Noblista o "śmieciowym" rynku pracy
Współczesnych ekonomistów można z grubsza podzielić na zdeklarowanych rynkowców i zatwardziałych keynesistów. I trzeba być postacią ogromnego formatu, by nie zostać zaliczonym do żadnej z tych szkół. Edmund S. Phelps taką postacią właśnie jest. A jego książka "Praca za płacę" to jeden z lepszych dowodów na jego intelektualną niezależność.
Phelps napisał tę pracę w 1997 r. A więc w czasie, gdy doktryna neoliberalna rządziła w światowej debacie ekonomicznej. Jeden z podstawowych dogmatów tamtych czasów brzmiał: ręce precz od rynku pracy! Im mniej obciążeń i oków nakładanych na wolny rynek, tym większa szansa, że widmo bezrobocia nigdy nie powróci. Wskaźniki makro potwierdzały diagnozę. Przez całe lata 80. i 90. kuracja neoliberalna, na jaką zdecydowały się najbardziej rozwinięte gospodarki świata, przynosiła wymierne efekty. Bezrobocie malało, a wzrost gospodarczy był więcej niż solidny. W tych warunkach głos Phelpsa brzmiał jak herezja. Bo ekonomista z nowojorskiej Columbii dowodził, że wolny rynek nie zdaje egzaminu. Cóż z tego, że w warunkach leseferyzmu miejsca pracy powstają jak grzyby po deszczu, skoro jest to najczęściej praca niepewna oraz słabo płatna. Ot, używając znanej nam dziś dobrze terminologii - "śmieciowa". Phelps pokazywał, że najsłabiej płatne miejsca zatrudnienia generowane przez kapitalizm nie przynoszą korzyści społecznej. Nie pozwalają bowiem czerpać z pracy żadnej dumy i budować poczucia własnej wartości wynikającej ze zdolności do zapewnienia sobie godziwego utrzymania. Z wykonującego taką pracę nie ma większego pożytku dla społeczeństwa i gospodarki.
"Płaca za pracę" jest właśnie o tym, jak temu zjawisku "śmieciowości pracy" zaradzić. Phelps uważa, że państwo powinno stworzyć system dopłat do najsłabiej opłacanych stanowisk w wolnej gospodarce. Wydane w ten sposób pieniądze, twierdzi, przyniosą więcej pożytku niż wysiłki związane z wydatkami na politykę społeczną. W ten sposób Phelps odpalił jednocześnie dwie rakiety. Jedną przeciwko tradycyjnej liberalnej wierze w wolny rynek, drugą skierował wprost w zwolenników tradycyjnego państwa dobrobytu.
To nie był pierwszy raz, gdy Phelps głosił poglądy idące w poprzek tradycyjnych podziałów. Po raz pierwszy zrobiło się o nim głośno w latach 60. Nie miał jeszcze trzydziestki, gdy stworzył tzw. złotą regułę akumulacji kapitału. Chodziło w niej o znalezienie zdrowej równowagi pomiędzy wydatkami a oszczędnościami. Po przełożeniu na finanse nawiązywała ona do powiedzenia "nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe". To znaczy, że każde pokolenie decydentów, zadłużając się, powinno myśleć, co by zrobiło, dostając w spadku taki właśnie poziom zadłużenia. Takie tezy nie były w smak dominującemu wówczas keynesowskiemu duchowi czasów. Jeszcze bardziej naraził się kilka lat później, publikując przełomową pracę dowodzącą, że za pomocą klasycznej polityki keynesowskiej (czy to fiskalnej, czy monetarnej) nie da się w sposób trwały obniżyć bezrobocia.
Z takimi zasługami Phelps mógł spokojnie zająć poczesne miejsce w gronie ideologów neoliberalizmu, który święcił triumfy w latach 80. i 90. ubiegłego wieku. Tak się jednak nie stało. Przekorny ekonomista znów poszedł pod prąd i przez obie te dekady wskazywał słabości spuszczonego z łańcucha wolnego rynku, zajmując się m.in. problematyką degeneracji stosunków pracy. Dlatego gdy w 2006 r. dostał ekonomicznego Nobla, komentatorzy mieli spory problem z jego zaszufladkowaniem. Bo który Phelps jest prawdziwy? Skruszony liberał? Antykeynesista domagający się państwowych interwencji? Sporo czasu zajęło zrozumienie, że Phelps to po prostu... Phelps. Postać we współczesnej ekonomii zupełnie osobna. Tym bardziej warto poczytać, co zawodnik tego formatu ma do powiedzenia.
@RY1@i02/2014/002/i02.2014.002.000002800.802.jpg@RY2@
Edmund S. Phelps, "Płaca za pracę", Kurhaus Publishing, Warszawa 2013
Rafał Woś
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu