceptantowi przyjmowanie zapłaty wyłącznie wybranymi kartami płatniczymi wydanymi w ramach umowy z daną organizacją kartową - lub takie prawo ograniczają. Oznacza to, że właściciel sklepu bądź usługodawca uzyska prawo do akceptowania zapłaty wyłącznie przy użyciu wybranych przez niego kart płatniczych (np. karatami debetowymi, kredytowymi, premiowymi). Regulacja ta stanowi zatem wyłom w dotychczas obowiązującej zasadzie "honour all cards" (respektowania wszystkich kart).

Senacka propozycja wnosi powiew świeżości do rządowych i poselskich projektów mających na celu obniżenie opłat interchange, które w Polsce są najwyższe w Europie (niemal dwukrotnie wyższe od średniej europejskiej). Są to opłaty pobierane od akceptantów przez organizacje wydające karty płatnicze za możliwość rozliczenia płatności przy użyciu tychże kart.

Propozycja spotkała się jednak z silną krytyką płynącą głównie z sektora bankowego. Wskazuje się, że cały ciężar uwolnienia akceptantów od zasady honorowania wszystkich kart spadnie na konsumentów. To konsument bowiem będzie musiał liczyć się z ryzykiem, że w danym sklepie nie zapłaci swoją kartą płatniczą, gdyż jej rodzaj nie będzie akceptowany przez sprzedawcę. W konsekwencji zmusi to klientów do posiadania większej liczby kart płatniczych i ponoszenia związanych z tymi opłat bądź do powrotu do rozliczeń gotówkowych, uznawanych obecnie za mniej wygodne.

Na całą sprawę można jednak, a nawet należy, spojrzeć inaczej. Po pierwsze proponowany art. 34b nie stanowi nakazu akceptowania tylko niektórych kart płatniczych, a jedynie wprowadza taką możliwość. Po wtóre nie zabrania zawierania umów zobowiązujących akceptantów do nieprzyjmowania zapłaty wyłącznie wybranymi kartami płatniczymi, co w praktyce może zmniejszyć dowolność postępowania sprzedawców i usługodawców.

Najistotniejszym argumentem jest wszakże wplecenie proponowanej normy prawnej w mechanizmy rynkowe. Sklepikarz zapewne nie zaryzykuje odmowy akceptacji najpopularniejszych kart płatniczych, łatwo może bowiem wykorzystać to konkurencja. Dla konsumenta prostszym i tańszym rozwiązaniem będzie zmiana sklepu, a nie zawarcie umowy na kolejną kartę płatniczą.

Z innej zaś strony karty płatnicze o najmniejszym stopniu akceptowalności w sklepach przestaną być atrakcyjne dla klientów. Banki, chcąc utrzymać daną kartę na rynku, zapewne wybiorą ostatecznie obniżenie opłat interchange. Nie zaryzykują braku popytu na ich produkt, co doprowadziłoby finalnie do całkowitej utraty przychodów z tego tytułu.

Wbrew zatem podnoszącym się głosom krytyki rozwiązanie proponowane przez Senat może zwiększyć konkurencję nie tylko pomiędzy bankami, lecz także sklepami. Większa konkurencja natomiast przeważnie przekłada się na zmniejszenie opłat, co jest jednym z celów omawianej nowelizacji ustawy o usługach płatniczych. Początkowe zamieszanie może zostać szybko zniwelowane przez rynek i wolną konkurencję, a na tej ostatniej najczęściej wygrywa konsument.

@RY1@i02/2013/092/i02.2013.092.21500020a.802.jpg@RY2@

Michał Koralewski, radca prawny, wspólnik zarządzający w Kancelarii Radców Prawnych Legitus s.c. w Gdańsku

Michał Koralewski

radca prawny, wspólnik zarządzający w Kancelarii Radców Prawnych Legitus s.c. w Gdańsku

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.