Antropologia a czas wolny
W południowo-wschodnim Peru, w głębokiej puszczy rozciągającej się na wschód do Machu Picchu, żyje sobie Matsigenka - niewielki lud zbieracko-łowiecki, który lubuje się w bananach i poluje na papugi, małpy i dziwaczne gryzonie zwane paka. Nie wiedziałabym o nich nic, gdyby nie Carolina Izquierdo, antropolożka, o której badaniach napisało kilka lat temu czasopismo "The New Yorker". Izquierdo (która na co dzień pracuje na uniwersytecie w Los Angeles) pojechała do Peru, podróżowała z członkami plemienia i wróciła stamtąd w stanie poważnego szoku. Szok nie był wynikiem nastraszenia przez pakę, ale obcowania z nieprawdopodobnie samodzielnymi dziećmi Matsigenka. W artykule napisanym wraz z Elinor Ochs ("Responsibility in Childhood: Three Developmental Trajectories") Izquierdo tak opisuje jedno z nich: "[Podczas wyprawy po liście na pokrycie dachu] Yanira była samowystarczalna i dostrojona do potrzeb grupy. Pomagała nieść i układać zbierane liście. Rano i po południu zamiatała maty do spania, codziennie łowiła czarne, śliskie skorupiaki, czyściła je, gotowała w garnku z maniokiem i podawała członkom ekspedycji do zjedzenia. W nocy jej zawiniątko służyło jako koc, sukienki używała jako poduszki. Spokojna, pewna siebie, nie prosiła o nic. Yanira ma sześć lat". Fakt, że małe dziecko potrafi sobie poradzić z takimi zadaniami, jest zaskakujący, ale kompetencja Yaniry staje się podwójnie szokująca, gdy zestawi się ją z degrengoladą dzieci amerykańskiej klasy średniej.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.