Ekonomista o SAFE: To nie jest manna z nieba, ale rachunek netto wychodzi na plus
Spór o finansowanie wydatków obronnych przez instrument SAFE coraz częściej sprowadza się do pytania, czy państwo nie mogłoby sfinansować zbrojeń samodzielnie przez emisję obligacji. Zdaniem dr. Michała Możdżenia z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie takie rozwiązanie jest realne, ale jego przewaga nad SAFE nie jest oczywista.
– Emisja obligacji to realny scenariusz, pytanie dotyczy jednak kalkulacji kosztów i korzyści – mówi ekonomista w rozmowie z DGP. Jak tłumaczy, kluczowa jest struktura wydatków. Skoro ok. 80 proc. środków ma zostać wydane w kraju, rząd potrzebuje złotówek, a SAFE to pożyczka w euro. – Rząd pożycza euro i idzie z nim do NBP, który pełni rolę kantoru. Wymienia walutę na złotówki, korzystając z przywileju emisji pieniądza – wyjaśnia.
W tym modelu NBP inwestuje otrzymane euro w zagraniczne aktywa. – Oprocentowanie uzyskiwane przez bank centralny jest zbliżone do kosztu SAFE. Te wartości w dużej mierze się neutralizują – dodaje.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.