Wstydliwy majątek
Propozycja, by uporządkować materię w jednej ustawie, a jednocześnie na niemal wszystkich funkcjonariuszy publicznych nałożyć obowiązek składania (i najczęściej też publikowania) oświadczeń majątkowych, budzi kontrowersje. Jest, krótko mówiąc, trochę nam obca "kulturowo". Choć jednocześnie w Polsce pieniądze - czy szerzej: majątek - to bardzo interesujący temat. Zwłaszcza gdy chodzi o cudze pieniądze...
Jednak pora się chyba pogodzić z tym, że pełnienie wielu funkcji (które nie jest przecież obowiązkowe) będzie się łączyć nie tylko z przywilejami, ale też z pewnymi dolegliwościami. Na przykład takimi jak konieczność ujawniania - wybranym osobom lub szerokiej publiczności - stanu majątkowego. Podoba nam się, że parlamentarzyści i ministrowie już dziś muszą to robić (choć ci drudzy niejawnie, co też ma się zmienić). Dlaczego miałoby się nam nie podobać, że ich śladem będą musieli pójść np. orzecznicy ZUS (założę się, że nie brak ciekawskich, którzy chętnie poznaliby dane majątkowe wszystkich lekarzy, przynajmniej tych opłacanych przez NFZ) czy notariusze?
Majątek nigdy nie powinien być kryterium oceny kogokolwiek lub czegokolwiek, w tym kryterium oceny przydatności danej osoby do pełnienia jakiejkolwiek funkcji. Ale - jeśli jest zdobyty legalnie, a zwłaszcza własną ciężką pracą - nie jest powodem do wstydu, wręcz przeciwnie.
Bać się trzeba o coś innego. Analiza oświadczeń np. posłów wskazuje, że często są wypełniane niedbale bądź nieszczerze, z lekceważeniem dla inteligencji wyborców. Idea ma sens, jeśli traktuje się ją poważnie. W przeciwnym razie ośmiesza samą siebie.
@RY1@i02/2014/140/i02.2014.140.000000200.802.jpg@RY2@
Krzysztof Jedlak szef Gazety Prawnej
Krzysztof Jedlak
szef Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu