Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Ważne są nie tylko ceny energii

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Rezygnacja z nowych celów wyznaczonych energetyce odnawialnej i efektywności energetycznej po 2020 r. oraz odkładanie na później decyzji dotyczących przyszłości unijnej polityki klimatycznej nie są receptą na problemy i wyzwania, o których pisze Henryka Bochniarz ("Skończmy z rolą osamotnionego lidera", DGP z 24 lutego). Co więcej, wiele z podniesionych przez nią kwestii zostało przedstawionych w sposób stronniczy.

Nieprawdą jest, że unijna polityka ochrony klimatu obniża konkurencyjność europejskiego przemysłu. Spadek udziału UE w rynku eksportowym produktów przemysłu energochłonnego jest głównie wynikiem dynamicznego rozwoju gospodarek wschodzących. Redukcja roli przemysłu w krajach rozwiniętych jest naturalnym procesem, który jednak postępuje powoli: według Międzynarodowej Agencji Energetycznej aż do 2035 r. Europa pozostanie największym światowym eksporterem produktów wytwarzanych przez energochłonne sektory przemysłu. Nawet Marcin Korolec, odpowiedzialny w resorcie środowiska za politykę klimatyczną, przyznał na Twitterze, że to nie polityka ochrony klimatu jest kluczowym powodem wzrostu cen energii w Europie.

Teza Henryki Bochniarz, że europejscy inwestorzy uciekają z Europy w obawie przed polityką klimatyczną, jest nieuzasadniona. Dostępne raporty i opracowania, łącznie z obszernym studium przygotowanym dla Komisji Europejskiej pod koniec 2013 r. przez grupę Ecorys, jednoznacznie wskazują, że do tej pory nie zaobserwowano w Europie zjawiska ucieczki emisji, tj. przenoszenia wysokoemisyjnej produkcji przemysłowej w regiony o mniej restrykcyjnych regulacjach środowiskowych. Według Nicolasa Sterna, noblisty i ekonomisty zajmującego się problematyką zmian klimatycznych, bliskość rynków zbytu, koszt siły roboczej czy lokalne warunki prowadzenia działalności gospodarczej są znacznie ważniejsze przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych niż regulacje dotyczące ochrony klimatu.

Opublikowany w styczniu raport KE zwraca uwagę, że choć ceny gazu i energii elektrycznej w UE wzrosły w ostatnich latach znacząco bardziej niż w USA, to dzięki większej wydajności europejski przemysł utrzymał konkurencyjność na rynku globalnym. Pomimo rosnącej różnicy w cenach energii w Unii i w USA nie zaobserwowano znaczących zmian w bilansie handlowym między UE a USA, głównie dlatego że różnica pomiędzy wydajnością energetyczną europejskiego i amerykańskiego przemysłu jest kolosalna: unijni producenci osiągają znacznie wyższą wartość dodaną przypadającą na jednostkę zużytej energii. W latach 2001-2011 efektywność energetyczna przemysłu w UE wzrosła o prawie 20 proc., ponad dwa razy więcej niż w USA.

Pisząc, że "Stany Zjednoczone redukują emisję, jednocześnie rozwijając się", prezes Konfederacji Lewiatan sugeruje, jakoby w Europie redukcje emisji i rozwój gospodarczy stały ze sobą w sprzeczności. Nic bardziej mylnego. W latach 1990-2012 unijny PKB wzrósł aż o 44 proc., podczas gdy emisje spadły o 18 proc. Prognozowany wzrost PKB w latach 1990-2030 ma wynieść 93 proc., przy równoczesnej obniżce emisji o co najmniej 40 proc. Polska też ma na tym polu sukcesy. W latach 1988-2011 polski PKB wzrósł dwuipółkrotnie, przy równoczesnym ograniczeniu emisji gazów cieplarnianych o ponad 30 proc. Te przykłady udowadniają, że możliwy jest niskoemisyjny wzrost gospodarczy.

Zasadniczym problemem, który europejskiej gospodarce podcina skrzydła, nie są cele redukcji emisji, ale rosnące koszty importu paliw. Obecnie co roku UE wydaje na import ropy, gazu i węgla prawie 550 mld euro. To więcej niż dług Grecji, PKB Polski i prawie cztery razy więcej niż roczny budżet UE. Zależność Europy od importowanych nośników energii wciąż wzrasta. W 2010 r. Unia sprowadziła ponad 50 proc. ropy, gazu i węgla, wykorzystywanych przez kraje Wspólnoty. Według prognoz pod koniec kolejnej dekady UE będzie importować aż 70 proc. niezbędnych surowców energetycznych. W porównaniu z innymi uprzemysłowionymi gospodarkami Unia wydaje największy odsetek PKB na zakup importowanych paliw. Jednocześnie to właśnie rosnące ceny surowców, windowane przede wszystkim przez gospodarki krajów rozwijających się, będą głównym powodem wzrostu cen energii w Europie. Zmniejszanie importu paliw kopalnych będzie się zatem opłacać bez względu na to, jak ambitne będzie nowe globalne porozumienie o ochronie klimatu.

Wydarzenia polityczne ostatnich dni to dodatkowy argument za rozwojem odnawialnych źródeł energii i poświęceniem większej uwagi kwestiom oszczędności energii. Według analizy badającej wpływ nowych regulacji klimatyczno-energetycznych do 2030 r. na gospodarki krajów członkowskich UE radykalna poprawa efektywności energetycznej zdecydowanie zwiększyłaby bezpieczeństwo energetyczne Polski.

Na niedawnej konferencji BusinessEurope, organizacji, do której należy Konfederacja Lewiatan i której stanowisko Henryka Bochniarz reprezentuje, przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy być może zaskoczył jej uczestników, mówiąc, że dla konkurencyjności europejskiego przemysłu kluczowe są rozwój odnawialnych źródeł energii i poprawa efektywności energetycznej. Pragmatyczne i realistyczne podejście wymaga, aby wykorzystać te szanse.

@RY1@i02/2014/053/i02.2014.053.00000100b.802.jpg@RY2@

Julia Michalak ekspertka ds. unijnej polityki klimatycznej w Climate Action Network Europe

Julia Michalak

ekspertka ds. unijnej polityki klimatycznej w Climate Action Network Europe

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.